Za 2007 rok dane zbiorcze Urząd Regulacji Energetyki będzie miał w maju, ale wiadomo, że w 2006 roku firmy energetyczne odłączyły prąd 185 tys. gospodarstw domowych za niepłacenie rachunków. To mniej niż 2 proc. gospodarstw domowych. Jednak zdaniem Urzędu Regulacji Energetyki z powodu rosnących cen energii problemy z opłacaniem rachunków za energię czy gaz będą rosły i staną się poważnym problem społecznym.

- Już teraz nie wszystkich stać na płacenie rachunków za energię czy gaz, a w związku z podwyżkami cen ten problem będzie narastał. Uważamy, że należy chronić przed wstrzymywaniem dostaw energii tych odbiorców, których z powodu ubóstwa nie stać na płacenie rachunków - mówi Mariusz Swora, prezes Urzędu Regulacji Energetyki (URE).

Trzeba zmniejszyć fiskalizm

URE podjął próbę oszacowania skali problemu, wskazania środków pomocy dla odbiorców energii i gazu najbardziej wrażliwych ekonomicznie oraz rozwiązań legislacyjnych zwiększających ochronę słabych ekonomicznie odbiorców. Powołany przez prezesa Mariusza Sworę specjalny zespół przygotował raport na ten temat. URE proponuje, żeby pomocą dla odbiorców wrażliwych były objęte gaz i energia elektryczna. Nie chce wprowadzania specjalnych, ulgowych taryf cenowych dla najbiedniejszych, bo uważa, że to zakłóciłoby funkcjonowanie rynku. Natomiast postuluje m.in. obniżenie akcyzy na energię z obecnych 20 zł/MWh do 4 zł, MWh i objęcie sprzedaży energii elektrycznej i gazu 7-proc. stawką VAT.

- Ceny energii rosną, więc realizacja takiej koncepcji oznaczałaby być może tylko okresowy spadek cen, ale przecież dla wszystkich, a nie tylko dla najuboższych, a na pewno spowodowałaby uszczuplenie dochodów budżetu. Wątpię, żeby fiskus się na to zgodził - mówi menedżer renomowanej firmy doradczej.

URE oszacował, że w 2007 roku tylko postulowane obniżenie VAT oznaczałoby dla budżetu brak wpływu 2,272 mld zł, ale ocenił też, że oznaczałoby to obniżenie ceny energii dla odbiorców końcowych o około 14 proc.

Kto potrzebuje pomocy

Jest też kwestia, na ile pomogłoby odbiorcom przekazanie na pomoc społeczną części wpływów z opłat koncesyjnych. URE chciałby, żeby na pomoc szła różnica między dochodami z opłat a kosztami URE, co w 2007 roku, w wariancie preferowanym przez regulatora, dałoby każdej gminie 16,6 tys. zł dodatkowych środków na pomoc.

- To nadal obszar mało zbadany, wymagający analiz, ale spójrzmy perspektywicznie. Zobowiązania wynikające z pakietu energetyczno-klimatycznego 3 x 20 są tak poważne, że jeżeli przejdzie bez poprawek, to już w niedalekiej przyszłości problem odbiorców, których nie stać na energię czy gaz znacznie wzrośnie - mówi prezes Mariusz Swora.

Z punktu widzenia poszczególnych firm energetycznych, przynajmniej na razie, sytuacja nie wygląda alarmująco.

- Jeśli chodzi o wyłączenia z powodu niepłacenia rachunków to w 2007 roku dotyczyło to 9,8 tys. odbiorców na 2,7 mln klientów - mówi Beata Ostrowska, rzecznik gdańskiej Energi.

- Nie zauważamy związku między zmianą cen a zaległościami w płatnościach. Liczba odłączonych klientów utrzymuje się na stałym poziomie i dotyczy ok. 5 proc. naszych klientów. W większości są to wyłączenia chwilowe - mówi Iwona Jarzębska, rzecznik RWE Stoen, który sprzedaje energię około 800 tys. gospodarstw domowych.

SZERSZA PERSPEKTYWA - UNIA

Pojęcie odbiorcy wrażliwego społecznie na rynku energii elektrycznej lub gazu nie jest w Unii Europejskiej szczegółowo zdefiniowane, ale obowiązek ochrony takich odbiorców został nałożony na państwa członkowskie przepisami dyrektywy elektroenergetycznej (2003/54/WE) oraz gazowej (2003/55WE). W efekcie niektóre państwa realizują zapisy dyrektyw poprzez ogólnie obowiązujące formy pomocy społecznej - np. Austria, Belgia, Bułgaria, Czechy, Dania, Norwegia, Słowacja, a inne, jak Finlandia, uznały, że pomoc należy się osobom przewlekle chorym i bezrobotnym. Wyjątkiem jest Wielka Brytania, gdzie została wypracowana definicja sytuacji ubóstwa energetycznego, co odpowiada stanowi, w którym znajduje się gospodarstwo domowe przeznaczające na utrzymanie dostatecznego poziomu ogrzewania więcej niż 10 proc. swojego dochodu.