Interpretacja podatkowa jest ważna, nawet gdy jest doręczona po trzech miesiącach. Przyjęcie takiego stanowiska wydłuży oczekiwanie na odpowiedź ministra finansów. Jeżeli od interpretacji podatkowej zależy byt firmy, nie opłaca się składać wniosku.
Publikacja: 18 stycznia 2010, 03:00 Aktualizacja: 18 stycznia 2010, 18:33
Podatnikom nie opłaca się występować o indywidualne interpretacje podatkowe. Minister finansów, mimo trzymiesięcznego terminu na udzielenie odpowiedzi na pytanie podatnika, nie musi w tym czasie jej doręczyć. Może wydać interpretację w ciągu trzech miesięcy, ale doręczyć ją już w terminie dowolnym. Jest to skutek ostatniej uchwały Naczelnego Sądu Administracyjnego.
Sąd w uchwale z 14 grudnia 2009 r. uznał, że od lipca 2007 r. termin na wydanie interpretacji zostaje zachowany również, gdy jej doręczenie nastąpi po upływie trzech miesięcy od złożenia wniosku o jej wydanie (sygn. akt II FPS 7/09). Rok wcześniej NSA prezentował zupełnie odmienne stanowisko. W uchwale z 4 listopada 2008 r. (sygn. akt I FPS 2/08) stwierdził, że wydanie interpretacji oznacza jej doręczenie. Mimo że formalnie wcześniejsza uchwała dotyczyła 2005 r., to NSA w uzasadnieniu wskazywał, że takie stanowisko dotyczyć powinno również przepisów obecnych.
– Wniosek zaprezentowany w ostatniej uchwale NSA godzi w pewność stosowania prawa i zasadę zaufania do organów podatkowych – ocenia Paweł Nocznicki, doradca podatkowy z Accreo Taxand.
Po uchwale NSA czas na wydanie interpretacji podatkowych znacznie się wydłuży. Obecnie nie ma instrumentów mobilizowania organów podatkowych do wydania interpretacji w terminie. Podatnicy pozbawieni są jakiejkolwiek kontroli nad terminem wydawania interpretacji przez organy – pozostawać będą w niepewności, czy już mogą stosować własne stanowisko, czy muszą jeszcze oczekiwać na interpretację. Wypacza to sens interpretacji podatkowych. Celem tej instytucji było zagwarantowanie, że wątpliwości podatnika odnośnie do skutków podatkowych podejmowanych/planowanych czynności zostaną rozstrzygnięte w z góry znanym, określonym terminie.
– Czasowe ograniczenie na wydanie interpretacji pozwalało na odpowiednie zaplanowanie przyszłych działań. Obecny brak pewności co do terminu otrzymania interpretacji to uniemożliwia – podkreśla Paweł Nocznicki.
źródło:
Dziennik Gazeta Prawna
1: astra z IP: 94.40.87.* (2010-01-18 07:53)
Nie chodzi wcale o datę pisma. Wydac w okresie trzech miesiecy to nadac w placówce pocztowej przed upływem tego terminu. A jaki sens miała interpretacja o tym iz należy doręczyc w terminie trzech m-cy? A no taki że w praktyce trzeba było zalatwic sprawe w ciągu 2-mcy by zostawić sobie czas na skuteczne doręczenie np. przez dwukrotne awizowanie co trwa około 3 tygodni. Trochę obiektywizmu Panowie radcy.
2: wqrzony z IP: 145.237.65.* (2010-01-18 08:33)
Proponuję skarbowcom zebrać się w kupę i do Rady Etyki Mediów Gazetę Prawną podać za tę nagonkę, jaka urządza na administrację skarbową. Urzędnik nie może być odpowiedzialny za to, że podatnik sobie (często sprecjalnie) nie odbiera korespondencji. Na adwokatów naskoczcie, jakie to sztuczki wymyślają proceduralne, zeby w pole wyprowadzić organ podatkowy.
3: ed z IP: 84.10.177.* (2010-01-18 09:15)
Problem polega na tym, ze mamy słabe prawo i słabych urzędników a dodatkowo, przepisów się w tym kraju się nie czyta tylko interpretuje, czyli wolnoamerykanka!
4: ja z IP: 84.10.177.* (2010-01-18 09:20)
I jeszcze jedno, skarbówka każdego podatnika uważa za złodzieja, we wszystkim doszukuje się podstępu, dlatego myślenie typu pomóc podatnikowi nie występuje. Wręcz uczy się pracowników, że każda sprawa musi być rozstrzygnięta na korzyść budżetu, co często nijak się ma do stanu faktycznego sprawy.
