Placówki gastronomiczne, które dotychczas stosowały 5-proc. stawkę VAT na posiłki przeznaczone do bezpośredniej konsumpcji, muszą nie tylko objąć dania 8-proc. stawką, lecz także skorygować przeszłe rozliczenia. Niewykluczone są też standardowe kontrole fiskusa w punktach małej gastronomii, zwłaszcza w miejscowościach turystycznych.
Co teraz
Wydana 24 czerwca 2016 r. interpretacja ogólna ministra finansów nr PT1.050.3.2016.156 musi wpłynąć na rozliczenia firm gastronomicznych. Jak przypomina Oliwia Mórawska, prawnik z Instytutu Studiów Podatkowych, minister uznał w niej, że posiłki sprzedawane przez różnego rodzaju placówki gastronomiczne (głównie chodziło o fast foody), które są przeznaczone do bezpośredniej konsumpcji, nie mogą korzystać z 5-proc. stawki VAT. Produkty takie, co do zasady, są opodatkowane 8-proc. stawką podatku.
Minister wyjaśnił, że konieczne jest przypisanie sprzedaży do odpowiedniego działu klasyfikacji statystycznych – albo do PKWiU 10.85 Gotowe posiłki i dania (stawka 5 proc.) albo do działu PKWiU 56 Usługi związane z wyżywieniem (stawka 8 proc.). Istotne jest, czy oferowane produkty są w pełni przyrządzone i serwowane jako posiłek gotowy do bezpośredniego spożycia, czy też nie są przeznaczone do bezpośredniej konsumpcji – np. są zamrożone lub pakowane próżniowo i etykietowane z przeznaczeniem na sprzedaż.
Reklama
Nie podajemy szczegółów interpretacji, ponieważ opisaliśmy ją już szczegółowo w DGP 29 czerwca br. (nr 124 „Dania gotowe sprzedawane w przyczepach z 8-proc. VAT”). Dziś pokazujemy jak dalece są wiążące interpretacje indywidualne potwierdzające, że podatnik (prowadzący punkt gastronomiczny) może stosować stawkę 5 proc.

Reklama
Jerzy Martini, doradca podatkowy i partner w Martini i Wspólnicy, zgadza się ze stanowiskiem ministra. Zwraca uwagę, że dział 56 PKWiU (Usługi związane z wyżywieniem), do którego należy stosować 8-proc. stawkę VAT, jest z punktu widzenia statystycznego właściwy dla klasyfikacji dań na wynos dostarczanych przez restauracje czy bary szybkiej obsługi.
Ekspert przyznaje, że część podatników może mieć interpretacje indywidualne, które potwierdzają możliwość stosowania stawki 5 proc. VAT dla dań gotowych sprzedawanych na wynos przez restauracje i bary szybkiej obsługi.
- Zawierają one jednak generalnie zastrzeżenie, że organy podatkowe nie są władne rozstrzygać w kwestiach statystycznych. Innymi słowy, interpretacje te potwierdzają prawidłowość stosowania stawki 5 proc. VAT, o ile posiłki dostarczane przez wnioskodawcę mieszczą się w kategorii PKWiU 10.85.1 – stwierdza Jerzy Martini. Jak dodaje, taka interpretacja chroni podatnika tylko wtedy, gdy towar przez niego dostarczany jest bezsprzecznie klasyfikowany dla celów statystycznych w kategorii PKWiU 10.85.1, co w większości przypadków będzie problematyczne.
Oliwia Mórawska zwraca też uwagę, że już sam minister w interpretacji ogólnej z 24 czerwca 2016 r. podkreślił, że firmy, które uzyskały korzystną dla siebie interpretację indywidualną, ale w praktyce stan faktyczny odbiega od rzeczywistego, nie mogą liczyć na ochronę wynikającą z tych interpretacji. Ekspertka przyznaje też, że obowiązywanie interpretacji ogólnej ministra finansów nie jest ograniczone w czasie. - Dlatego firmy, które w przeszłości postępowały w inny sposób, niż przedstawił minister, mogą ponieść negatywne konsekwencje z tytułu zastosowania niewłaściwej stawki VAT – stwierdza Oliwia Mórawska.
Również Adam Stanach z Tax-US Doradztwo i Podatki Zbigniew Błaszczyk potwierdza, że firmy, które do tej pory postępowały w sposób niezgodny z interpretacją ministra, powinny dostosować praktykę swojego działania do jego zaleceń. - W przeciwnym wypadku narażają się na uznanie ich działania przez urzędu skarbowe za nieprawidłowe – stwierdza ekspert.
Jerzy Martini zwraca z kolei uwagę, że uznanie danej transakcji za dostawę towarów (a więc nieobjętą stawką 8 proc. właściwą dla usług gastronomicznych) przy jednoczesnym braku możliwości uznania dostawy posiłków na wynos za danie gotowe opodatkowane stawką 5 proc. VAT (wg PKWiU 10.85.1) w skrajnych przypadkach może się wiązać z koniecznością jego opodatkowania stawką 23 proc. VAT.
Kontrole fiskusa
Szeroko rozumiana branża gastronomiczna, w tym sprzedawcy żywności np. w nadmorskich kurortach, powinna przygotować się na kontrole fiskusa. Jak wynika z sondy DGP w izbach skarbowych, nie będzie to jednak zmasowana akcja skarbówki, a raczej rutynowe kontrole, które są przeprowadzane co roku w ramach akcji „Weź paragon”. Kontrolą, zwłaszcza w zakresie kas fiskalnych, mogą zostać objęte szczególnie małe punkty gastronomiczne. Z sondy wynika, że raczej nie będzie planowych kontroli w restauracjach, np. pod kątem opodatkowywania gotowych posiłków właściwą stawką VAT, choć decydować o tym będą naczelnicy urzędów skarbowych.
