W kolejnych trzech latach przyjezdni będą mogli odliczyć 50 proc. podatku zapłaconego za poprzedni rok.
Słowem, kto przeniesie swoją rezydencję podatkową do Polski, będzie płacić niższy PIT, i to aż przez cztery lata.
Ulga ma zachęcić Polaków do powrotu do kraju, ale… obejmie również imigrantów z innych państw – wynika z projektu Polskiego Ładu.
Reklama
Nie tylko na powrót
Jej nazwa może być nieco myląca, bo preferencja obejmie również imigrantów, którzy po raz pierwszy osiedlą się w Polsce. Oni również będą mogli przez cztery lata płacić podatki na preferencyjnych warunkach.

Reklama
– Projekt nie uzależnia zastosowania tej ulgi od kryterium obywatelstwa czy poprzedniego miejsca zamieszkania – potwierdza Patrycja Zdanowicz-Pastuszak, radca prawny, doradca podatkowy i senior associate w Kancelarii Ożóg Tomczykowski.
To samo mówi Bartosz Kubista, adwokat, doradca podatkowy i partner w GLC. – To bardziej ulga na przyjazd niż powrót, bo z nowych przepisów będzie mógł skorzystać na równi Polak, który wcześniej z dowolnych przyczyn wyjechał z kraju, jak i obcokrajowiec, który nigdy wcześniej w Polsce nie mieszkał – stwierdza ekspert.
Gdzie tu równość
W jego ocenie będzie to dodatkowy policzek dla podatników, którzy mimo profiskalnych zmian przewidzianych w Polskim Ładzie postanowią jednak pozostać w ojczyźnie i tu płacić podatki.
– Trudno inaczej określić preferencję dla dotychczasowych nierezydentów oraz dla imigrantów, którzy otrzymają premię tylko z tego powodu, że postanowią wrócić lub osiedlić się w naszym kraju – uważa Bartosz Kubista.
Jego zdaniem nie sposób takiej sytuacji zaakceptować.
– Proponowane zmiany – nawet jeżeli faktycznie sprowadzą nierezydentów na jakiś czas do polskiego systemu podatkowego – są po prostu krzywdzące i niesprawiedliwe dla aktualnych podatników. Priorytetem dla ustawodawcy powinno być zawsze ulżenie swoim aktualnym obywatelom i uczynienie znośną ich sytuacji podatkowej – mówi Bartosz Kubista.
Proste warunki
Projektowana ulga (art. 27h w ustawie o PIT) jest skierowana do osób, które:
  • przed zamieszkaniem w Polsce przez co najmniej trzy lata mieszkały za granicą,
  • udokumentują ten trzyletni okres certyfikatem rezydencji ze swojego kraju (np. z Wielkiej Brytanii, Ukrainy),
  • po przeprowadzeniu się do Polski będą tu mieszkać przez pełne cztery lata,
  • w Polsce będą płacić podatki od całości swoich dochodów (przychodów),
  • będą uzyskiwały w Polsce dochody z następujących źródeł przychodów: umowa o pracę, działalność wykonywana osobiście, działalność gospodarcza, prawa majątkowe w zakresie praw autorskich i praw pokrewnych.
Połowę niższy podatek
Ulga ma polegać na odliczeniu:
  • w pierwszym roku (bazowym) – połowy podatku należnego za rok bazowy,
  • w drugim roku – połowy podatku obliczonego za pierwszy rok stosowania ulgi,
  • w trzecim roku – połowy podatku należnego obliczonego za drugi rok stosowania ulgi,
  • w czwartym roku – połowy podatku należnego obliczonego za trzeci rok stosowania ulgi.
Jak to w praktyce miałoby funkcjonować, wyjaśniamy na przykładzie.
Zgodnie z projektem, odliczenie będzie stosowane w czterech kolejnych latach podatkowych, licząc od końca roku bazowego. MF wyjaśnia (na stronie podatki.gov.pl), że jeżeli podatnik zmienił rezydencję podatkową w 2021 r., to odliczenie będzie mógł stosować, rozliczając podatek:
  • za lata: 2022, 2023, 2024, 2025, zakładając, że rokiem bazowym podatnika będzie rok zmiany rezydencji, czyli rok 2021, albo
  • za lata: 2023, 2024, 2025 i 2026, jeżeli rokiem bazowym będzie rok następujący po roku zmiany rezydencji, czyli rok 2022.
Jak to w praktyce miałoby funkcjonować, wyjaśnia na przykładzie Rafał Frączyk z Crido.

Przykład

Załóżmy, że obywatel Wielkiej Brytanii lub Ukrainy przeniesie się w 2022 r. do Polski. Tu będzie jego centrum interesów życiowych. Tym samym stanie się on polskim rezydentem podatkowym.
