Różne branże protestują przeciwko planom podwyżek stawek VAT. Czego oczekują wydawcy?

Rzeczywiście spotkaliśmy się z przedstawicielami tej branży. Ich sytuacja zmieni się diametralnie po 1 stycznia 2011 r. U nich stawka zmieni się od przyszłego roku z 0 na 5 proc., bo kończy się unijna derogacja. To już nie jest wzrost o 1 pkt proc., dlatego myślimy nad rozporządzeniem, aby dla tej grupy podatników pewne przepisy przejściowe wprowadzić.

Z kolei branża samochodowa twierdzi, że wyższe stawki VAT będą dla nich gwoździem do trumny.

Ta branża jest specyficzna. Od lat słyszę o sytuacji kryzysowej. Jednak w praktyce trochę inaczej to wygląda, a sprzedaż samochodów rośnie.

Czy ci, którzy protestują, mają gotowe swoje rozwiązania?

Czasem tak, ale czasem niestety jest to tylko niekonstruktywna krytyka. Wszystkie dokumenty, które do nas trafiają, są analizowane i wyciągamy z nich wnioski. Tak było np. z przepisami przejściowymi związanymi ze zmianą stawek VAT.

Przy umowach długoterminowych czy zamówieniach publicznych nie ma zapisów o uwzględnianiu wyższych stawek VAT. Przedsiębiorcy sygnalizują, że może być z tym problem.

Z drugiej strony podatnicy nie zgłaszają problemów w przypadku realizacji dostaw obłożonych od 2011 roku niższym podatkiem. Od 19 lat nie zmienialiśmy stawek VAT. Byliśmy jedynym krajem UE, który modyfikacji w stawkach nie dokonywał i nasi przedsiębiorcy nie musieli dokonywać operacji związanych ze stosowaniem nowych stawek.

Od lipca przyszłego roku kasy fiskalne do obrotu będzie dopuszczał prezes Głównego Urzędu Miar. Dziś robi to Ministerstwo Finansów. Resort robi to bezpłatnie, GUM będzie pobierał opłaty. Są już głosy, że to może uderzyć w mniejsze firmy.

Rok 2011 będzie dla tej branży rokiem dobrym. Szacujemy, że od maja 2011 r. podatnicy będą musieli kupić blisko 300 tys. kas fiskalnych. Nie obawiam się więc żadnego załamania tej branży czy braku rentowności. Ponadto wysokość opłat powinna uwzględniać rzeczywisty nakład pracy przy badaniu kas, a zasady jej ustalania byłyby określone przepisami prawa powszechnie obowiązującego.

Podatnik, który stosuje kasy niezgodne z wymaganiami ustawowymi, będzie mógł być ukarany 5 tys. zł. Dziś takich kar nie ma. Po co taka sankcja?

Należy zaznaczyć, że kara nie jest adresowana do użytkowników kas, ale podmiotów je wprowadzających do obrotu. Ma ona charakter prewencyjny i ma odstraszyć od oszukiwania państwa. Jeśli podmiot z premedytacją oszukiwałby przy wprowadzaniu kas do obrotu, dlaczego nie miałby ponosić kary?

A dziś, jak oszukuje, nie jest karany?

Nie. Trzeba jednak podkreślić, że wysokość kary ma charakter dyscyplinujący, a nie wykluczający z rynku. Ponadto, aby kara mogła być nałożona, musi być wydana opinia ekspercka prezesa GUM.

Czy macie państwo sygnały, że takie oszustwa się zdarzały?

Zdarzały się uchybienia w tym zakresie.

Rozumiem, że GUM nie ma nic przeciwko temu, aby przejąć nowe obowiązki?

Z punktu widzenia merytorycznego przygotowania do przejęcia tych obowiązków nie ma tutaj zastrzeżeń ze strony GUM. Pracownicy GUM mają większe doświadczenie i zaplecze w zakresie badań technicznych. Mają też lepsze urządzenia i większą kadrę z przygotowaniem technicznym. Już dziś GUM bada przecież taksometry.

Jest już gotowy projekt zmian w rozporządzeniu o e-fakturach. Podatnicy będą mogli w końcu przesyłać sobie te dokumenty mejlem. Kiedy te przepisy wejdą w życie?

Zapewne od 1 stycznia 2011 r. 18 października wrócą z konsultacji. Do końca miesiąca powinniśmy skończyć nad nim prace i rozporządzenie powinno zostać przekazane do publikacji w Dzienniku Ustaw.

Czy jest szansa, aby przepisy o e-fakturach miały zastosowanie z mocą wsteczną, np. od 1 stycznia 2010 r.?

Nie myśleliśmy o takim rozwiązaniu.