Firmy, ustalając, czy muszą płacić minimalny CIT, obliczają swoją podatkową rentowność. Nie muszą przy tym uwzględniać akcyzy zapłaconej w cenie towaru. Ale wyjątek dotyczy dystrybutorów samochodów osobowych.

Dlaczego? Bo w przepisie napisano „wyroby akcyzowe”, a samochody osobowe nie są „wyrobami akcyzowymi” w świetle ustawy o podatku akcyzowym.

Eksperci podejrzewają, że to wynik błędu ustawodawcy. W konsekwencji dealerzy aut znajdują się w gorszej sytuacji od innych uczestników łańcucha dostaw. Prawdopodobieństwo, że będą musieli płacić 10-proc. minimalny CIT, jest u nich znacznie większe.

Rozliczany z CIT

Czy faktycznie poniosą ciężar minimalnego podatku dochodowego? To zależy jeszcze od tego, czy wykażą zwykły należny CIT, a jeżeli tak, to w jakiej wysokości.

Przypomnijmy bowiem, że kwotę minimalnego podatku pomniejsza się o CIT obliczony na zasadach ogólnych, należny za ten sam rok podatkowy.

Jeżeli mimo tego odliczenia i tak wyjdzie do zapłaty minimalny podatek, to w kolejnych trzech latach można będzie go odjąć od CIT obliczonego na zasadach ogólnych (24ca ust. 12 i ust. 13 ustawy o CIT).

Minimalny podatek jest płacony w momencie rozliczenia rocznego (a więc po raz pierwszy do końca marca 2025 r.).

Problem z rentownością

Najpierw jednak przedsiębiorcy muszą przeprowadzić skomplikowane kalkulacje, aby ustalić, czy w ogóle obowiązuje ich minimalny podatek.

W tym celu należy obliczyć podatkową rentowność, czyli udział dochodów (ze źródła przychodów innych niż zyski kapitałowe) w przychodach (innych niż z zysków kapitałowych).

Początkowo zakładano, że minimalną daninę trzeba będzie płacić już przy rentowności nieprzekraczającej 1 proc. (lub stracie z działalności operacyjnej). Nowe przepisy wzbudziły jednak na tyle dużą krytykę, że zawieszono ich obowiązywanie do końca 2023 r.

W nowelizacji z 7 października 2022 r. (Dz.U. poz. 2180) podwyższono wskaźnik rentowności do 2 proc. i określono, jakich przychodów oraz kosztów podatkowych nie bierze się pod uwagę przy jego wyliczaniu. Wszystko to miało w założeniu ograniczyć liczbę podatników zobowiązanych do zapłaty minimalnego podatku.

Jedno z takich wyłączeń dotyczy akcyzy (art. 24ca ust. 2 pkt 6 i pkt 7 ustawy o CIT). Zmiana ta – jak tłumaczyło Ministerstwo Finansów – została wprowadzona na prośbę przedsiębiorców, bo akcyza jest zawarta w cenie wyrobów akcyzowych i gdyby jej nie wyłączyć, to firmy z branż akcyzowych mogłyby zapłacić „nawet o kilkanaście milionów złotych więcej w formie podatku dochodowego, co znacznie wpłynie na zaburzenie równości traktowania przedsiębiorców oraz możliwości działania tych firm na rynku”.

„Wprowadzana zmiana ma przeciwdziałać sytuacji odprowadzania przez firmy z branży akcyzowej «podatku od podatku», czyli podatku przychodowego od wartości akcyzy, która stanowić może nawet kilkadziesiąt procent wartości przychodu firmy” – napisano w uzasadnieniu projektu nowelizacji.

Wprowadzono więc dwa nowe przepisy, ale jeden z nich – jak wskazują eksperci – został błędnie skonstruowany.

Kto nie ma problemu

Pierwszy z tych przepisów – art. 24ca ust. 2 pkt 6 ustawy o CIT – wyłącza przy kalkulacji wskaźnika rentowności „kwoty podatku akcyzowego zapłacone przez podmiot do tego zobowiązany”.

Przypomnijmy, że zgodnie z art. 13 ustawy o podatku akcyzowym podatnikiem jest „osoba fizyczna, osoba prawna oraz jednostka organizacyjna niemająca osobowości prawnej, która dokonuje czynności podlegających opodatkowaniu akcyzą lub wobec której zaistniał stan faktyczny podlegający opodatkowaniu akcyzą”.

– Jeśli mamy więc do czynienia z formalnym podatnikiem podatku akcyzowego, to sprawa jest prosta. Akcyzy nie trzeba uwzględniać przy kalkulacji wskaźnika rentowności, niezależnie od tego, jakiego towaru ona dotyczy – tłumaczy Bartosz Mazur, doradca podatkowy i partner w Gekko Taxens.

Z takiego wyłączenia korzystają np. przedsiębiorcy zajmujący się importem lub wewnątrzwspólnotowym nabyciem samochodów osobowych.

