Projektodawcy brytyjscy zamierzają środki finansowe pochodzące z tzw. podatku od śmierci (death tax), który płaciłyby osoby starsze, przeznaczyć na brytyjską służbę zdrowia, która nie jest w stanie finansować opieki medycznej, na dotychczasowym poziomie. Zgodnie z danymi zaprezentowanymi przez brytyjskie ministerstwo zdrowia średni koszt dożywotniej opieki medycznej dla osoby w wieku 65 lat wynosi 30 tys. funtów.

Michał Zdyb, partner podatkowy w ATAC Audytorzy i Partnerzy, tłumaczy, że niedofinansowanie wynika z faktu, że gwałtownie zwiększa się odsetek ludzi na emeryturze bądź rencie w stosunku do ogółu pracujących. Wpływy z death tax mają więc zapewnić, że opieka medyczna pozostanie na aktualnym poziomie pomimo zwiększania się liczby emerytów i rencistów.

– Jestem przeciwnikiem podnoszenia bądź wprowadzania nowych podatków. Jeżeli jednak wpływy z nowego podatku zapewnią, że brytyjski system opieki medycznej będzie bardziej wydolny, to wprowadzenie death tax jest krokiem we właściwą stronę – ocenia Michał Zdyb.

Ekspert zauważa, że częstym zjawiskiem w Wielkiej Brytanii jest sprzedawanie domów przez osoby starsze w celu uzyskania dodatkowych środków pieniężnych na opiekę medyczną.

Z kolei Rafał Chmielewski, prawnik, specjalista w zakresie międzynarodowego prawa podatkowego, uważa, że trudno wyobrazić sobie wprowadzenie podobnego podatku w Polsce. Po pierwsze, wysokość polskich emerytur jest zbyt niska, aby jeszcze podatnika stać było na zapłatę takiego podatku. Po drugie, nie widać, aby państwo rzeczywiście otaczało opieką wszystkie osoby w podeszłym wieku. Po trzecie, byłyby takie osoby, które pomimo zapłaty tego podatku nie korzystałyby z opieki państwa, co doprowadziłoby do podobnej patologii, jaka jest obecnie w służbie zdrowia, gdzie część ubezpieczonych w NFZ nie korzysta ze służby publicznej.

Jako czwarty argument ekspert przytacza, że część opieki nad starszymi ludźmi przejął dużo skuteczniej, sprawniej i taniej sektor prywatny.

– Nie widzę potrzeby wprowadzenia takiego podatku w Polsce – podkreśla Rafał Chmielewski.

Pojawiają się też wątpliwości, czy w przypadku death tax można w ogóle mówić o podatku. Konstrukcyjnie bardziej zbliżony jest on do składki na ubezpieczenie społeczne niż do podatku. To z kolei może prowadzić do wniosku, że lepszym rozwiązaniem może być, w polskich warunkach, podniesienie wysokości składki ZUS, albo najlepiej zreformowanie systemu ubezpieczeń społecznych.

20 tys. funtów to kwota proponowanego podatku od śmierci w Wielkiej Brytanii