W 2022 r. uzyska dochód, powinien on zostać opodatkowany np. według skali podatkowej PIT (czyli stawek 17 i 32 proc.). Jeśli więc w 2022 r. uzyska on w Polsce 50 tys. zł dochodu, to zgodnie z obecnymi przepisami musiałby zapłacić ok. 8 tys. zł (dokładnie 7974,88 zł – podatek należny), zakładając, że nie korzysta z żadnych ulg i odliczeń. Jeśli przyjmie 2022 r. za bazowy, to z ulgi skorzysta od 2023 r.
W 2023 r. będzie mógł więc odliczyć od podatku połowę PIT należnego za rok bazowy. Załóżmy, że przesiedleniec uzyska dochód, od którego musiałby zapłacić na zasadach ogólnych |20 tys. zł podatku dochodowego. Dzięki uldze będzie mógł odjąć 4 tys. zł (czyli połowę PIT należnego za rok bazowy). W efekcie za 2023 r. zapłaci 16 tys. zł PIT. Tyle wyniesie jego podatek należny po skorzystaniu z ulgi.
W związku z tym w 2024 r. do odliczenia pozostanie 50 proc. podatku należnego za pierwszy rok, czyli 8 tys. zł. Jeśli przesiedleniec w 2024 r. uzyska dochód, od którego musiałby zapłacić na zasadach ogólnych 30 tys. zł podatku dochodowego, to podatek należny wyniesie więc 22 tys. zł.
Idąc dalej, w trzecim roku do odliczenia będzie miał kwotę 11 tys. zł.
Będzie można zoptymalizować
Co więcej, imigrant będzie mógł wybrać, czy zacząć stosować ulgę już w pierwszym roku po przeprowadzce do Polski (czyli po uzyskaniu statusu rezydenta podatkowego), czy w kolejnym.
– Rozwiązanie to ma na celu umożliwienie wyboru przez podatnika najkorzystniejszego dla siebie rozwiązania, tj. wyższej kwoty bazowej do zastosowania odliczenia – czytamy w uzasadnieniu projektu Polskiego Ładu.
Dodatkowo, jeśli imigrant nie wykorzysta w pełni z ulgi w danym roku (bo zabraknie mu podatku, by odliczyć przysługującą kwotę), to będzie mógł odjąć niewykorzystaną część w kolejnych latach, z tym że nie dłużej niż przez 5 lat, licząc od końca roku podatkowego, w którym dokonał pierwszych odliczeń.
Możliwa kumulacja
Będzie można kumulować preferencje podatkowe, bo ulga na powrót będzie przysługiwać niezależnie od tego, czy podatnik rozlicza się z PIT indywidualnie, czy na preferencyjnych zasadach przewidzianych dla małżonków lub osób samotnie wychowujących dzieci.
Ulga będzie natomiast stosowana dopiero w rozliczeniu rocznym, a więc nie będzie uwzględniana przy poborze zaliczek w trakcie roku.
Był kij, jest marchewka
Według Bartosza Kubisty ulga na powrót (a w zasadzie przyjazd) to dość kontrowersyjne rozwiązanie.
– Należy oczywiście docenić wysiłki polskiego ustawodawcy starającego się ściągnąć do kraju podatników, który wcześniej postanowili go opuścić. Tylko czy takie rozwiązanie jest na pewno zgodne z zasadą równości i sprawiedliwości podatkowej? – zastanawia się ekspert.
Nie ma wątpliwości, że ulga na powrót stawia byłych nierezydentów na wyraźnie lepszej pozycji niż polskich podatników.
– Wydaje się to irracjonalne – mówi Bartosz Kubista.
Ekspert zwraca też uwagę, że wcześniej MF wprowadziło kij w postaci exit tax, a więc konieczność zapłaty podatku od wyprowadzki z Polski. Teraz oferuje nierezydentom marchewkę w postaci ulgi na powrót.
Ulga przyciągnie cudzoziemców
W ocenie Patrycji Zdanowicz-Pastuszak projektowana preferencja może odnieść zamierzony przez ustawodawcę skutek – może zachęcić osoby z zagranicy do osiedlania się w Polsce.
Podobnego zdania jest Rafał Frączyk. Ekspert wskazuje, że ulga wpisuje się w ogólną tendencję polskiego rządu nakłaniającą cudzoziemców (szczególnie wysoko wykwalifikowanych) do osiedlania się i pracy w naszym kraju (zaprezentowaną np. w Polityce migracyjnej Polski na lata 2021–2022).
– Proponowane rozwiązania mogą więc przyciągnąć większą liczbę wysoko wykwalifikowanych obcokrajowców i równocześnie uzupełnić braki kadrowe w kluczowych sektorach polskiej gospodarki – uważa Rafał Frączyk.
Zwraca uwagę na to, że ulga na powrót nie jest pierwszym takim rozwiązaniem na świecie.
