Jakość pracy biegłych rewidentów wymaga niezbędnego zaangażowania czasowego oraz zapewnienia godziwego wynagrodzenia za wykonaną pracę zarówno dla biegłego rewidenta, jak i podmiotu uprawnionego do badania sprawozdań finansowych. Takie stanowisko zostało przedstawione podczas VI Krajowego Zjazdu Biegłych Rewidentów.

Zjazd zwrócił się również do podmiotów uprawnionych do badania sprawozdań finansowych oraz do biegłych rewidentów, w szczególności będących członkami zarządów podmiotów audytorskich o stosowanie godziwych cen za usługi.

VI Krajowy Zjazd Biegłych Rewidentów wyjaśnił również, że wynagrodzenie biegłego rewidenta za godzinę pracy nie może być niższe, a powinno być wyższe od wynagrodzenia otrzymywanego przez biegłych sądowych. Natomiast cena za usługę podmiotu uprawnionego do badania sprawozdań finansowych, oprócz wynagrodzenia biegłych rewidentów, musi uwzględniać koszty funkcjonowania podmiotu.

Zdaniem Radosława Świderskiego, biegłego rewidenta i dyrektora MAC Auditor, wartość godziwa za usługi poświadczające oznacza wynagrodzenie, jakie dany podmiot uprawniony do badania powinien uzyskać, aby pokryte zostały koszty realizacji zlecenia oraz stałe koszty funkcjonowania takiego podmiotu powiększone o marżę zysku, która zapewnia niezależność podmiotu oraz rentowność na poziomie zbliżonym do sektora usług. Wyjaśnia również, że do kosztów realizacji zlecenia należą koszty wynagrodzenia biegłego rewidenta, weryfikatora (którym jest drugi biegły rewident), asystentów, dojazdów do klienta, hoteli. Czasami również zatrudnienia dodatkowych ekspertów.

- Do kosztów funkcjonowania podmiotu należą koszty wynagrodzeń biegłych w okresie poza sezonem, koszty osób zaangażowanych w zarządzanie podmiotem oraz zdobywanie klientów, koszty szkoleń, dostępu do odpowiednich publikacji - uważa nasz rozmówca.

Do tego dochodzą jeszcze koszty sekretariatu, czynszu, ubezpieczenia itp.

Ekspert podkreśla, że jeżeli podmiot jest zmuszony do oferowania niższych cen, musi się to odbić na jakości wykonywanych usług oraz zwiększonym ryzyku badania.

- Biegli rewidenci będą zmuszeni wykonać swoją pracę w krótszym czasie, co ograniczy możliwość podjęcia dyskusji na tematy ważne dla klienta oraz nie zapewni odpowiednich warunków do wydania bezstronnej i niezależnej opinii - twierdzi Radosław Świderski. Dysponowanie mniejszymi środkami będzie miało wpływ na poziom kwalifikacji pracowników firm audytorskich.

Dlatego też Beata Stelmach, prezes zarządu Stowarzyszenia Emitentów Giełdowych, podkreśla, że na biegłych rewidentach spoczywa bardzo odpowiedzialne zadanie. Całe otoczenie biznesowe, w tym akcjonariusze i inwestorzy giełdowi, opierają się na opiniach biegłych. Przyznaje, że cena za dobrej jakości usługi powinna być jednak uzależniona od wielkości badanej firmy. Niestety, w praktyce często zdarza się, że rozbieżność skali działalności badanego podmiotu nie przekłada się proporcjonalnie na rozpiętość stawek za badanie.

Ale spółki giełdowe, które często szukają tańszych ofert, powinny też pamiętać o tym, że wobec spółek publicznych stawiane są wyższe wymagania przy sprawozdawczości finansowej, np.: grupy kapitałowe muszą stosować Międzynarodowe Standardy Rachunkowości. Należy więc sprawdzić, czy oferta tańszej firmy audytorskiej podparta jest stosownym doświadczeniem w sporządzaniu sprawozdań według MSR.

- Z takimi sytuacjami spotkaliśmy się chociażby w przypadku spółek przygotowujących się do oferty publicznej, kiedy brak doświadczenia audytora w tym zakresie opóźnił w znacznym stopniu debiut giełdowy - podkreśla Beata Stelmach.

Ten fakt potwierdza to, że głównym kryterium wyboru audytora nie zawsze powinna być cena, ale doświadczenie i referencje.

Według prof. Elżbiety Mączyńskiej, prezes Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego (PTE), kwestia wynagrodzenia audytorów to problem bardzo kontrowersyjny. Zwraca przede wszystkim uwagę, że paradoksalnie kontrolowany (audtowany) płaci kontrolującemu (audytorowi) za kontrolę (audyt). Kontrolowany (jego rada nadzorcza) sam także wybiera firmę audytorską. Właśnie taki mechanizm jest przyczyną powstania zagrożeń nieprawidłowościami.

Ekspert dodaje, że generalnie audytor (czyli kontrolujący) nie powinien podlegać warunkom płacowym stawianym ze strony kontrolowanego.

- Powinno się to zmienić. To niezależny organ zewnętrzny np. Ministerstwo Finansów czy inna specjalistyczna instytucja finansowa powinien decydować o doborze audytora, przy czym dobór ten powinien podlegać z góry ściśle określonym, klarownym zasadom - podkreśla.

Prezes PTE odnosi się również do apelu krajowego zjazdu. Twierdzenie, że wynagrodzenia audytorów powinny być wyższe od wynagrodzeń biegłych sądowych, uważa za życzeniowe, a nie merytoryczne.

Dodaje również, że złożoność może być określona różnymi metodami, m.in. na podstawie, matematyczno-analityczno-eksperckiej - ważonych wskaźników działalności przedsiębiorstwa. Dodatkowo na poziom wynagrodzeń z pewnością rzutować powinna renoma audytora, co wiąże się z większym ryzykiem jej utraty w przypadku popełnienia błędu. Jak twierdzi Elżbieta Mączyńska, ryzyko jest tym większe, im lepsza renoma, czego dowodzi niechlubny przypadek Arthura Andresena. Jego błędna ocena Enronu i tolerowanie rachunkowości agresywnej doprowadziły do bankructwa tej firmy, a w konsekwencji i likwidacji audytora.

AGNIESZKA POKOJSKA

agnieszka.pokojska@infor.pl