Gdy egzekucja z majątku spółki okazała się bezskuteczna, członek zarządu powinien we właściwym czasie zgłosić wniosek o ogłoszenie upadłości lub wystąpić o wszczęcie postępowania układowego.

Z orzecznictwa sądowego wynika, że nowi członkowie zarządu nie mogą zachować się biernie i nie złożyć takiego wniosku, jeśli spółka jest w złym stanie ekonomicznym. Oznacza to, że członek zarządu, który w takiej sytuacji nie złożył wniosku o upadłość, ponieważ uważał, że na złożenie wniosku jest i tak już za późno, a powinien był to zrobić poprzedni zarząd, to i tak będzie odpowiadał za zaległe podatki. Tak wynika z jednego z ostatnich orzeczeń NSA z 25 października 2011 r. (sygn. akt I FSK 587/10, prawomocny).

Naczelny Sąd Administracyjny podkreślił, że tylko właściwy sąd mógłby definitywnie rozstrzygnąć kwestię terminowości zgłoszenia wniosku o upadłość. Fakt, że stan niewypłacalności powstał wcześniej, tj. przed objęciem funkcji członka zarządu, nie jest okolicznością mogącą świadczyć o braku winy nowego członka zarządu w niedopełnieniu tego obowiązku.

Według Adriana Kozakiewicza, konsultanta podatkowego w Instytucie Studiów Podatkowych, oznacza to, że dopiero po stwierdzeniu przez sąd, że wniosek nie został złożony w stosownym czasie, albo w ogóle nie został złożony, członek zarządu mógłby powołać się na przesłankę wyłączającą odpowiedzialność.

– Zatem nawet subiektywna ocena, że właściwym czasem do zgłoszenia takiego wniosku była kadencja poprzedniego zarządu, nie wyłącza odpowiedzialności za podatki spółki – podkreśla Adrian Kozakiewicz.

Każdy członek zarządu spółki, który objął funkcję, wiedząc o jej złej kondycji, musi wystąpić z wnioskiem o upadłość albo wszcząć postępowanie układowe, aby nie odpowiadać za jej zaległości podatkowe.