Potwierdza to najnowszy wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego. Wynika z niego, że nawet wytworzenie „przy okazji” odpadu z procentami jest produkcją alkoholu. To z kolei skutkuje tym, że przedsiębiorca powinien założyć skład podatkowy, bo tylko w nim wolno produkować alkohol (zgodnie z art. 47 ustawy o podatku akcyzowym). Wielu z nich powinno też zapłacić akcyzę według najwyższej stawki (5,704 zł od 1 hektolitra stuprocentowego alkoholu).

Alkoholem etylowym jest nie tylko wódka, spirytus, rakija czy tequila, lecz także np. odpad produkcyjny, w którym znajdą się procenty (więcej niż 1,2). Część firm uniknie jednak podatku zgodnie z par. 12 rozporządzenia w sprawie zwolnień od podatku akcyzowego (Dz.U. z 2017 r. poz. 273) – uspokaja Szymon Parulski, doradca podatkowy w Parulski i Wspólnicy.

Dla krów i siłaczy

Problem mają m.in. firmy, które produkują preparaty białkowe z drożdży piwowarskich. Fiskus potraktuje je tak samo jak producentów wódki.

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

– Nie ma znaczenia, że taki odpad produkcyjny z procentami musi być jeszcze przerobiony, aby uzyskać alkohol gotowy do konsumpcji – mówi Krzysztof Wiński, menedżer w PwC.

Takie stanowisko potwierdza też najnowszy wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z 23 lutego 2017 r. (sygn. akt I GSK 293/15). Chodziło o firmę, która zamierzała skupować odpady drożdżowe i produkować z nich preparaty białkowe, aminokwasowe i witaminowe. Podobne preparaty cieszą się wzięciem wśród rolników i sportowców, bo zwiększają mleczność krów i pomagają budować masę ciała.

Alkoholowa niespodzianka

Problemem okazały się odpady powstające przy produkcji preparatów białkowych. W tym przypadku był to wypar drożdżowy, który zawierał procenty. Firma do niczego go nie potrzebowała, był on wynikiem naturalnej fermentacji drożdży. Pozbywała się go, odsprzedając gorzelniom piwowarskim, które po destylacji uzyskiwały z niego alkohol etylowy. Spór toczył się o to, czy producent preparatów białkowych jest już producentem alkoholu (jak chciał fiskus), czy może jest nim dopiero gorzelnia piwowarska, która destyluje odpad (tak chciała spółka).

NSA stwierdził, że rację ma fiskus. Wyjaśnił, że produkcją alkoholu jest nie tylko to, co producent zamierza wyprodukować, lecz także to, co wyprodukuje przy okazji – jako odpad poprodukcyjny. Uznał też, że już sam wypar drożdżowy jest alkoholem etylowym.

Odpady bez składu

Zdaniem Szymona Parulskiego firma, która przegrała w NSA, może uniknąć negatywnych konsekwencji porażki. Po pierwsze może skorzystać ze wspomnianego już zwolnienia z akcyzy, bo produkt końcowy (preparat białkowy) nie zawiera alkoholu, a odpad – wypar drożdżowy – jest przemieszczany do składu podatkowego z przeznaczeniem do jego dalszego przerobu. Ekspert uważa też, że mimo iż NSA stwierdził, że firma produkowała alkohol, to nie musiałaby zakładać składu podatkowego. – Taki obowiązek powinien dotyczyć tylko alkoholu etylowego sensu stricto, a trudno tak określić wytworzenie „alkoholowych odpadów” – uważa Szymon Parulski.

Uwaga na sankcje

Krzysztof Wiński zwraca uwagę, że nie wszystkie firmy, które przy okazji produkcji innego wyrobu uzyskują odpady z procentami, znajdują się w tak komfortowej sytuacji. Wiele z nich powinno rozliczać akcyzę. Ekspert podkreśla, że jeśli przedsiębiorcy dokonają dalszej sprzedaży takiego towaru ubocznego bez zapłaty podatku, to wygenerują ryzyko problemów z fiskusem nie tylko u siebie, lecz także dla innych podmiotów z łańcucha dostaw – podkreśla ekspert PwC. Przypomina, że opodatkowane jest również nabycie lub posiadanie wyrobów, np. alkoholu, znajdujących się poza procedurą zawieszenia poboru akcyzy, a podatek w należnej wysokości nie został wcześniej zapłacony.

Ekspert zastanawia się, czy problem odpadów zawierających alkohol etylowy jest tak nietypowy dla wielu branż, a jego zidentyfikowanie naprawdę stwarza takie trudności.

– Analiza procesu produkcji jest lepszym rozwiązaniem niż ewentualna zapłata zaległości podatkowych i poniesienie sankcji karnoskarbowych – podsumowuje Krzysztof Wiński.