W sporze między podatnikami a fiskusem dotyczącym kwalifikacji podatkowej nieodpłatnych poręczeń, jeszcze do niedawna po stronie podatników opowiadały się wojewódzkie sądy administracyjne. Fiskus nieodpłatne poręczenie uznaje za przychód z tytułu nieodpłatnego świadczenia, ponieważ jest to jedna z form zabezpieczenia kredytu bankowego.

Jak przypomina Katarzyna Wojtowicz-Janicka, doradca podatkowy w ECDDP, w orzecznictwie wojewódzkich sądów administracyjnych prezentowano poglądy zupełnie odmienne, zgodnie z którymi zawarcie umowy poręczenia pomiędzy kredytodawcą a osobą zainteresowaną w otrzymaniu kredytu przez osobę trzecią-dłużnika głównego, nie prowadzi do powstania przychodu z art. 12 ust. 1 pkt 2 ustawy z 15 lutego 1992 r. o podatku dochodowym od osób prawnych (t.j. Dz.U. z 2000 r. nr 54, poz. 654 z późn. zm.). Takie stanowisko potwierdziły m.in. WSA w Warszawie w wyroku z 18 czerwca 2008 r. (sygn. akt III SA/Wa 665/08) oraz WSA w Łodzi w wyroku z 24 kwietnia 2007 r. (sygn. akt I SA/Łd 2033/06).

Zdaniem sądów wskutek poręczenia kredytu podatnik ubiegający się o kredyt nie uzyskuje żadnych korzyści majątkowych kosztem poręczyciela. Te ostatnie mogłyby dopiero wystąpić w sytuacji, w której poręczyciel spełniłby świadczenie w miejsce dłużnika głównego.