W oficjalnych rozmowach przedstawiciele Ministerstwa Finansów przekonują, że nic złego się nie dzieje, a kilkumiesięczny poślizg w pracach nie wróży niczego złego. Lada dzień podatnicy mają dowiedzieć się, co trzeba robić, by uniknąć zarzutu, że świadomie prowadziło się interesy z oszustem umożliwiając mu w ten sposób wyłudzenie VAT. Zbiór zasad się ukaże, jak tylko zakończą się wewnętrzne analizy w MF, w których aktywnie uczestniczy Krajowa Administracja Skarbowa.

Ale członkowie grupy roboczej ze strony przedsiębiorców, która projekt przygotowała, nie kryją zniecierpliwienia. Bo grupa skończyła pracę już w połowie lutego. Przedsiębiorcy przesłali swoje opinie do projektu i... zapadła cisza.

– Półtora miesiąca obsuwy nie bierze się znikąd. Całą jesień nas ponaglano, a teraz projekt utknął gdzieś w MF – mówi jeden z naszych rozmówców.

Ministerstwo Finansów już w październiku we współpracy z organizacjami przedsiębiorców rozpoczęło prace nad czymś w rodzaju kodeksu dobrych praktyk, których wypełnienie miałoby zabezpieczać podatników przed konsekwencjami krętactw ich kontrahentów. Zwykle to zakwestionowanie prawa do odliczenia VAT z faktury wystawionej przez oszusta. Przestrzeganie zasad należytej staranności miało zapewnić bezpieczeństwo firmom, które nieświadomie wzięły udział w nadużyciu podatkowym. Choćby przez niezamierzone uczestnictwo w karuzeli VAT. Prace nad listą zasad rozpoczęto, bo obecnie nie wiadomo do końca, jak dochować należytej staranności w takich przypadkach. Wtedy resort deklarował, że prace zakończą się w ciągu kilku tygodni.

Nasze źródło z zespołu sugeruje, że kodeks utknął w ministerialnych trybach, bo mnożą się wątpliwości co do skutków ubocznych jego wydania.

– Krajowa Administracja Skarbowa od początku miała obawy, że spisana zamknięta lista zasad uniemożliwi prowadzenie skutecznej kontroli i będzie wytrychem dla nieuczciwych podatników do ochrony działalności nielegalnej – mówi rozmówca DGP.

Inny członek grupy roboczej sugeruje wariant, w którym publikacji żadnej zamkniętej listy zasad w ogóle nie będzie. Zamiast tego miałyby powstać wytyczne dla kontrolerów KAS, czym się kierować w ocenianiu, czy ktoś dochował należytej staranności, czy nie. Wytyczne miałyby powstać na bazie wyników dotychczasowych prac zespołu roboczego i byłyby jawne. Podatnicy mogliby się z nimi zapoznać i brać je pod uwagę w swoich decyzjach. Ale nie miałyby formalnej mocy – podatnik nie mógłby się na nie powoływać w sporze z fiskusem. Taki system działałby do 1 lipca – czyli do dnia startu podzielonej płatności w VAT. Zastosowanie split payment miałoby być decydującą przesłanką przy ocenie, czy podatnik dochowuje należytej staranności przy rozliczeniach VAT, czy nie. I nasz rozmówca chwali ten pomysł. Bo zamiast długiej listy czasochłonnych procedur zbiór zasad może zawierać jeden główny punkt: „jeśli masz wątpliwości, czy twój kontrahent jest uczciwy, to skorzystaj z podzielonej płatności”.

<a href="http://sklep.infor.pl/splitpayment/?utm_source=mojafirma.infor.pl&utm_medium=baner-artykul&utm_campaign=split-payment-ib-101156">Split payment. Sprawdź, jakie korzyści daje podzielona płatność! >>>></a>

– Prawda jest taka, że tworząc kodeks, doprowadzilibyśmy do zwiększenia obciążeń biurokratycznych dla przedsiębiorców. Bo w praktyce oznaczałoby to wypełnianie przez nich wielu dodatkowych procedur. A i tak nie dałoby się uchronić przed profesjonalnymi oszustami, bo takich nie da się demaskować przy użyciu powszechnie znanych i dostępnych narzędzi – ocenia nasz rozmówca.

Według wstępnych pomysłów na liście działań poprzedzających zawarcie transakcji z kontrahentem, które gwarantowałyby zachowanie należytej staranności, mogło się znaleźć np. sprawdzenie potencjalnego kontrahenta w bazach informacji gospodarczej, jak KRS czy REGON. Ale też wnikliwe badanie rejestru VAT – przedsiębiorca powinien zachowywać ostrożność np. w przypadku kontrahentów przywróconych do rejestru.

– Z jednej strony to dobrze, że ministerstwo chciało rozwiązać problem niejasnych kryteriów przy dzisiejszej ocenie należytej staranności. Ale pomysł, żeby robić to przez rozbudowane działania weryfikacyjne, tak naprawdę od początku był skazany na porażkę, bo nie był optymalny dla nikogo. Ani dla samych firm, ani dla fiskusa – mówi nasze źródło z zespołu. 

Projekt utknął gdzieś w Ministerstwie Finansów