W latach 2009–2013 Warszawa będzie przeznaczać ok. miliarda złotych rocznie na subwencję wyrównawczą (tzw. janosikowe) dla biedniejszych gmin. To najwięcej ze wszystkich miast w Polsce. Pozostałe, jak np. Kraków, Poznań czy Wrocław, oddają najbiedniejszym gminom rocznie po kilkadziesiąt milionów. Z roku na rok coraz więcej. Ponieważ dochody miast maleją, domagają się one likwidacji janosikowego. Twierdzą, że janosikowe to kara dla miast.

Unia Metropolii Polskich, zrzeszająca 12 największych miast, proponuje natomiast, aby terminy wpłat do budżetu państwa na tę opłatę były odraczane.

Oba pomysły uderzyłyby jednak w finanse najbiedniejszych gmin. Jak mówi prof. Eugeniusz Ruśkowski, kierownik Katedry Finansów Publicznych i Prawa Finansowego Uniwersytetu w Białymstoku, propozycja likwidacji subwencji wyrównawczej to zły pomysł.

– Do 2003 roku tylko gminy płaciły janosikowe. Gminy bogate skarżyły się, że muszą dzielić się środkami, a biedne cieszyły z dodatkowych pieniędzy. Po wejściu ustawy z 13 listopada 2003 r. o dochodach jednostek samorządu terytorialnego (Dz.U. nr 203, poz. 1966 z późn. zm.) janosikowe płacą również powiaty i województwa. Rozwiązanie to było zgodne z Europejską Kartą Samorządu Lokalnego – przypomina prof. Eugeniusz Ruśkowski. Taki system wspomagania jest więc słuszny i zgodny ze standardami europejskimi i światowymi. Ekspert twierdzi jednak, że otwarta jest kwestia wysokości janosikowego. Można się zastanowić, czy w sytuacji kryzysu wpłaty nie powinny być mniejsze. Całkowite zniesienie subwencji wyrównawczej uderzyłoby natomiast w te samorządy, które obecnie korzystają z pomocy, czyli najbiedniejsze gminy, o niskich dochodach podatkowych.

6,32 mld zł przeznaczy miasto Warszawa na obowiązkowe wpłaty do budżetu państwa z tytułu janosikowego w latach 2009 –2014