- Ogródki piwne i inne sezonowe punkty gastronomiczne, tak jak każdy inny obszar prowadzenia działalności gospodarczej, mogą być poddane weryfikacji prawidłowości wypełniania obowiązków podatkowych – przyznaje Ewa Markowicz, rzecznik prasowy Izby Skarbowej w Zielonej Górze. Jak dodaje, Radosław Hancewicz, rzecznik prasowy Izby Skarbowej w Białymstoku, kontrole prowadzone są cyklicznie, w ramach stałych zadań urzędów skarbowych, a w gestii naczelników tych urzędów leży decyzja o objęciu kontrolą konkretnych grup podatników.
Z kolei Małgorzata Brzoza, rzecznik prasowy Izby Skarbowej w Szczecinie, wskazuje, że administracja podatkowa województwa zachodniopomorskiego ze względu na specyficzne położenie i dobrze rozwiniętą turystykę stale zajmuje się kontrolą gastronomii, niezależnie od ujęcia lub nieuwzględnienia tej branży w planach dyscypliny podatkowej. - Głównie zwracamy uwagę na ewidencjonowanie obrotu na kasach fiskalnych, ale też na prawidłowość zastosowanych stawek VAT i wydawanie prawidłowych paragonów klientom – wyjaśnia.
Wszystkie izby przyznają, że sezonowe punkty gastronomiczne to specyficzny obszar, w którym stosunkowo często dochodzi zaniżania obrotów i ma miejsce brak ewidencjonowania za pomocą kas fiskalnych.
- Podczas letniego wypoczynku szczególnie chętnie korzystamy z bogatej oferty gastronomicznej restauracji, lokali, punktów z lodami czy chłodnymi napojami. We wszystkich tych miejscach sprzedawca powinien wydać nam przy dokonywaniu zakupu paragon fiskalny. Niestety, niektórzy sprzedawcy nie robią tego wcale lub wydają paragon kelnerski, który nie jest ważnym dowodem sprzedaży – mówi Magdalena Meyer, rzecznik prasowy Izby Skarbowej w Bydgoszczy. Jak dodaje, działanie takie świadczy zazwyczaj o ukrywaniu prawdziwych obrotów przedsiębiorcy i godzi w zasady uczciwej konkurencji między podmiotami prowadzącymi działalność gospodarczą.
Dlatego urzędy będą to sprawdzać. Jak tłumaczy Ewa Tarnowska-Wolańska, starszy specjalista z Izby Skarbowej we Wrocławiu, weryfikacji podlega m.in. to, czy dokonywany jest wydruk paragonu fiskalnego lub faktury z każdej sprzedaży oraz czy wydawany jest on nabywcy. Kontrolowane są również przypadki braku kasy fiskalnej, mimo że rozmiar i charakter działalności wskazywałby na obowiązek jej posiadania.
Dostawa posiłku z napojem
Największe problemy w gastronomii są efektem praktyk polegających na różnorakich próbach dzielenia usług świadczonych przez placówki gastronomiczne – stwierdza Adam Stanach.
Chodzi głównie o restauracje, które oferują klientom napoje – np. kawę, herbatę, wodę czy piwo. Firmy starają się podzielić świadczenie na rzecz klienta na: koszt zakupu napoju i koszt czynności dodatkowych, czyli przygotowanie napoju i podanie go do stolika. Dzięki temu niektóre firmy uważają, że część świadczenia jest objęta stawką 8 proc. (właściwą dla usług gastronomicznych), a część stawką 23 proc. (właściwą dla sprzedaży kawy, herbaty, wody mineralnej, napojów gazowanych oraz alkoholowych, zgodnie z poz. 7 załącznika nr 1 do rozporządzenia ministra finansów; Dz.U. z 2013 r. poz. 1719).
Na taką optymalizację podatkową nie zgadzają się ani organy podatkowe, ani sądy administracyjne, ani eksperci.
Adam Stanach tłumaczy, że placówka gastronomiczna nie jest punktem handlowym, w którym klient kupuje różne produkty. - Nie możemy zatem wyjść z założenia, że restauracja świadczy na rzecz klienta kilka usług, takich jak zmielenie kawy, jej zaparzenie, nalanie do filiżanki i przyniesienie do stolika – stwierdza ekspert. Jego zdaniem takie dzielenie nie ma jakiegokolwiek logicznego uzasadnienia i prowadzi do absurdu. Klient nie ma bowiem wyboru. Nie może wybrać tańszej kawy, jeśli nie zostanie ona podana do stolika. - Punkt gastronomiczny świadczy usługi kompleksowe, w ramach których mieszczą się m.in. wskazane powyżej czynności, czyli podanie napoju do stolika – stwierdza Adam Stanach.
Podobnie uważa Oliwia Mórawska: - Dzielenie dostawy posiłków wraz z napojem na przygotowanie napoju (dostawa towaru) i przyniesienie go do stolika (usługa) w celu obniżenia zobowiązania podatkowego z tytułu VAT jest nieprawidłowe, gdyż dostawa posiłku i przyniesienie go do stolika stanowi jedną usługę, na którą nie składają się świadczenia cząstkowe, zatem cała usługa powinna kompleksowo zostać objęta jedną stawką VAT.
Ekspertka przyznaje również, że branża gastronomiczna boryka się też z innym problemem. Chodzi np. o pakiety konferencyjne, a więc o to, czy można uznać za element kompleksowej usługi szkoleniowej usługi noclegowe i gastronomiczne nabywane od hoteli i restauracji, w sytuacji gdy podatnik samodzielnie opracowuje program szkolenia i zapewnia wykładowców.