5: w34567 z IP: 145.237.127.* (2010-01-18 09:34)
Ci eksperci to są chyba na 3 roku studiów prawniczych.
W tym samym dniu, w którym zostaje zakceptowana ostateczna wersja projektu decyzja jest podpisana i wysyłana. Doręczenie następuje zwykle po 2-3 dniach. "
"podatnik nie będzie w stanie zweryfikować faktycznej daty podpisu interpretacji przez upoważniony organ podatkowy" na pierwszej stronie, w prawym górnym rogu widnieje data decyzji, na kopercie jest stempel poczty, a więc data nadania takie głupoty, to tylko w GP. Od razu widać, że nie tylko ekspert, ale także redaktor nie ma zielonego pojęcia o czym pisze.
Bez problemu można odebrać decyzję osobiście w siedziebie organu. Dlaczego o tym nikt nie pisał.
6: GSJP z IP: 78.133.200.* (2010-01-18 09:45)
w34567 - choodzi o sytuacje gdy masz date ostatniego dnia upływu terminu naniesioną na piśmie, a inna o 3-4 dni jest data faktycznego podpisania - zawsze można wtedy zwalić na pocztę.
Dlatego najsensowniejsze jest uznanie, ze datą wydania w rozumieniu OP jest data nadania na poczcie. Wtedy zblizamy sie do zasad jakie obowiazują druga stronę czyli podatnika
7: antyfiskus z IP: 91.188.123.* (2010-01-18 10:29)
w jakiej sytuacji znajduje sie podatnik? prawo podatkowe w Polsce jest do d..y, nieczytelne do tego stopnia, ze kazdy doradca inaczej interpretuje,,,a urzednicy MF zamiast udzielic jednoznacznej niezwlocznie decyzji, jak zwykle graja na zwloke,a sankcjonuje to sad administracyjny,w tym kraju nie bedzie normalnie bo nawet tego Palikot nie czuje...
8: wqrzony z IP: 145.237.65.* (2010-01-18 10:40)
"Wręcz uczy się pracowników, że każda sprawa musi być rozstrzygnięta na korzyść budżetu, co często nijak się ma do stanu faktycznego sprawy".
Moze jakieś dowody ? I niby gdzie się uczy ? Jest szkoła skarbowości na wzór szkoły policyjnej w Szczytnie ?
9: podatnik z IP: 85.222.86.* (2010-01-18 11:28)
A czy to nie jest kompromitujące, że w Polsce prawie każdy przepis (nie tylko podatkowy) wymaga interpretacji albo min. finansów albo orzecznictwa sądów? To dowodzi, żenującej niekompetencji osób piszących i uchwalających prawo.
Chyba ,że jest ono celowo tak pisane aby wszelkiego rodzaju kancelarie mialy zapewniony dochód. W końcu wiele kancelarii jest prowadzonych lub mają w nich udziały osoby będące byłymi pracownikami różnych ministerstw.
10: jo z IP: 145.237.65.* (2010-01-18 12:24)
Kolego podatik - porzuć terorie spisku, bo sprawa jest prostsza, niż się wydaje.
Nie bronię jakości prawa, ale pracownicy ministerstw nie mogą prowadzić kancelarii.
Mniejsza o to - pracownicy ministerstw są odpowiedzialni za tworzenie przepisów wykonawczych, zaś ustawy uchwala sejm, który potem w ramach politycznych przepychanek zmienia prawo, w czym biorą udział ludzie, dla których zbyt wiele rzeczy nie ma znaczenia - stąd te późniejsze "niedomówienia". czasem jednak zdarza się, że jeśli nawet tekst wychodzi spod ręki specjalisty i nei zostanie "poprawiony" ręką polityka, to i tak pojawią się niedomówienia, bo to nie mamematyka, tylko język polski - słowa maja różny zakres znaczeniowy i to jest nie do uniknięcia.
aaa, i nie jestem pracownikiem żadnego ministerstwa :)

Jeżeli hipoteki będące ciężarem nieruchomości lokalowej zabezpieczają kredyt jeszcze niespłacony, który wyczerpuje prawie całą wartość tej nieruchomości, to nabywca prawa do lokalu nie zapłaci podatku od spadków i darowizn.