Resort finansów podsumował wczoraj dane dotyczące składania JPK_VAT za styczeń 2018 r., czyli pierwszy miesiąc, za który wszyscy podatnicy VAT (w tym mikrofirmy) musieli przesłać swoją ewidencję VAT w formacie elektronicznym.

Ilość danych zgromadzonych dzięki JPK jest na tyle duża, że – jak potwierdziła minister finansów Teresa Czerwińska – toczą się już prace mające na celu rezygnację z deklaracji VAT i zastąpienie ich właśnie obowiązkiem wysyłki JPK_VAT. – Najbardziej prawdopodobnym terminem na taką rewolucję jest początek 2019 r. – powiedziała minister.

Do 26 lutego 2018 r. (był to ostatni dzień składania JPK_VAT za styczeń) obowiązek ten wypełniło 1 508 548 przedsiębiorców, czyli 94,5 proc. wszystkich podatników VAT. W sumie złożyli oni aż 1 703 271 plików, bo część z firm, z uwagi na ogromną ilość danych przesyłała więcej niż jeden JPK, a niektórzy przedsiębiorcy słali fiskusowi korekty.

JPK w ogóle nie złożyły 88 163 firmy. W pierwszym okresie nie będą one jednak jeszcze za to karane, ponieważ fiskus chce postawić na ich edukację – zapewniła minister Czerwińska.

Oprócz tego 76 534 pliki zostały odrzucone przez system MF.

Pomagali eksperci

Aż 86,14 proc. z przesłanych plików było autoryzowanych płatnym podpisem kwalifikowanym. Zdaniem przedstawicieli MF świadczy to o tym, że większość mikrofirm przy wysyłce JPK skorzystała z pomocy doradców podatkowych i biur rachunkowych.

Ponad 8 proc. przedsiębiorców podpisała swoje pliki danymi autoryzacyjnymi, czyli za pomocą danych o przychodzie sprzed dwóch lat (w sposób podobny, jak przy przesyłaniu zeznania rocznego PIT).

Pozostali przedsiębiorcy (5,8 proc.) autoryzowali pliki elektronicznym podpisem zaufanym.

Wykryte nieprawidłowości

Po wstępnej analizie 600 mln faktur wykazanych przez przedsiębiorców w plikach JPK_VAT ponad 85 tys. z nich wzbudziło podejrzenia fiskusa. Kwota wykazanego w nich VAT to prawie 105 mln zł. Wystawiło je 36 tys. firm.

Fiskus nabrał podejrzeń, że przynajmniej część z takich faktur może okazać się „pusta”, a ich wystawcy narażają na straty nie tylko budżet, ale i swoich kontrahentów. Minister Czerwińska zastrzegła jednak, że fiskus nie będzie automatycznie zakładać, iż doszło do oszustwa. Każda z faktur budzących podejrzenia będzie analizowana.

Firmy, które wystawiły problematyczne faktury, mogą się w najbliższym czasie spodziewać e-maila, SMS-a lub pisemnego powiadomienia. Fiskus poinformuje je w ten sposób o wykrytych nieprawidłowościach, poprosi o ponowne przeanalizowanie rozliczeń i ewentualną korektę.

Jak podkreślił Zbigniew Wiliński, zastępca dyrektora departamentu poboru podatków w MF, analizy danych z JPK mogą w dłuższej perspektywie pozwolić fiskusowi dotrzeć do „serca karuzel podatkowych”.