Szykuje się rewolucja w instytucjach finansowych. Dawno zapowiadany podatek bankowy zostanie spotęgowany opłatami ze SKOK-ów i instytucji pożyczkowych.

Wczoraj prezydent Bronisław Komorowski zdecydował o wycofaniu z Trybunału Konstytucyjnego większości zarzutów wobec ustawy o SKOK-ach – będą musiały spełniać wymogi kapitałowe Komisji Nadzoru Finansowego, oraz płacić nowy podatek, którego szczegóły poznamy dopiero w przyszłym tygodniu.

Oficjalnie pieniądze mają zwiększać bezpieczeństwo instytucji finansowych. Wszystkich.

– Dlatego chcemy, by podatek płaciły SKOK-i oraz instytucje kredytowe i oddziały banków zagranicznych w Polsce – wyjaśnia w rozmowie z „DGP” wiceminister finansów Dariusz Daniluk. Pieniądze z opłaty bankowej deponowane będą na specjalnym subkoncie w Bankowym Funduszu Gwarancyjnym. Co nie znaczy, że w przyszłości nie mogą być wykorzystane do ratowania tonącego w długach budżetu.

Na wczorajszym Forum Bankowym najwięcej emocji wzbudził jednak plan rozciągnięcia podatku na SKOK-i, które bankami nie są i długo broniły się przed traktowaniem ich jak zwykłe komercyjne banki.

Według Daniluka, bankowy podatek ma być wyliczany od wielkości pasywów pomniejszanych o wysokości funduszy podstawowych oraz sumy środków gwarantowanych przez BFG. To oznacza, że banki będą płaciły go od kredytów, na które nie mają pokrycia w depozytach i kapitałach własnych. W dwóch ostatnich przypadkach nie ma wątpliwości, że jest to rozwiązanie skopiowane z innych krajów, które zdecydowały się na wprowadzenie podobnego podatku. Szczegółów, w jaki sposób będzie obliczany podatek od SKOK-ów, minister nie chciał zdradzić. Przyznał tylko, że zostaną przyjęte inne rozwiązania niż w przypadku banków.

Wpływy z podatku, według wiceministra Daniluka, nie powinny przekroczyć wpłat od banków do BFG za 2010 r. W ubiegłym roku instytucje finansowe wpłaciły do funduszu 720 mln zł, co stanowiło 6,2 proc. ich zysku netto.

Bankowcy nie chcą komentować projektu, którego treści w pełni nie znają. W ich imieniu wypowiada się Krzysztof Pietraszkiewicz ze Związku Banków Polskich. Ostrzega, że wprowadzenie dodatkowych obciążeń dla sektora grozi poważnym ograniczeniem akcji kredytowej dla klientów indywidualnych i przedsiębiorstw, a tym samym schłodzeniem gospodarki. Kolejnym zagrożeniem może być pokusa tego czy następnego rządu, żeby wykorzystać pieniądze na finansowanie bieżących wydatków państwa.