Zmiana nastąpi już w 2019 r. W efekcie – jak twierdzi Ministerstwo Finansów – mniej podatników będzie musiało sporządzać dokumentację cen transferowych, za to obowiązek ten będzie dotyczyć wszystkich największych transakcji, przy których zachodzi największe ryzyko unikania opodatkowania. Stąd w przepisach będą one określane jako transakcje kontrolowane (nowe pojęcie).

Ministerstwo Finansów uzasadnia projekt nowelizacji potrzebą wdrożenia do polskich przepisów najnowszych wytycznych Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju. Przy okazji jednak dokonało prawdziwej rewolucji w cenach transferowych – oceniają eksperci.

Skorzystają podatnicy i fiskus

Dziś transakcje z podmiotami powiązanymi musi dokumentować każda firma, której przychody lub koszty (w rozumieniu ustawy o rachunkowości) przekroczyły rok wcześniej 2 mln euro i która zarazem zrealizowała w ciągu roku „jednolite” transakcje o wartości przekraczającej progi istotności. Wskutek tego – jak przyznaje samo MF – zdarza się, że opiewających na ogromne kwoty transakcji z podmiotem powiązanym nie dokumentowały firmy o niskich przychodach lub kosztach. Z drugiej zaś strony podatnicy, u których nieznacznie przekroczyły one 2 mln, dokumentowali transakcje o wartości np. 50 tys. euro.

Dlatego zniknąć ma próg przychodów i kosztów, po przekroczeniu którego trzeba dziś tworzyć dokumentację cen transferowych (obecnie wynosi on 2 mln euro). Ponadto wzrosnąć mają progi istotności transakcji – do 2 mln zł bądź 10 mln zł, w zależności od jej typu. Obecnie ich wysokość waha się od 50 tys. euro (ok. 214 tys. zł) do 500 tys. euro (ok. 2,1 mln zł).

Mniej pracy

Ze zmian powinna być zadowolona większość podatników, bo wielu z nich nie będzie musiało już dokumentować handlu z firmami powiązanymi.

Zasadniczo więc firmy doradcze, które sporządzają dokumentacje cen transferowych na zlecenie podatników, mogą mieć przy tym mniej pracy. Tym bardziej że nie trzeba będzie dokumentować transakcji:

między powiązanymi podmiotami państwowymi lub samorządowymi;

w których cena została ustalona w trybie przetargu;

których wartość nie stanowi w całości i trwale przychodów lub kosztów (z wyjątkami, np. zwolnienie nie będzie dotyczyć pożyczek).

Mniej zwolnionych

– Część firm o przychodach lub kosztach poniżej 2 mln euro straci jednak zwolnienie dokumentacyjne – podkreśla Ewelina Stamplewska-Urbaniak, partner w Crido Taxand.

Łukasz Kryszczuk, doradca podatkowy z kancelarii KNDP, zwraca też uwagę, że projekt zakłada szerszą kategorię podmiotów powiązanych. Teraz będą to też osoby fizyczne, które mimo braku formalnego umocowania, mogą wpływać na kluczowe decyzje gospodarcze innego podmiotu.

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

– Chodzi np. o udział w spółce lub zasiadanie w jej organach – tłumaczy ekspert.

Więcej czasu

Wydłużone zostaną, tym razem już na stałe, terminy na złożenie oświadczenia o sporządzeniu lokalnej dokumentacji cen transferowych oraz informacji o cenach transferowych (TP-R). Zostaną one wydłużone z 3 do 9 miesięcy po zakończeniu roku podatkowego.

Ewelina Stamplewska-Urbaniak przypomina, że podatnicy już w tym roku mogą korzystać z tego rozwiązania (dla dokumentacji składanej za 2017 r.), ale zostało ono wprowadzone czasowo, na podstawie rozporządzenia.

Ponadto, wydłużony zostanie termin na sporządzenie grupowej dokumentacji cen transferowych – wyniesie on 12 miesięcy.

Raporty elektroniczne

Dzisiejsze uproszczone sprawozdania CIT/TP i PIT/TP zostaną zastąpione raportem składanym w formie elektronicznej (TP-R). Resort finansów zapewnia, że będzie on jeszcze prostszy, ale też umożliwi lepsze typowanie podatników do kontroli.

