Prowadzenie działalności holdingowej z wykorzystaniem spółek komandytowych jest alternatywą dla podatkowej grupy kapitałowej - mówi Roman Namysłowski, dyrektor w dziale doradztwa podatkowego EY.
Pewne jest już, że CIT nie zostaną objęte spółki komandytowe. Odstępując od planów w tym zakresie, sam resort finansów przyznał, że sp.k. nie są wykorzystywane w agresywnej optymalizacji podatkowej, lecz mogą z powodzeniem zastępować podatkowe grupy kapitałowe dla celów konsolidacji wyniku podatkowego. Wyjaśnijmy najpierw, jakie korzyści daje takie działanie.
Mechanizm ten pozwala na połączenie wyniku podatkowego spółek działających w grupie w ramach jednego podatnika. W podatkowych grupach kapitałowych przedmiotem opodatkowania CIT jest osiągnięty w roku podatkowym dochód będący nadwyżką sumy przychodów wszystkich spółek tworzących grupę nad sumą ich kosztów podatkowych. W praktyce, jeśli część spółek wykazuje stratę podatkową, może ona zostać pokryta dochodami pozostałych, co w efekcie zmniejsza zobowiązanie podatkowe grupy jako całości. W standardowych warunkach każda ze spółek działających w strukturze holdingowej jest odrębnym podatnikiem, tj. musiałaby się rozliczyć oddzielnie, co byłoby nieefektywne podatkowo. Dochodowe spółki musiałyby zapłacić podatek, natomiast te, które poniosły straty – rozliczać je na zasadach ogólnych, czyli w okresie 5 lat, pamiętając, że obniżenie rocznie nie może przekraczać 50 proc. straty z danego roku.