Krajowa Spółdzielcza Kasa Oszczędnościowo-Kredytowa chce mieć takie przywileje podatkowe, jak banki. Pola dyskryminacji dotyczą m.in. rozliczania kosztów uzyskania przychodów. Przykładowo banki mogą zaliczać do kosztów rezerwy tworzone na pokrycie wierzytelności, a SKOK-i takiej możliwości nie mają. W związku z tym SKOK składa skargę do Komisji Europejskiej.

Pomoc publiczna

Według Łukasza Karpiesiuka, prawnika, doradcy podatkowego w kancelarii Baker&McKenzie, SKOK-i dopatrują się w regulacjach podatkowych pomocy publicznej dla banków, co budzi to spore wątpliwości.

– Trudno w tej sprawie mówić o rzeczywistym faworyzowaniu banków względem SKOK-ów na jednym rynku produktowym. Komisja patrzy bowiem na dany rynek nie tylko przez pryzmat konsumenta usług, ale także ich dostawcy – a tu mamy do czynienia z istotnie odrębnymi rynkami: regulowanych banków i nieregulowanych SOK--ów – tłumaczy Łukasz Karpiesiuk.

SKOK to nie bank

Nasz ekspert stwierdza, że rzekome przywileje podatkowe banków (zaliczanie w koszty rezerwy na ryzyko ogólne czy części rezerw na kredytów wątpliwe lub stracone) są jedynie pochodną regulacji ostrożnościowych, które nakłada na nie prawo bankowe. Innymi słowy, uregulowania podatkowe odzwierciedlają specyficzne wymogi, jakie stawiają bankom regulacje prawne (np. specyficznie uregulowane zasady tworzenia rezerw) – SKOK-i takim wymogom nie są poddane.

– O dyskryminacji stanowiącej pomoc dla banków można byłoby mówić wtedy, gdyby SKOK-i podlegały tym samym regulacjom ostrożnościowym, lecz bez możliwości zaliczania w koszty rezerw na ryzyko ogólne czy rezerw na kredyty zagrożone – argumentuje ekspert.

Jego zdaniem, aby można było mówić o niedozwolonej pomocy publicznej, konieczne jest zagrożenie konkurencji na wspólnym rynku. Wydaje się jednak, że w tej sprawie rynkiem właściwym będzie rynek polski i trudno dopatrzyć się możliwości wpływu, choćby potencjalnego, na konkurencję na rynkach innych państw członkowskich – a to jest jedną z przesłanek zajęcia się taką skargą przez Komisję.