Czy ustawa jest potrzebna

Od roku w Sejmie znajduje się poselski projekt ustawy, który zakłada finansową odpowiedzialność urzędników za błędne decyzje. Czy rzeczywiście taka ustawa jest potrzebna?

AGNIESZKA TAŁASIEWICZ

Problem, który zdiagnozowano w tym projekcie, jest faktycznie istotny. Polega on na tym, że zbyt często mamy do czynienia z wadliwymi decyzjami, które muszą być później eliminowane z obrotu prawnego i które mogą doprowadzić do odpowiedzialności odszkodowawczej Skarbu Państwa. Natomiast to, że diagnoza jest prawidłowa, nie znaczy, że zareagowano na to właściwym środkiem. Moim zdaniem ten projekt jest chybiony, jeżeli chodzi o odpowiednie dobranie lekarstwa na schorzenie. Schorzenie nie bierze się stąd, że urzędnik czuje się bezkarny w sensie finansowym, tylko stąd, że mamy do czynienia z dużą grupą urzędników, którzy nie mają podstaw i warunków do tego, żeby się rozwijać. Wielu urzędników mimo najszczerszych chęci może nie być w stanie kompetentnie wydawać prawidłowych decyzji, bo nie są po prostu do tego przygotowani. Właściwym remedium nie jest zatem wprowadzenie odpowiedzialności tych osób, tylko zatrudnianie bardzo dobrych fachowców, odpowiednie ich wynagradzanie i umożliwienie merytorycznego rozwoju.

KRZYSZTOF WASILEWSKI

Ja się nie zgodzę z tą wypowiedzią. To nie jest tak, że w każdej sytuacji działania urzędnika niedouczonego, niedostatecznie obeznanego z przepisami podatkowymi, będziemy mieli do czynienia z błędami.

PAWEŁ MAZURKIEWICZ

Czy problemem jest w rzeczywistości to, że urzędnicy wydają decyzje, co do których później stwierdza się nieważność? Takie sytuacje są naprawdę rzadkie. 99 proc. spraw to sprawy błędnie rozpoznawane merytorycznie (ale nie w warunkach rażącego naruszenia prawa), co później jest kasowane przez sądy. I to jest prawdziwy problem.

PIOTR WÓJCIK

Jeszcze można by rozważyć taką tezę, że autorowi projektu chodziło o interes poszkodowanych, czyli o stworzenie jakiegoś dodatkowego mechanizmu finansowej kompensaty szkody. Wydaje mi się jednak, że jest to rozwiązanie chybione, dlatego że szuka się rekompensaty w prywatnej kieszeni, która jest płytka. Te 37 tys. zł, jakie mieliby płacić urzędnicy za błędną decyzję, w tej chwili wydaje się być żadną kwotą, biorąc pod uwagę potencjalne szkody. Skutki decyzji administracyjnych są polem minowym, jeśli chodzi o potencjalne szkody, a na dodatek przecież istnieją już mechanizmy prawne, które pozwalają w określonych sytuacjach dochodzić roszczeń odszkodowawczych od organu, który taką szkodę powoduje.

DR JANUSZ FISZER

Ja do tej kwestii mam stosunek dychotomiczny. Z jednej strony są ewidentne przypadki nadużycia prawa przez urzędników i tu można podać dwa znane przykłady, mianowicie kazus pana Kluski, prezesa Optimusa, oraz wrocławskiej spółki komputerowej JTT, którą praktycznie zniszczono, prowadząc bardzo długo postępowanie. Z drugiej strony sam dobrze znam postępowanie, w którym uczestniczyłem jako jeden z pełnomocników – bardzo znana swego czasu sprawa, która dotyczyła Fundacji na rzecz Nauki Polskiej. Sprawa trwała cztery lata. Skończyła się uchwałą składu siedmiu sędziów Sądu Najwyższego. Końcowym efektem było uchylenie decyzji inspektora kontroli skarbowej podtrzymanej później przez Izbę Skarbową w Warszawie. Pytania: Czy było to zawinione przez inspektora? Jak się ma ewentualna kara w wysokości 37 tys. zł do kwoty prawie 60 mln zł odsetek, które Skarb Państwa musiał zapłacić z tytułu tego, że postępowanie tak długo trwało, a na końcu uznano, że jednak fundacja miała rację i należy się jej zwrot nadpłaty podatku wraz z odsetkami?

Obawiam się, że wprowadzenie finansowej odpowiedzialności urzędników spowoduje, że będą oni odwlekali podejmowanie decyzji. Mogą też być kłopoty z zatrudnianiem nowych kadr w administracji skarbowej.

