To reakcja na propozycje opozycji. Już na najbliższym posiedzeniu Sejmu, rozpoczynającym się 7 czerwca, posłowie mają zdecydować o pierwszym czytaniu projektów autorstwa PiS i SLD. Wcześniej poznamy zapewne projekt resortu finansów, który najpóźniej w przyszłym tygodniu ma trafić do konsultacji.

Bez korzyści dla budżetu

W odróżnieniu od pomysłów opozycji, która chce tym sposobem dotować budżet, propozycja resortu ma być sposobem zabezpieczenia sektora bankowego. Zostanie powołany specjalny Fundusz Stabilizacyjny, który będzie uzupełnieniem Bankowego Funduszu Gwarancyjnego (BFG). Będzie utrzymywany z tzw. opłat ostrożnościowych, pobieranych od banków, polskich oddziałów banków zagranicznych, instytucji kredytowych i spółdzielczych kas oszczędnościowo-kredytowych.

Na temat wysokości opłat resort nie chce się na razie wypowiadać, tłumacząc, że szczegóły są dopracowywane. Wiadomo jednak, że podstawą do obliczania podatku mają być pasywa pomniejszone o wysokość tzw. funduszy podstawowych i sumę środków gwarantowanych. Według zapowiedzi resortu celem funduszu jest udzielanie płynnościowo-kapitałowego wsparcia BFG. Wpływy do funduszu mają wynosić kilkaset milionów złotych rocznie. Według PAP może to być nawet 700 mln zł.

Jak wynika z informacji „DGP”, do rozstrzygnięcia pozostaje kwestia, kto ma odpowiadać za Fundusz Stabilizacyjny – minister finansów czy BFG. W tym drugim przypadku podległość wobec ministra miałaby charakter pośredni. Bez względu na to rozstrzygnięcie Jacek Rostowski, minister finansów, nie będzie mógł z tych pieniędzy skorzystać. Jedyna korzyść, jaką może odnieść, to nieco mniejszy deficyt sektora finansów publicznych (ma spaść w 2012 roku do 3 proc. PKB) z powodu zaliczenia do niego tych środków. – Ale kilkaset milionów lub nawet miliard przy zeszłorocznym deficycie, który wynosi 112 mld zł, nie da dużych korzyści – ocenia prof. Stanisław Gomułka, główny ekonomista BCC.

Bankowcy straszą

Projekt odpowiada wymogom Komisji Europejskiej. Forsuje ona stanowisko, że podatek bankowy powinien być nie dochodem budżetu, ale sposobem zabezpieczania sektora bankowego przed kolejnymi kryzysami. To odróżnia projekt rządowy od pomysłów PiS i SLD, które zakładają przekazanie wpływów z podatku do budżetu. W wersji PiS ma to dać 5 mld zł, a SLD – 2 mld zł.

Projekt ustawy o podatku bankowym jest wpisany do programu prac Rady Ministrów i miałby wejść w życie już od stycznia 2012 r. Na to jednak szanse są niewielkie, bo ma dopiero stanąć na rządzie, a wybory już blisko. Nieprzychylnym okiem przyglądają mu się też bankowcy. – Trzeba zachować daleko idącą powściągliwość. Podatek może skutkować ograniczeniem dostępu do kredytów dla polskich firm – uważa Krzysztof Pietraszkiewicz, prezes Związku Banków Polskich.