Co prawda ściągnięto 92 proc. należności, ale to zaledwie 38 proc. wartości zobowiązań. Wygląda na to, że prezydenci radzą sobie ze ściąganiem niewielkich sum, które płaci Nowak. Nie radzą sobie z firmami, które upadają lub których nie stać na zapłacenie. Jeżeli jest szansa na uratowanie podupadłej firmy, miasto powinno pomóc, np. rozkładając podatek na raty. Zupełnie jednak nie rozumiem bezczynności prezydentów w ściąganiu należnych sum. Aby wysłać upomnienie lub wystawić tytuły wykonawcze, nie trzeba przecież ani wielkich nakładów środków, ani nadludzkiej pracy urzędników.