Chodziło o spółkę, która zawarła ze spółką z Luksemburga, należącą do tej samej grupy kapitałowej, umowy pożyczek. Umowy przewidywały wypłatę pieniędzy w euro. Faktycznie jednak tak się nie stało, bo pożyczki zostały wypłacone w polskich złotych.
Trafiły one do podmiotu trzeciego na podstawie umowy przekazu (przewidzianej w kodeksie cywilnym). Dzięki temu polska spółka zwolniła się ze swojego zobowiązania wobec tego podmiotu (trzeciego), ale musiała oddać pieniądze spółce luksemburskiej. Spłaciła swoje zobowiązanie, co zostało przeliczone na euro.