Tak wynika z danych uzyskanych przez redakcję DGP w Ministerstwie Finansów oraz w 16 izbach administracji skarbowej. Dotyczą one okresu od 1 stycznia 2017 r. do połowy 2018 r. W tym czasie, w ramach kontroli podatkowych i celno-skarbowych, fiskus wydał 877 decyzji o nałożeniu sankcji VAT.

Zdaniem ekspertów wprowadzone półtora roku temu przepisy okazały się dobrym straszakiem zarówno na podatników, jak i ich pełnomocników.

Doradcy już nie podpisują

Zgodnie z przewidywaniami, pełnomocnicy (zwłaszcza doradcy podatkowi i właściciele biur rachunkowych) przestali podpisywać za klientów zgłoszenia rejestracyjne dla celów VAT. W ten sposób uniknęli solidarnej odpowiedzialności za ewentualne zaległości podatkowe swoich zleceniodawców.

O takim scenariuszu pisaliśmy m.in. w artykule „Doradcy nie stracą, a nawet zarobią” (DGP 191/2016).

Eksperci też nie są zaskoczeni. – Już na etapie wprowadzania przepisów o solidarnej odpowiedzialności można było przewidzieć, że doradcy będą mogli bez problemu jej uniknąć – komentuje Łukasz Mróz, prawnik w kancelarii Antas Legal.

Przypomnijmy, że przepisy w tym zakresie miały w założeniu utrudnić rejestrację firm słupów jako podatników VAT. O ile bowiem urzędnicy mogą łatwo zbadać zgłoszenia rejestracyjne, złożone bezpośrednio przez podatnika, o tyle mają problem z weryfikacją, gdy przygotował je i podpisał profesjonalny pełnomocnik, który firmuje wiarygodność i rzetelność danych – tłumaczył wiceminister finansów Paweł Gruza w odpowiedzi na poselską interpelację (nr 10855).

Zgodnie więc z nowymi przepisami (art. 96 ust. 4b–4c ustawy o VAT), doradcy podatkowi i inni pełnomocnicy, którzy złożyli zgłoszenie rejestracyjne, odpowiadają solidarnie z zarejestrowanym podatnikiem za jego zaległości fiskalne powstałe w ciągu pierwszych 6 miesięcy działalności.

Odpowiedzialność jest bardzo duża, bo do kwoty 0,5 mln zł. Dotyczy jednak tylko sytuacji, gdy nowo zarejestrowany podatnik uczestniczył „w nierzetelnym rozliczaniu podatku w celu odniesienia korzyści majątkowej”.

Zdaniem Łukasza Mroza przepisy te są nieproporcjonalne wobec celu i zwyczajnie nieefektywne. – Założeniem rządu było, aby zgłoszenia rejestracyjne nie były przygotowywane przez profesjonalistów. W praktyce jest inaczej; większość pełnomocników zapewne nadal je sporządza, a następnie przekazuje je do podpisania swoim klientom – uważa ekspert.

– Pełnomocnicy najczęściej nie znają intencji, którymi kieruje się ich zleceniodawca. Nic więc dziwnego, że nie chcą potem płacić z własnego majątku za efekty działań klienta – dodaje Janina Fornalik, doradca podatkowy i partner w MDDP.

Ekspertka zwraca natomiast uwagę na inny, nowy problem. – Mocno utrudniony został proces rejestracji zagranicznych firm, bo teraz wszystkie dokumenty muszą podpisać bezpośrednio ich zagraniczni przedstawiciele (np. osoby z zarządu). Potem trzeba ponieść koszty przesyłki kurierskiej, a więc wydłuża się czas oczekiwania i koszty zarejestrowania takiego podmiotu w Polsce jako podatnika VAT – tłumaczy ekspertka MDDP.

Rozpędzają się sankcje

Solidarna odpowiedzialność pełnomocników nie jest jedynaązmianą, która weszła w życie w 2017 r. Przywrócono wtedy także sankcje w VAT za błędne rozliczenia (w wysokości 20, 30 lub 100 proc. podatku). Sankcje grożą nie tylko firmom zajmującym się wyłudzaniem daniny, ale też zwykłym podatnikom, którzy błędnie rozliczyli się z fiskusem (patrz ramka).

Z zebranych przez DGP informacji wynika, że od stycznia 2017 r. do końca czerwca br. fiskus 877 razy zdecydował o nałożeniu takich sankcji na łączną kwotę prawie 50 mln zł (brak jest danych, ile razy była to sankcja 20-proc., a ile razy 30-proc. i 100-proc.).

Zdaniem Janiny Fornalik, trudno ocenić, czy to dużo czy mało. – Najczęściej kontrole przeprowadzane są za lata wcześniejsze, więc myślę, że stosunkowo mało kontroli, zwłaszcza celno-skarbowych, dotyczyło okresu po wprowadzeniu sankcji, czyli lat 2017-2018 – wyjaśnia ekspertka MDDP. Jej zdaniem znacząco wyższych kwot z tego tytułu należy się spodziewać w następnych latach, gdy fiskus zacznie badać rozliczenia z 2017 i 2018 r. A rzeczywiste skutki przywrócenia sankcji będzie można ocenić dopiero po 5 latach, czyli po upływie terminu przedawnienia zobowiązań podatkowych.

Jaka sankcja i za co?

30 proc. sankcja grozi przedsiębiorcom, którzy np. zaniżyli wysokość należnej daniny bądź zawyżyli wysokość zwrotu z urzędu skarbowego albo w ogóle nie złożyli deklaracji i nie wpłacili należnego podatku. W takim wypadku naczelnik urzędu skarbowego lub celno-skarbowego nie tylko określa zobowiązanie w prawidłowej wysokości, ale nakłada też na podatnika sankcję w wysokości 30 proc. kwoty zaniżonego podatku należnego bądź zawyżonej kwoty zwrotu (art. 112b ust. 1 ustawy o VAT).

20 proc. – grozi podatnikom, którzy po zakończeniu kontroli podatkowej bądź celno-skarbowej skorygują rozliczenia (bądź złożą deklarację) i zapłacą podatek. Słowem, sami naprawią błędy wobec fiskusa.

100 proc. – sankcja nakładana jest na podatników, którzy odliczą VAT z faktur wystawionych przez podmioty dopuszczające się oszustw podatkowych, np. nieistniejące, wystawiające puste faktury itp. (art. 112c ustawy o VAT).