Coraz więcej krajów europejskich wprowadza roczną opłatę za korzystanie z samochodów uzależnioną od wielkości emisji spalin. Również kraje spoza Unii popierają ten model opodatkowania samochodów. Od 1 września 2010 r. wprowadza go Jersey. A Polska?

– Obecnie Ministerstwo Finansów nie prowadzi żadnych prac związanych ze zmianą systemu opodatkowania samochodów osobowych – odpowiada Sylwia Stelmachowska z Ministerstwa Finansów.

Dodaje, że nie rozpoczęto prac nad nowym systemem, ponieważ żaden dokument nie uzyskał statusu projektu, który byłby skierowany na ścieżkę legislacyjną, ani nie przyjęto też założeń dotyczących tego tematu, nad którymi można by pracować.

Bardziej aktywne w tym zakresie jest Ministerstwo Gospodarki, nadzorujące prace zespołu ds. motoryzacji, który ma opracować rozwiązania sprzyjające rozwojowi ekologicznych pojazdów (pisaliśmy o tym w „DGP” nr 125/2010).

Akcyza nie wystarcza

Obecnie funkcjonujący w Polsce system podatku akcyzowego na auta osobowe silnie różnicuje stawki podatku w zależności od pojemności skokowej silnika. Według Jarosława Nenemana, byłego wiceministra finansów, zwiększa on koszty zakupu, szczególnie nowych samochodów osobowych, a sprzyja przywozowi używanych samochodów z zagranicy.

– Podatek ekologiczny – coroczna niska opłata uzależniona np. od pojemności silnika i spełnienia norm emisji spalin – mógłby stanowić bodziec na rzecz kupowania nowoczesnych samochodów – stwierdza Jarosław Neneman.

Dodaje, że ważne jednak będzie założenie, że zastąpienie akcyzy podatkiem ekologicznym byłoby neutralne dla budżetu, obciążenie kierowców nie zwiększyłoby się (byłoby natomiast inaczej rozłożone), więcej płaciliby posiadacze starych samochodów o dużych silnikach niespełniających współczesnych norm emisji spalin.

– Zastąpienie akcyzy podatkiem ekologicznym oznacza wprowadzenie nowego podatku – a to jest w Polsce politycznie niepoprawne – u nas (w przeciwieństwie do innych krajów) podatki się obniża, a nie podnosi. Nie ma przy tym znaczenia, że po wprowadzeniu tego podatku nastąpiłaby likwidacja innego podatku ani to, że obecny system jest niesprawny i zniechęca do zakupu nowych samochodów – wyjaśnia Jarosław Neneman.

Jego zdaniem podatek ekologiczny to kolejna podatkowa ofiara bieżącej polityki – dyskutuje się o nim od pięciu lat, ale żadnemu rządowi nie starczyło odwagi, by go wprowadzić.