Większa rola biegłych

– W projekcie przewidziano możliwość odejścia od powszechnie stosowanych metod ustalania cen transferowych na rzecz technik wyceny (przy zastrzeżeniu, że technika wyceny jest bardziej adekwatna do zastosowania w danej transakcji) – zauważa Łukasz Krzyszczuk.

Dodaje, że takie rozwiązanie może pomóc podatnikom. Jako przykład podaje wycenę rzeczoznawcy majątkowego przy oszacowaniu ceny sprzedawanej lub nabywanej nieruchomości. – Taka wycena jest niewątpliwie bardziej odpowiednia niż zastosowanie jakiejkolwiek z istniejących metod podatkowych – podkreśla ekspert KNDP.

Grupowa dokumentacja

Zmodyfikowane zostaną też zasady sporządzania grupowej dokumentacji cen transferowych. Dziś muszą ją tworzyć podatnicy, których przychody lub koszty przekroczą równowartość 20 mln euro w roku poprzedzającym rok podatkowy. Po zmianach obowiązek ten będzie dotyczył podmiotów powiązanych, należących do grupy kapitałowej, dla której sporządzane jest skonsolidowane sprawozdanie finansowe i której skonsolidowane przychody przekroczyły 200 mln zł lub równowartość tej kwoty w innej walucie.

Celem jest objęcie obowiązkiem przygotowania grupowej dokumentacji członków dużych grup kapitałowych, niezależnie od wartości indywidualnych przychodów lub kosztów danego podmiotu powiązanego. Jednocześnie podatnik będzie mógł skorzystać z grupowej dokumentacji, przygotowanej przez inny podmiot, również w języku angielskim. W efekcie ci, którzy otrzymują taką dokumentację z grupy, nie będą zobowiązani do sporządzenia jej we własnym zakresie – podkreśla MF w uzasadnieniu. Fiskus będzie mógł jednak zażądać przetłumaczenia jej na język polski. Podatnik będzie miał na to 30 dni.

Nowa broń fiskusa

Doprecyzowane zostaną zasady ustalania dochodu, gdy podmioty powiązane nie zastosują rynkowych warunków. – Mimo tego przepisy nadal będą nieprecyzyjne. Jak organ podatkowy ma wykazać podatnikowi, że podmiot niepowiązany nie zawarłby transakcji na danych warunkach lub jak podatnik miałby dowodzić tezy przeciwnej – zastanawia się Tomasz Jankowski, partner w Paczuski Taudul Doradcy Podatkowi Spółka Partnerska.

Jego zdaniem, w projekcie zabrakło zapisów analogicznych jak w art. 119a ordynacji podatkowej. Zgodnie z tym przepisem, przy ewentualnym naruszeniu klauzuli przeciwko unikaniu opodatkowania, trzeba najpierw wyszukać czynność odpowiednią, a dopiero gdy takiej nie ma, pominąć dokonane czynności.

– Tymczasem w regulacjach dotyczących cen transferowych przyznaje się organom podatkowym pełną swobodę decydowania w tym zakresie. Tego rodzaju wątpliwości i brak precyzji może w praktyce prowadzić do licznych sporów. Warto byłoby na etapie prac legislacyjnych je wyeliminować – komentuje Jankowski.

Z niską wartością dodaną

Fiskus nie będzie kwestionował niektórych transakcji o tzw. niskiej wartości dodanej (ich przykładowa lista znalazła się w załączniku do projektu), jeśli spełnią one określone warunki. Chodzi m.in. o to, aby narzut na kosztach transakcji nie był wyższy niż 5 proc. przy nabyciu usług i nie był niższy od 5 proc. przy świadczeniu usług. W takich sytuacjach podatnicy nie będą też musieli dołączać analizy porównawczej do dokumentacji cen transferowych.

Skutki dla doradców

Zasadniczo doradcy chwalą proponowane rozwiązania.

– Niewykluczone jednak, że ze względu na podniesienie progów dokumentacyjnych część doradców nie będzie miał wystarczająco dużych klientów, dla których będą mogli świadczyć usługi w zakresie cen transferowych – przyznaje Łukasz Krzyszczuk.

Jego zdaniem zmiany odczują również największe firmy na rynku, które w mniejszym stopniu będą angażowane do przygotowywania chociażby dokumentacji grupowej. Klienci mogą bowiem chętniej sięgać po dokumentacje sporządzone w ramach grupy.

Etap legislacyjny

Projekt ustawy o zmianie ustawy o PIT, ustawy CIT oraz niektórych innych ustaw – w konsultacjach