O sposobach obchodzenia obowiązku wydawania rachunków z kas fiskalnych lekarze nie tylko swobodnie opowiadają, ale opisują je na forach internetowych. Planują m.in.:

1 włączanie kas tylko w oficjalnych godzinach otwarcia gabinetu (np. 15 – 18, podczas gdy w rzeczywistości pacjenci przyjmowani są przez 10 godzin);

2 uzgadnianie z pacjentem, że zapłaci mniej, jeśli nie zażąda rachunku;

3 rozkładanie opłaty na dwie części: pierwsza, niższa (np. za wypisanie recepty) będzie rejestrowana w kasie fiskalnej. Druga – wyższa, np. za badanie i poradę – ma być płacona poza oficjalnym rachunkiem. Na dodatek w ten sposób liczba pacjentów zgadza się z liczbą wystawionych rachunków;

4 „zapominanie” kasy na wizyty prywatne;

5 kasa fiskalna „ciągle zepsuta”.

Projekt Ministerstwa Finansów, by od przyszłego roku księgowi, prawnicy i lekarze musieli używać kas fiskalnych, ostro oprotestowali przedstawiciele Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy. Szef OZZL Krzysztof Bukiel nazywa pomysł chybionym. – Czy lekarze będą obchodzić to prawo? Część pewnie tak. Tak samo, jak choćby taksówkarze – mówi nam Bukiel.

Resortu finansów pomysły lekarzy nie zaskakują. To taktyki stosowane powszechnie przez inne grupy zawodowe, które mają obowiązek korzystania z kas fiskalnych. Fiskus ma już więc sprawdzone sposoby kontroli. Jak będą wyglądały? Jedna z metod to obserwacja, ile osób wchodzi do gabinetu i porównanie tego z liczbą zarejestrowanych wizyt. Kolejna: wysyłanie kontrolerów, którzy podając się za klientów, sprawdzają, czy usługi są rejestrowane.

Posiadanie kas fiskalnych przez lekarzy, prawników, księgowych ma obowiązywać od 2011 roku. Dziś fiskus nie wie, ile w rzeczywistości zarabiają lekarze prowadzący prywatną praktykę. Mogą oni korzystać z uproszczonych, zryczałtowanych form opodatkowania, co daje możliwość zaniżania dochodów i płacenia niższych podatków.

Dziś za unikanie tego obowiązku grozi mandat w wysokości od 130 do 2634 zł.