Od 2017 r. tylko zakład energochłonny, w którym wprowadzono jeden z pięciu systemów prośrodowiskowych, kupi wyroby węglowe do celów opałowych bez podatku. Tak wynika z najnowszego projektu nowelizacji ustawy akcyzowej.
Powodem zmiany – jak tłumaczy Ministerstwo Finansów – jest to, że nasze aktualne przepisy zakwestionowała Komisja Europejska. Bruksela uznała, że polskie zwolnienie podatkowe jest zbyt szerokie w porównaniu do treści unijnej dyrektywy 2003/96/WE z 27 października 2003 r.
Dwa w jednym
Obecnie węgiel do celów opałowych mogą kupić bez daniny dwie kategorie podmiotów (art. 31a ust. 1 pkt 8 i pkt 9 ustawy o podatku akcyzowym). Pierwsza to zakłady energochłonne, czyli w uproszczeniu takie, u których w poprzednim albo nadchodzącym roku wartość wyrobów węglowych w całej sprzedanej produkcji wyniosła przynajmniej 10 proc.
Reklama
Druga to firmy, które wdrożyły jeden z pięciu systemów mających na celu ochronę środowiska bądź podwyższenie efektywności energetycznej. Do niedawna warunek ten był bardzo problematyczny. Fiskus uważał, że wymaga on wdrożenia Europejskiego Systemu Handlu Emisjami bądź systemu EMAS. Przedsiębiorcy byli zdania, że zwolnienie dają im także inne systemy prośrodowiskowe, a potwierdzenie tego znajdowali w wyrokach sądów (np. NSA z 4 czerwca 2014 r., sygn. akt I FSK 989/13).

Reklama
Po serii sądowych porażek resort zmienił przepisy i od 2016 r. rozszerzył katalog systemów, które przyznają zwolnienie.
Teraz przyszedł czas na jego ograniczenie. Ministerstwo Finansów wzięło sobie do serca zastrzeżenia KE i zaproponowało, aby oba dzisiejsze warunki połączyć w jeden. W konsekwencji węgiel bez akcyzy kupią do celów opałowych tylko zakłady energochłonne, które zarazem wdrożyły jeden z pięciu systemów prośrodowiskowych.
Krzysztof Wiński, starszy konsultant w dziale doradztwa prawnopodatkowego w PwC, zwraca uwagę, że podobne zasady już od listopada 2013 r. dotyczą handlu wyrobami gazowymi. Jego zdaniem wątpliwości Brukseli co do przepisów dotyczących węgla były uzasadnione, bo nie do końca można wytłumaczyć, dlaczego w tym przypadku polski ustawodawca postąpił inaczej niż z gazem.
Stracą mniejsi
Projektowane ograniczenie ma wejść w życie już od 2017 r. W ocenie skutków tej regulacji Ministerstwo Finansów napisało, że liczy dzięki temu na wzrost wpływów z akcyzy. Nie dołączyło jednak żadnych szacunków.
– Niewątpliwie zmniejszy się lista firm, które korzystają ze zwolnienia – przyznaje Zbigniew Sobecki, ekspert podatkowy w zespole ds. cła i akcyzy w KPMG w Polsce. Nie wystarczy bowiem wdrożenie jednego z systemów prośrodowiskowych, jeżeli nie będzie spełniona definicja zakładu energochłonnego.
Zdaniem Krzysztofa Wińskiego, o ile można założyć, że większość zakładów energochłonnych wdrożyła jeden z systemów prośrodowiskowych, o tyle nie zawsze ta zależność zadziała w drugą stronę. – Powodem może być np. wysoka wartość uzyskanego przychodu i niskie ceny węgla. – W konsekwencji na nowelizacji może dodatkowo stracić np. branża spożywcza – uważa ekspert PwC.
Przypomina, że w tej właśnie sprawie z Ministerstwem Finansów kontaktowali się już np. przedstawiciele zakładów mlecznych.
– Zwiększenie kosztów produkcji może więc czekać działalność papierniczą, cukrowniczą, piekarnie – wylicza Zbigniew Sobecki z KPMG. Szacuje, że firmy z tych gałęzi mogą zapłacić za węgiel nawet o 30 zł na 1 tonę więcej. Uważa natomiast, że zmiany nie powinny zasadniczo dotknąć elektrowni, elektrociepłowni i hut.
Podobnego zdania jest Jacek Szymczak, prezes Izby Gospodarczej Ciepłownictwo Polskie. – Firmy produkujące ciepło z założenia spełniają definicję zakładu energochłonnego i większość z nich już ma wdrożone systemy prośrodowiskowe – wyjaśnia.
Także spółdzielnie
Jacek Szymczak przewiduje, że problemy mogą dotknąć mniejszych podmiotów, które mogą mieć trudności z wdrożeniem jakiegokolwiek systemu prośrodowiskowego, o którym mowa w ustawie. Jako przykład podaje spółdzielnie mieszkaniowe, które produkują ciepło w małych kotłowniach.
Na problem spółdzielni zwracają uwagę także inni eksperci. Podkreślają jednak, że część z nich już dziś może nie korzystać ze zwolnienia. Przedstawiciele Krajowego Związku Rewizyjnego Spółdzielni Mieszkaniowych wstrzymują się na razie w tej sprawie z komentarzami.

Krzysztof Wiński zaleca czujność także podmiotom sprzedającym węgiel. Będą musiały bliżej przyglądać się temu, czy ich odbiorca faktycznie będzie miał prawo do zwolnienia z podatku, czy może powinien jednak kupić towar z naliczoną daniną.