Rachunków za prąd i telefon, a nawet mandatów z czasów, kiedy mieszkało się w innym kraju. Tego wymagają urzędy celne od osób, które chcą się osiedlić w Polsce.
Osoby, które przyjeżdżają z zagranicy do Unii Europejskiej i zamierzają przywieźć ze sobą rzeczy osobiste czy samochód, muszą przygotować się na rozliczenie z urzędem celnym – chodzi o cło, akcyzę i VAT. Przy przeprowadzce w ramach UE cła się nie płaci, ale trzeba być przygotowanym na uiszczenie akcyzy od np. samochodu sprowadzonego z Anglii czy z Niemiec. Danin publicznych można uniknąć, jeśli udowodni się urzędnikom, że mieszkało się na stałe poza Polską albo przez określony czas było się w posiadaniu auta.
Wydaje się, że skorzystanie ze zwolnienia jest proste. To jednak tylko teoria. W praktyce urzędy celne wymagają od przesiedleńców wielu różnych dowodów, które w 100 proc. potwierdziłyby spełnienie warunków do zwolnienia z cła czy podatków.