Podatnik właśnie zakończył proces z kontrahentem, który nie chciał płacić za świadczone usługi. Poniósł spore nakłady na opłaty sądowe.

– Czy mogę zaliczyć je do kosztów uzyskania przychodów – pyta pan Marek z Krakowa.

W katalogu wyłączeń z kosztów nie ma opłat sądowych. Barbara Pyzel, doradca podatkowy w Exatel, tłumaczy, że opłaty sądowe stanowią koszty pośrednie zaliczane do kosztów podatkowych w momencie poniesienia.

– Przedsiębiorca płaci opłatę sądową wynikającą z udziału w procesie z kontrahentem w dwóch sytuacjach: albo składa pismo o wszczęcie postępowania sądowego, które nie może się rozpocząć bez wniesienia opłaty sądowej, albo na mocy wyroku sądowego jest zobowiązany zwrócić koszty postępowania stronie przeciwnej – wyjaśnia Barbara Pyzel.

Problem powstaje, jeżeli przedsiębiorca przegrywa proces. Barbara Pyzel podpowiada, że gdy orzeczenie się uprawomocni, należy skorygować uprzednio zaliczone w koszty podatkowe opłaty sądowe. Okres dokonania korekty zależy od momentu powstania przyczyny do tej korekty. Najwięcej argumentów przemawia za dokonaniem korekty w chwili uprawomocnienia się wyroku. Wtedy podatnik już wie na pewno, że proces jest przegrany.

Zauważa również, że mogą się też zdarzyć sytuacje pośrednie. Na przykład przedsiębiorca składa wniosek o zwrot 200 tys. zł i wpłaca opłatę stosunkową 5 proc., tzn. 10 tys. zł. Postępowanie kończy się ugodą sądową. Skarżący otrzymuje zwrot 50 tys. zł oraz połowy opłaty stosunkowej, tzn. 5 tys. zł. W takiej sytuacji można znaleźć zarówno argumenty za dokonaniem korekty połowy opłaty sądowej, jak i przeciw. Według Barbary Pyzel, za korektą przemawia to, że przedsiębiorca godzi się na 50 tys. zł, a więc przyznaje, że suma 100 tys. zł była wygórowana, żąda jej tylko dlatego, żeby mieć większy zakres negocjacji. Przeciw korekcie – przedsiębiorca liczy na dalszą współpracę z kontrahentem, więc w tym celu rezygnuje z części swoich roszczeń, dodatkowo sprawa sądowa trwa krócej i pochłonie mniej czasu i środków pieniężnych.