ROZMOWA

• Od pewnego czasu jesteśmy świadkami sporu między Ministerstwem Finansów a funkcjonariuszami celnymi, który dotyczy zwrotów kosztów za delegacje służbowe. Sprawa dotyczy głównie celników wykonujących zadania stałego nadzoru podatkowego. Zdaniem Ministerstwa Finansów pracownicy wykonujący stały nadzór nie są w podróży służbowej. Jak to rozumieją celnicy?

- Szef Służby Celnej Jacek Kapica często w swojej argumentacji powołuje się na orzeczenia sądowe, które wyjaśniają, co jest miejscem pracy i kiedy dochodzi do odbywania podróży służbowej przez pracownika. Jako przykład można tu podać orzeczenie Sądu Najwyższego z 11 kwietnia 2001 r. (sygn. akt I PKN 350/00; publ. w OSNP z 2003 r. nr 2, poz. 36), które nie dotyczy funkcjonariuszy publicznych, ale bez względu na ten fakt mówi, że miejscem wykonywania pracy, jeżeli uzasadnia to jej rodzaj, może być pewna zamknięta przestrzeń poza granicami administracyjnymi jednej miejscowości. Określenie miejsca pracy w taki sposób mogłoby jednak prowadzić niekiedy do obchodzenia przepisów o podróżach służbowych i przerzucania części kosztów pracy na pracownika.

• Jak jest w Służbie Celnej?

- Tu mamy do czynienia z przerzucaniem tych kosztów pracy na pracownika.

• A co z podróżą służbową celnika?

- Tu dalej można cytować to samo orzeczenie SN, które mówi, że nie jest podróżą służbową stałe wykonywanie zadań w różnych miejscowościach i terminach, których wyboru dokonuje każdorazowo sam pracownik w ramach uzgodnionego rodzaju pracy. Jednak w przypadku wszystkich służb kontrolnych państwa pracownicy nie dokonują samodzielnie wyboru miejsca pracy/służby. To nie są akwizytorzy.

• Celnicy dokonują kontroli na polecenie przełożonych?

- Wyboru miejsca i terminu pracy/służby (kontroli, stałego nadzoru itd.) nie dokonuje pracownik ani funkcjonariusz Służby Celnej, lecz wykonuje on co do zasady polecenia służbowe, co wynika z art. 48 pkt 1 ustawy o Służbie Cywilnej i art. 36 pkt 1 ustawy o Służbie Celnej.

• Minister Jacek Kapica wysłał do wszystkich dyrektorów izb celnych pismo, aby pracownikom stałego nadzoru podatkowego nie zwracać kosztów delegacji, bo nie wykonują oni podróży służbowych. Czy to słuszne podejście?

- Pismo zaleca dyrektorom izb celnych działania zmierzające do obchodzenia prawa, którego wdrożenie spowoduje bez wątpienia zaprzestanie wypłacania dotąd wypłacanych kosztów z tytułu podróży służbowej do miejsc pracy/służby, jakimi są kontrole prowadzone m.in. w formie stałych nadzorów.

• Czy szef Służby Celnej nie ma racji? Przecież pracownicy wykonujący czynności stałego nadzoru podatkowego przebywają cały czas - jako w miejscu pracy - np. w zakładzie danego przedsiębiorcy.

- Stałe nadzory, podobnie jak np. powiaty czy miejscowości bądź kontrolowane jednostki, są miejscem częstej lub ciągłej kontroli, lecz nie miejscem pracy dla konkretnego celnika Kowalskiego. Przypisanie konkretnego Kowalskiego do kontrolowanego podmiotu i wyznaczenie mu tam siedziby (miejsca pracy) sprzyja rodzeniu się więzów nieformalnych, tym bardziej że taki Kowalski w wyniku tego przeniesienia zostanie de facto pozbawiony zwrotu kosztów podróży - czyli niekiedy połowy poborów.

• Co dzieje się z pracownikiem nadzoru podatkowego, gdy firma, którą kontrolował, jest likwidowana?

- Powstaje sytuacja kuriozalna: gdy zakład zaprzestanie produkcji - co dzieje się często z dnia na dzień - Kowalski traci miejsce pracy. Należy mu znów dać wypowiedzenie i przenieść go np. do urzędu, w którym jest zatrudniony, bo inaczej należałby mu płacić delegacje za dojazd do własnego urzędu. Miejsce kontroli w formie stałego nadzoru nadal pozostaje siedzibą kontrolowanego, nie zaś siedzibą kontrolującego - kontrolujący nie mają tam nawet własnego krzesła czy biurka. To własność przedsiębiorcy, który ich użycza na czas kontroli, czy to stałej, czy doraźnej.

• Czy celnicy zamierzają walczyć o zwrot kosztów delegacji?

- Owszem. Za to pisemne nakłanianie przez szefa Służby Celnej do obchodzenia prawa na wokandy zostaną pozwani dyrektorzy izb celnych jako pracodawcy i wykonawcy tego zalecenia. Proces składania pozwów do sądów pracy rozpoczął się już w Poznaniu i bez wątpienia, w przypadku niezaprzestania przez szefa Służby Celnej swoich działań, będzie rozszerzony na cały kraj. Jeśli sprawa nie zostanie uregulowana, celnicy przestaną jeździć na kontrole. Gdy celnik nie dojedzie na nadzór, straty poniosą przedsiębiorcy. Zatrzymany może być bowiem obrót i produkcja, np. paliw. Ponadto my, jako związkowcy, podejmiemy i inne działania zgodne z prawem, jeśli zostaniemy zmuszeni.

Artur Ciesielski z NSZZ Solidarność Pracowników Skarbowych, odpowiedzialnym za Służbę Celną