W skrajnych przypadkach zdarza się nawet, że cały teren miasta jest sklasyfikowany w ewidencji gruntów i budynków jako teren rolny, mimo że w praktyce są to grunty zabudowane, przemysłowe lub usługowe. W efekcie gminy i miasta tracą wpływy z podatku od nieruchomości. A brak aktualnej ewidencji budynków i lokali (część ewidencji gruntów i budynków, która jest podstawą wydawania decyzji w podatku od nieruchomości) to problem dotyczący całego kraju.

Problem z aktualizacją

Jerzy Wiktorko, dyrektor Powiatowego Ośrodka Dokumentacji Geodezyjnej w Poznaniu, wyjaśnia, że dla całego kraju w latach 60. ubiegłego wieku założono ewidencję (spis) gruntów (mapy ewidencyjne i rejestry gruntów), natomiast nie założono ewidencji budynków i lokali. W powiecie poznańskim ewidencja gruntów, zarówno rejestr, jak i mapa ewidencyjna, prowadzone są numerycznie i aktualizowane na bieżąco. Z ewidencji tej korzystają gminy.

Jak przyznaje nasz rozmówca, inną rzeczą jest jednak ewidencja budynków i lokali, która nigdy w pełni w Polsce nie powstała, a tam, gdzie została założona, nie zawiera podstawowej informacji, jaka jest powierzchnia użytkowa budynków. Oznacza to, że nie może być wykorzystana do naliczania podatku od nieruchomości.

Zdaniem Jerzego Wiktorko do ustawy należałoby wpisać wymóg podawania powierzchni użytkowej budynków do ewidencji.

Przedstawiciele powiatów (które są zobowiązane do aktualizacji ewidencji) twierdzą, że problemem jest zakres informacyjny prowadzonej ewidencji gruntów i budynków. Jak mówi Mariusz Dzumyk, członek zarządu powiatu w Polkowicach, chodzi o część opisową rejestru budynków. Wymaga ona sporządzenia wyceny nieruchomości, które są kosztowne.