– Podobne regulacje, zachęcające do uzyskiwania statusu rezydenta podatkowego i tworzenia nowych miejsc pracy, zostały np. wdrożone niedawno w Grecji. Również tam nie ograniczają się one wyłącznie do obywateli tego państwa – wskazuje ekspert Crido.
Ulga także w ZUS
Ulga na powrót ma też działać w stosunku do ubezpieczeń społecznych. Podobnie jak w preferencji podatkowej, jeśli powracający mieszkał co najmniej trzy lata za granicą i przeprowadzi się do Polski, to będzie mógł skorzystać z preferencji przy opłacaniu składek na ubezpieczenia społeczne.
– Będzie tak, jeśli przez co najmniej pół roku będzie podlegać ubezpieczeniom społecznym w Polsce i złoży stosowny wniosek do ZUS – wskazuje MF.
Resort wyjaśnia, że przez cztery lata budżet państwa będzie finansował pracownikom i zleceniobiorcom składki na ubezpieczenia emerytalne i rentowe w części finansowanej przez ubezpieczonego oraz składkę na ubezpieczenie chorobowe – na wniosek ubezpieczonego złożony za pośrednictwem płatnika składek.
Podobnie osoby, które zamieszkają w Polsce i tutaj będą prowadzić firmę, będą mogły opłacać przez cztery lata jedynie połowę składek na ubezpieczenie emerytalne i rentowe. Składka na ubezpieczenie chorobowe będzie natomiast finansowana w całości przez budżet państwa.
– Taka konstrukcja ulgi nie wpływa na zmniejszenie przyszłych świadczeń emerytalnych. Połowę obciążeń przez okres cztery lat ponosi po prostu budżet państwa – zastrzega MF. ©℗
Marchewka także dla inwestorów
Polski Ład przewiduje również dodatkowe preferencje dla inwestorów, którzy przeniosą swój majątek do Polski. Zasadniczo w uzasadnieniu mowa jest o osobach zagranicznych, ale może to dotyczyć również Polaków będących rezydentami innych krajów. Pojawić ma się bowiem ryczałt od przychodów zagranicznych osób przenoszących miejsce zamieszkania (rezydencję podatkową) na terytorium Polski (nowy rozdział 6b w ustawie o PIT).
Ma on polegać na tym, że cudzoziemiec lub Polak, który przez pięć lat był rezydentem innego kraju, a po osiedleniu do Polski nadal uzyskuje dochody z zagranicy, będzie mógł płacić od nich ryczałt w wysokości 200 tys. zł rocznie. W ten sposób będzie mógł rozliczać się w Polsce z zagranicznych dochodów nawet przez 10 lat, licząc od przeniesienia tu rezydencji podatkowej.
Warunkiem korzystania z ryczałtu jest m.in. konieczność inwestycji na wzrost gospodarczy, rozwój nauki i szkolnictwa, ochronę dziedzictwa kulturowego lub krzewienie kultury fizycznej, w sposób określony w odrębnym rozporządzeniu, w łącznej kwocie co najmniej 100 tys. zł rocznie.
Ryczałt jest więc rozwiązaniem skierowanym do podatników, którzy dysponują takim poziomem aktywów, który pozwala na lokowanie ich na terytorium Polski w przedsięwzięciach pożytecznych społecznie.
– Celem jest więc pozyskanie nowych podatników, a tym samym rozbudowa bazy podatkowej bez jednoczesnego podwyższania obciążeń podatkowych – czytamy w uzasadnieniu projektu.
MF dodaje, że zachęta w postaci ryczałtu jest konieczna, „gdyż analiza doświadczeń innych państw wskazuje, że obowiązujące przepisy stanowią istotną barierę w pozyskiwaniu nowych rezydentów podatkowych należących do tej grupy podatników”.
Podobne regulacje obowiązują już np. w Szwajcarii (system zryczałtowanego opodatkowania dochodów zagranicznych), Włoszech (możliwość opodatkowania zagranicznych dochodów nowych rezydentów podatkowych zryczałtowanym podatkiem dochodowym wynoszącym 100 tys. euro rocznie lub 20 tys. euro w przypadku członka rodziny) oraz Grecji (warunkiem preferencji podatkowej jest obowiązek zainwestowania 500 tys. euro w ciągu trzech lat).
Jak mówi Bartosz Kubista, to kolejna zachęta dla nierezydentów. W jego ocenie broni ją to, że rząd poszukuje strategicznych inwestorów dla polskiej gospodarki.
Ekspert zwraca jednak uwagę, że doświadczenia włoskie pokazują, iż głównymi beneficjentami takich zmian są piłkarze i włoskie kluby piłkarskie, które mogą kusić największe gwiazdy piłki wyższymi wypłatami na rękę.
– Być może polski ustawodawca również chce zwiększyć konkurencyjność polskiej ekstraklasy w europejskim futbolu? – zastanawia się Bartosz Kubista.