Czy protest związkowców jest uzasadniony

Związki zawodowe pracowników skarbowych protestują przeciwko planom wprowadzenia odpowiedzialności finansowej za podejmowane decyzje. Czy te protesty są uzasadnione?

TOMASZ SOKOLNICKI

Urzędnicy obawiają się zakresu odpowiedzialności. Jeżeli problemem dzisiaj jest stosowanie prawa, a w szczególności jakość orzecznictwa podatkowego, to musimy odpowiedzieć na pytanie, gdzie tkwią przyczyny? Jeżeli państwo pozwolicie, to zacytuję: „prawo, które musi interpretować Sąd Najwyższy, jest zmienne, niejasne, pełne luk i wątpliwości, jest też ono niskiej jakości formalnej i merytorycznej” – to jest ocena wynikająca ze sprawozdania Sądu Najwyższego za rok 2008. Zgodnie z obowiązującą zasadą legalizmu, decyzje są podejmowane przez urzędników na podstawie obowiązującego prawa, i jakość tych rozstrzygnięć jest ściśle i bezpośrednio związana z jakością tego prawa. Jeżeli jakość prawa jest tak krytycznie oceniana przez Sąd Najwyższy, to przyczyn niezadowalającej jakości rozstrzygnięć nie można upatrywać przede wszystkim w urzędnikach państwowych zobowiązanych do stosowania takiego, a nie innego prawa.

Urzędnicy skarbowi boją się, i te obawy są uzasadnione, że zostaną obciążeni odpowiedzialnością za jakość stanowionego i obowiązującego prawa, kiedy w praktyce nie mają wpływu na to, jak to prawo wygląda. To jest jeden aspekt. Drugi aspekt dotyczy kadr, które dzisiaj mamy w administracji. Są to bardzo dobrzy fachowcy, śmiem twierdzić, że jedni z najlepszych w całej służbie cywilnej, ale niestety perspektywy nie są najlepsze. Realne wynagrodzenia w administracji rosną bardzo wolno, zbyt wolno w porównaniu ze wzrostem wynagrodzeń w całej gospodarce, przez co stajemy się coraz mniej konkurencyjnym pracodawcą. Potwierdzają to zewnętrzne oceny, z których wynika, że obecnie administracja państwowa (w tym administracja podatkowa) w Polsce jest jedną z najgorzej wynagradzanych administracji w Europie. Jeżeli chcemy mówić o odpowiedzialności za decyzje, to nie możemy zapominać o jakości prawa, nie możemy zapominać o zapewnieniu instrumentów i narzędzi do tego, żeby ludzie, którzy to prawo stosują, wydają decyzje, mogli być odpowiednio dobierani i motywowani do swojej pracy. Oczywiście urzędnicy powinni odpowiadać za efekty swojej pracy, a ewentualne przypadki rażącego naruszenia prawa czy działania bezprawnego powinny być rozliczane i umożliwiają to już obowiązujące przepisy.

AGNIESZKA TAŁASIEWICZ

Dotknął pan bardzo istotnego aspektu, to znaczy tego, czego faktycznie obawiają się urzędnicy. Dziś przepisy dotyczące odpowiedzialności za błędy istnieją. Jednak nie jest to narzędzie, które jest nadużywane przez podatników czy adresatów decyzji, ani też nie jest tak, że sądy są nadmiernie łaskawe i bez opamiętania przyznają odszkodowania. Uzależnienie odpowiedzialności w planowanej ustawie od stwierdzenia nieważności decyzji oraz od orzeczenia odszkodowania to jest sito o podwójnie gęstym oczku.

DR JANUSZ FISZER

Jako osoba zajmująca się profesjonalnym doradztwem podatkowym powinienem być po stronie podatnika, a więc powinienem być entuzjastycznie nastawiony do tych przepisów odszkodowawczych, ale zdaje sobie sprawę, że one nie będą dobrze działały, w szczególności przy takiej jakości prawa podatkowego, z którym mamy na co dzień do czynienia. W Polsce jest taka dziwna wiara w cudowną moc przepisu. Wiara, że jeżeli się wyda przepis na jakąś okoliczność, to on załatwi cały problem i doprowadzi do powszechnej szczęśliwości oraz automatycznie wyeliminuje wszystkie kłopoty. Na pewno każdy z nas może podać wiele takich życzeniowych regulacji i ta nowa propozycja jest chyba jeszcze jedną z tego rodzaju. To jest armata, z której nie uda się ustrzelić tego celu, o który chodzi. Ponadto jest w tym bardzo silna doza populizmu.