Reklama
Intencja wprowadzenia zmian w przepisach była jak najbardziej słuszna. Na opieszałych dłużników został nałożony obowiązek obniżenia kosztów uzyskania przychodów, czyli wyłączenia z nich wartości nieuregulowanych faktur po 30 dniach od upływu ich terminu płatności (lub 90 dniach od zaliczenia do kosztów, jeśli termin płatności jest dłuższy niż 60 dni).
Powyższe rozwiązania miały motywować kontrahentów do terminowego regulowania płatności i tym samym chronić podatników, tak aby ograniczać przypadki, gdy byli oni zmuszeni zapłacić podatek dochodowy od kwot, które faktycznie nigdy nie wpłynęły na ich konto. Założono, że zagrożenie w postaci obowiązku dokonania korekty kosztów – bo wiązało się to z koniecznością dopłacenia fiskusowi – będzie motywować kontrahentów do terminowego wywiązywania się z należności.

Reklama
W praktyce przepisy okazały się na tyle skomplikowane i niejasne, że powodowały trudności zarówno dla wierzycieli, jak i dłużników. Bardzo uciążliwa stała się dla firm konieczność śledzenia każdej płatności z osobna. Przedsiębiorcy, aby dostosować się do nowych przepisów, musieli niejednokrotnie ponosić dodatkowe koszty związane z poszerzeniem zakresu obsługi biur księgowych, a w przypadku wielu dużych firm zmiana w prawie wiązała się z rozbudową rozwiązań IT. W wielu zakładach produkcyjnych było wręcz niemożliwe szczegółowe śledzenie informacji o opłatach za surowce, które potem jako finalne produkty trafiały do sprzedaży, generując koszt wyprodukowanego towaru, czyli stanowiąc koszt uzyskania przychodu.
Niestety pojawiło się również ryzyko nadużywania przepisu, w przypadku gdy w danym miesiącu podatnik miał więcej kosztów niż przychodów. Mógł wtedy celowo opóźniać płatność, tak by wyjść na zero.
W praktyce dłużnicy mogli się obawiać konieczności dokonywania korekt, jednak wierzyciele nadal pozostawali z problemem nieopłaconych faktur, które stanowiły ich przychód, od którego w terminie musieli zapłacić podatek.
Choć idea likwidowania zatorów płatniczych jest słuszna, skomplikowane prawo z 2013 r. nie przyniosło zamierzonych przez ustawodawcę efektów. Wydaje się, że to właśnie było przyczyną, dla której ustawodawca zdecydował, że 1 stycznia 2016 r. wspomniane przepisy przestaną obowiązywać na mocy ustawy z 5 sierpnia 2015 r. o zmianie ustawy – Ordynacja podatkowa oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. poz. 1197). Od tego dnia, niezależnie, jaki termin zostanie ustalony przez strony i kiedy faktycznie wpłata będzie uiszczona – faktury zaksięgowane będą stanowiły koszt rozliczany na zasadach ogólnych, tzn. w zależności od rodzaju kosztów – w momencie osiągnięcia odpowiadającego im przychodu lub w momencie ich poniesienia. Dłużnicy nie będą mogli jednak spać spokojnie. Sądy zgodnie stoją na stanowisku, że tylko faktycznie poniesione wydatki można zaliczyć do kosztów, co z kolei skutkuje tym, że urzędnicy wciąż będą mieli prawo zakwestionować zaliczanie do nich nieopłaconych faktur.