Radosław Maćkowski: KAS może mieć pokusę wydobywania bardziej szczegółowych informacji, dotyczących np. zakresu wykonywanych świadczeń czy danych leczonych pacjentów.

Czy pana zdaniem można ustalać liczbę udzielonych świadczeń zdrowotnych przez porównywanie wystawionych recept i paragonów lub faktur?
Radosław Maćkowski, doradca podatkowy, kancelaria Podatki Na Zdrowie / mat. prasowe / fot. Materiały prasowe

Nie, ponieważ nie musi to prowadzić do jednoznacznych wniosków na temat wysokości dochodów wykazanych do opodatkowania. Pamiętajmy, że przy okazji jednej wizyty lekarskiej albo konsultacji online może zostać wystawionych kilka recept. To w oczywisty sposób prowadzi do znacznej przewagi wystawionych recept nad paragonami czy fakturami. Taki wniosek jest szczególnie uprawniony w sytuacji, gdy szaloną popularnością cieszą się e-recepty, które są wystawiane bardzo często jako rozwiązanie dogodne dla lekarzy i pacjentów.

Poseł uważa, że informacje o liczbie wystawionych recept powinny być szczególnie chronione. W przeszłości pojawiały się również obawy, że fiskus, pozyskując dane o receptach lub paragonach, może naruszać tajemnicę lekarską. KAS zapewnia, że takiego niebezpieczeństwa nie ma. A jakie jest pana zdanie?

Przedstawiciele KAS faktycznie podkreślają, że wszystkie dane pozyskane od Centrum e-Zdrowia czy ministra zdrowia, w tym dane na temat liczby recept wystawionych przez lekarzy, są objęte tajemnicą skarbową. To, jak zapewniają, powinno samo w sobie gwarantować bezpieczeństwo pacjentów i lekarzy oraz nienaruszalność tajemnicy lekarskiej. Gdyby więc chodziło tylko o pozyskanie tego typu danych, to faktycznie nie powinno to naruszać tajemnicy lekarskiej. I jeżeli chodzi o zdobycie samych tylko danych liczbowych dla potrzeb analitycznych w kontekście znalezienia nieuczciwych podatników niewykazujących wszystkich świadczonych usług dla celów fiskalnych, to jest to działanie zrozumiałe. Niemniej powinniśmy też pamiętać o drugiej stronie medalu.

Jakiej?

KAS może mieć pokusę wydobywania bardziej szczegółowych informacji, dotyczących np. zakresu wykonywanych świadczeń czy danych o pacjentach, a tego typu działania mogą już naruszać tajemnicę lekarską. Tak mogłoby się zdarzyć, gdyby organy KAS, idąc w odwrotnym kierunku, tj. od kłębka do nici, chciały badać nie tylko częstotliwość dokumentowania świadczeń paragonami, lecz także samą treść paragonów. Sam fiskus uważa, że świadczenia medyczne powinny być opisywane na paragonach jak najdokładniej. Jednocześnie twierdzi, że uszczegółowienie opisów w sposób jednoznacznie identyfikujący przedmiot transakcji nie stanowi ryzyka ujawnienia tajemnicy lekarskiej.

A jednak sądy administracyjne nie dostrzegły niebezpieczeństwa naruszenia tajemnicy lekarskiej, gdy padały takie zarzuty.

Faktycznie, tak wynikało m.in. z wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego z 18 maja 2017 r. (sygn. akt I FSK 1687/15). Osobiście jednak nie zgadzam się z takim stanowiskiem. Mam na myśli szczególnie sytuację, gdy zapłata za świadczenie następuje za pomocą karty płatniczej albo gdy do paragonu jest wystawiana faktura z danymi pacjenta. W pierwszym przypadku paragon łatwo jest powiązać po dacie i kwocie z płatnościami otrzymanymi od konkretnych osób (a więc z danymi tych osób). W przypadku drugim, czyli faktur VAT, powiązanie z osobą jest jeszcze prostsze. Dlatego uważam, że takie działania organów KAS, czyli od kłębka do nici, mogą znacznie zwiększyć ryzyko naruszenia tajemnicy lekarskiej. ©℗

Rozmawiał: Mariusz Szulc