Przedstawiane były na niej również wyniki przeprowadzonego przez Grupę Gumułka w 2011 roku audytu zewnętrznego na zlecenie kancelarii Sejmu. Była to pierwsza kontrola tej instytucji w historii.

W trakcie kontroli zakwestionowano m.in. niektóre przetargi na prace inwestycyjne i dostawy sprzętu oraz materiałów biurowych. W wyniku badania audytorzy sformułowali zalecenie dotyczące scentralizowania zamówień publicznych. Do tej pory w centrali NIK za zamówienia odpowiadały dwie oddzielne komórki. Dodatkowo niezależną procedurę zamówień publicznych prowadziła każda z 16 delegatur NIK.

– Zarekomendowaliśmy scentralizowanie procedury zamówień, co powinno obniżyć koszty działalności izby – mówi Radosław Gomułka, biegły rewident, prezes Grupy Gumułka.

Audyt przeprowadzony w NIK obejmował okres od 1 stycznia 2008 r. do 31 grudnia 2010 r.

To, zdaniem audytorów, powinno przyczynić się do większej przejrzystości i sprawności działania komisji oraz zwiększyć indywidualną odpowiedzialność członków za wykonywane czynności.

Istotnym zaleceniem było też zwiększenie przejrzystości składu komisji przetargowych. Audytorzy wnioskowali, aby zadania i obowiązki poszczególnych członków komisji przetargowych były określone i zróżnicowane. To, zdaniem specjalistów, powinno przyczynić się do większej przejrzystości i sprawności działania komisji oraz zwiększyć indywidualną odpowiedzialność członków za wykonywane czynności.

 Na posiedzeniu komisji prezes Jezierski, korzystając z ustawowych uprawnień, przedstawił swoje stanowisko, w którym nie zgodził się z większością ustaleń i ocen dokonanych przez audytora. Skąd taki opór Najwyższej Izby Kontroli w uznaniu wyników audytu?

Według Radosława Gumułki taka postawa pokazuje, jak trudną i delikatną materią są zamówienia publiczne. Instytucje są często przesadnie przywiązane do swoich procedur i dlatego wpadają w rutynę przy wypełnianiu obowiązków nałożonych przez ustawy.