Samochód to nie wyrób akcyzowy

Problem pojawia się, jeżeli taki towar trafi do kolejnego podmiotu w łańcuchu (dystrybutora zwanego inaczej dealerem).

W takiej sytuacji trzeba stosować wyłączenie z art. 24ca ust. 2 pkt 7 ustawy o CIT. Dotyczy ono zaliczonej odpowiednio do przychodów lub kosztów uzyskania przychodów kwoty podatku akcyzowego zawartego „w cenie wyrobów akcyzowych kupowanych i sprzedanych przez podatnika dokonującego obrotu tymi wyrobami”.

Z wyłączenia tego – jak zauważa Bartosz Mazur – skorzysta każdy przedsiębiorca z wyjątkiem dealerów aut osobowych. Są one wprawdzie opodatkowane akcyzą, ale zgodnie z art. 1 ustawy o podatku akcyzowym nie są wyrobem akcyzowym, a o takich właśnie wyrobach jest mowa w art. 24ca ust. 2 pkt 7 ustawy o CIT.

Wniosek: dealer musi przy wyliczaniu wskaźnika rentowności uwzględnić podatek zawarty w cenie auta, a to może oznaczać konieczność zapłaty minimalnego podatku.

Skutki finansowe takiego brzmienia art. 24ca ust. 2 pkt 7 ustawy o CIT tłumaczy Łukasz Pilszak, ekspert podatkowy z Solveo Advisory.

Przykład

Dealer kupił samochód osobowy za 100 tys. zł + 18,6 tys. zł akcyzy. Sprzedał auto za 121 tys. zł.

Relacja dochodu do przychodu przy uwzględnieniu akcyzy wynosi 1,98 proc., a więc wskaźnik rentowności jest niższy niż 2 proc. i dealer musi zapłacić minimalny CIT.

Jeśli wyłączymy akcyzę (tak jak w przypadku importerów), to wskaźnik udziału dochodu w przychodach wyniesie 2, 4 proc., więc minimalnego podatku nie będzie.

Kolejny przykład pokazuje wysokość nowego obciążenia, jakie może czekać dealerów aut osobowych. Przykład ten przygotował Bartosz Mazur.

Przykład

Dla uproszczenia załóżmy, że u dealera nie występują żadne korekty rentowności i podstawy opodatkowania (w rzeczywistości kalkulacja minimalnego CIT będzie o wiele bardziej skomplikowana).

Dealer uzyskał przychody na poziomie 100 mln zł, a jego koszty wyniosły 99 mln. Daje to 1 mln zł dochodu i rentowność na poziomie 1 proc.

Co prawda dealer, z uwagi na niską rentowność, podlega podatkowi minimalnemu, ale danina ta jest niższa (150 tys. zł) niż klasyczny CIT obliczony od dochodu (190 tys. zł).

W rezultacie dealer nie zapłaci podatku minimalnego, bo pomniejszy go o CIT należny za ten sam rok podatkowy (art. 24ca ust. 12 ustawy o CIT).

Gdyby jednak dealer przy tym samym przychodzie osiągnął o połowę niższy dochód (z uwagi na poniesienie 500 tys. zł większego kosztu), to zapłaci podatek minimalny, bo będzie on wyższy od klasycznego CIT (który by wyniósł 95 tys. zł).

Przeoczenie trzeba naprawić

– Jeśli weźmiemy pod uwagę, że podatek akcyzowy obciąża cenę samochodu na każdym etapie obrotu, to trudno jest zrozumieć, dlaczego dla potrzeb minimalnego CIT importer samochodu osobowego ma być traktowany lepiej od dealera auta – komentuje Bartosz Mazur.

Jego zdaniem doszło do ewidentnej pomyłki ustawodawcy.

– Prawdopodobnie autorzy nowych przepisów o podatku minimalnym zapomnieli po prostu o tym, że samochody nie są wyrobem akcyzowym – mówi ekspert.

Podobnie uważa Łukasz Pilszak. – Trudno jest przypuszczać, aby racjonalny ustawodawca celowo chciał dyskryminować dealerów aut – uważa ekspert firmy Solveo.

Podatek od podatku

Dopóki jednak przepis nie zostanie zmieniony, dealerzy aut powinni uwzględniać akcyzę w kalkulacji rentowności i płacić minimalny CIT, a to może oznaczać „podatek od podatku”. Potwierdzeniem tego jest zacytowany już fragment uzasadnienia do projektu nowelizacji z 7 października 2022 r.

– Podatnicy mogą próbować wnioskować o interpretacje w tym zakresie, ale szanse na pozytywny wynik są marne – mówi Bartosz Mazur.

Nie ukrywa jednak, że najlepszym rozwiązaniem byłoby całkowite uchylenie przepisów o podatku minimalnym. Nie do końca je bowiem przemyślano, o czym świadczy również problem, na który wskazaliśmy na łamach DGP w artykule „Minimalny podatek z dużą łamigłówką” (DGP nr 10/2024).©℗