Chce więc to uniemożliwić, proponując w Polskim Ładzie odpowiednie zmiany.
Ekspertów dziwi nie tyle to, że resort chce oszczędzić na mikroprzedsiębiorcach, ile to, jakich argumentów i sformułowań używa. W ich ocenie działanie podatników jest jak najbardziej zgodne z prawem.
– Wielokrotnie potwierdzał to dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej w licznych interpretacjach indywidualnych – przypomina Małgorzata Samborska, doradca podatkowy i partner w Grant Thornton.
Jako przykłady wymienia interpretacje: z 7 lipca br. (sygn. 0113-KDIPT2-1.4011.477.2021.1.MD), z 18 czerwca br. (sygn. 0112 KDIL2-2.4011.319.2021.1.KP), 17 czerwca br. (sygn. 0112 KDIL2-2.4011.313.2021.2. MM), 10 czerwca br. (sygn. 0112-KDIL2-2.4011.354. 2021.1.MW), 20 maja br. (sygn. 0113-KDIPT2-1.4011. 237.2021.1.AP).
Co się zmieni
Chodzi o częstą praktykę, gdy samochody są brane w leasing dla celów działalności gospodarczej, a następnie, po spłacie rat, wykupywane do majątku prywatnego i bywa, że po upływie pół roku sprzedawane (gdy nie trzeba już zapłacić PIT od dochodu ze sprzedaży).
Ministerstwo Finansów napisało w komunikacie prasowym, że to działanie na granicy prawa. Argumentuje, że w innych krajach UE możliwe jest tylko wykupienie samochodu przez firmę. W związku z tym chce ograniczyć ten „proceder”.
Od 2022 r. przychód ze sprzedaży poleasingowego auta, wykupionego do majątku osobistego, będzie uznawany za przychód z działalności gospodarczej, jeżeli między pierwszym dniem miesiąca następującego po miesiącu, w którym pojazd zostanie wycofane z działalności, i dniem jego zbycia nie upłynie sześć lat.
Słowem, nie wystarczy odczekać – jak dziś – pół roku, żeby nie zapłacić podatku od dochodu ze sprzedaży. Trzeba będzie poczekać sześć lat od wycofania samochodu z firmy.
Ta sama osoba
– Trzeba uczciwie przyznać, że schemat wykupu auta z leasingu na cele prywatne i następnie sprzedaży pojazdu po upływie pół roku jest często stosowany przez leasingobiorców – przyznaje Bartosz Mazur, doradca podatkowy z Gekko Taxens. Jego zdaniem nie można się zatem dziwić, że MF chce tę praktykę ukrócić.
Ekspert zwraca jednak uwagę na to, że polski leasing jest osobliwy.
– Większość polskich umów leasingu operacyjnego byłaby traktowana w innych państwach jako leasing finansowy – zauważa ekspert. Podkreśla, że to duża różnica, zwłaszcza na gruncie przepisów o VAT (w leasingu finansowym podatek ten jest płacony przy wydaniu przedmiotu, a nie osobno przy każdej racie). Zdaniem eksperta więc powoływanie się na przykłady innych państw jest w pełni nieadekwatne.
– Ponadto zaskakujące jest dla mnie twierdzenie MF o „działaniu na granicy prawa”. Uważam, że argument MF jest skonstruowany na siłę i w ogóle niepotrzebny. Chęć uszczelnienia systemu jest naprawdę wystarczająca – mówi Bartosz Mazur.
Ekspert podkreśla też, że osoba fizyczna korzystająca z leasingu jest zawsze tą samą osobą, niezależnie od tego, czy działa w ramach firmy, czy poza nią. – Dlatego wykupienie samochodu na firmę daje identyczny efekt ekonomiczny jak wyłączenie go z działalności gospodarczej – komentuje doradca.
Do celów mieszanych
Warto też przypomnieć, że sam fiskus traktuje auto wykorzystywane w działalności gospodarczej jako używane do celów mieszanych, czyli zarówno służbowo, jak i prywatnie. Pozwala bowiem odliczyć jedynie 50 proc. VAT od raty leasingowej i zakupu paliwa, a do kosztów uzyskania przychodu zaliczyć tylko 75 proc. wydatków eksploatacyjnych.
– Nie rozumiem więc, dlaczego teraz MF chce, aby przy wykupie auta z leasingu traktować je jako tylko firmowe – mówi Małgorzata Samborska, doradca podatkowy i partner w Grant Thornton.
Stracą MSP
Zaskoczenia nie kryje też Damian Kłosowicz, prawnik w kancelarii Staniek & Partners.
Z jednej strony – przyznaje – każdy grosz jest dla budżetu państwa na wagę złota, zwłaszcza gdy ma się zamiar finansować nowe oraz już istniejące programy socjalne i pomocowe.
– Z drugiej strony powstaje pytanie, czy aby leasingobiorcy są tutaj odpowiednim celem, zwłaszcza że w uzasadnieniu Polskiego Ładu napisano, iż projekt „oddziałuje na sektor MSP pozytywnie” – wskazuje ekspert.
Podkreśla, że zmianę w dużej mierze odczują mikroprzedsiębiorcy, którzy wymieniają swoje samochody raz na kilka lat.
– Na sprzedaży takiego poleasingowego samochodu państwo „zarobi” od kilku do kilkunastu tysięcy. W skali roku więc mówimy o wpływach rzędu kilkunastu milionów złotych – wylicza Damian Kłosowicz.
W jego ocenie taka kwota jest dla budżetu państwa kroplą w morzu potrzeb.
– Natomiast dla przedsiębiorców będzie to kolejna pozycja na liście uciążliwości związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej – puentuje ekspert. ©℗