Wydawca musi więc przekazać autorowi PIT-11 i wykazać w nim wartość rynkową publikacji.
– Błędem byłoby ograniczenie tego problemu tylko do literatury, bo egzemplarze autorskie mamy też przecież np. w branży muzycznej i produkcji gier komputerowych – zwraca uwagę Damian Kłosowicz, prawnik w kancelarii Staniek & Partners.
Reklama
Oznaczałoby to, że dodatkowy podatek musieliby płacić nie tylko pisarze, ale też np. muzycy.
Powstaje przysporzenie

Reklama
W niekorzystnej dla podatników interpretacji dyrektora KIS z 17 maja br. (0113-KDIPT2-2.4011.215. 2021.1.MK) chodziło o podręczniki, skrypty akademickie, monografie pokonferencyjne, prace doktorskie i habilitacyjne pracowników wydawane przez publiczną uczelnię. Publikacje są dostępne w sprzedaży. Ponieważ w regulaminie wydawniczym twórcy mają zagwarantowaną określoną liczbę egzemplarzy autorskich, uczelnia chciała się upewnić, czy musi z tego tytułu wystawiać PIT-11.
Uważała, że jest to konieczne, bo przekazanie książek autorowi stanowi dla niego przychód z innych źródeł (art. 10 ust. 1 pkt 9 ustawy o PIT). Twórcy mogą bowiem swobodnie dysponować egzemplarzami autorskimi, czyli zachować je dla siebie, podarować innym osobom, a – hipotetycznie – nawet sprzedać. – Po stronie autora powstaje przysporzenie majątkowe, które stanowi przychód podatkowy – wyjaśniała uczelnia. Wskazała, że wysokość takiego przychodu należy ustalić według cen rynkowych publikacji. Wobec tego na uczelni ciąży obowiązek wystawiania z tego tytułu PIT-11.
Z takim stanowiskiem zgodził się dyrektor KIS i odstąpił od uzasadnienia.
Co to oznacza dla twórców? Ponieważ wydawca przekazuje im tylko PIT-11, ale nie pobiera podatku, przychód z innych źródeł autorzy muszą rozliczyć w deklaracji PIT-36 i samodzielnie odprowadzić daninę. Przypomnijmy, że takie przychody opodatkowane są według skali podatkowej (obowiązuje stawka podatku 17 proc., a po przekroczeniu pierwszego progu podatkowego 32 proc).
Kuriozalna sytuacja
– Z ekonomicznej perspektywy trudno nie przyznać fiskusowi racji, bo majątek twórcy zwiększa się o kilka nieodpłatnie przekazanych mu książek, dzięki czemu powstaje przychód. Patrząc jednak na problem systemowo, można mieć do tego stanowiska zastrzeżenia – przyznaje Damian Kłosowicz.
Tłumaczy, że przekazanie egzemplarza autorskiego jest obowiązkiem wydawcy, który wprost wynika z ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz.U. z 2020 r. poz. 288 ze zm.).
– Instytucja egzemplarzy autorskich pełni ważną funkcję: gwarantuje twórcy prawo kontroli wykonywania autorskich praw niemajątkowych, zgodności publikacji z umową i przekazywanym przez niego materiałem – podkreśla Małgorzata Samborska, doradca podatkowy, partner w Grant Thornton. Dodaje, że wynika to zarówno z praktyki w branży, jak i z ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych. W myśl jej art. 58 twórcy przysługuje prawo kontroli sposobu udostępnienia dzieła szerszej publiczności oraz prawo sprzeciwu, jeśli udostępnienie następuje w nieodpowiedniej formie albo z niedozwolonymi zmianami.
– Trudno więc mówić, że przekazanie egzemplarzy autorskich ma charakter handlowy – podkreśla Małgorzata Samborska.
Podkreśla, że dla autora nie mają one wartości ekonomicznej, twórca przecież zna ich treść, nie zyskuje więc nowej specjalistycznej wiedzy, dla której publikacje kupują inne osoby. Dla niego – jak podkreśla ekspertka – egzemplarz autorski (poza najważniejszą funkcją kontrolną w zakresie ochrony praw autorskich) pełni raczej funkcję symboliczną, pamiątkową, dowód wykonania umowy.
Wątpliwy przychód
Argumentów przeciwko opodatkowaniu takiego świadczenia niepieniężnego można szukać też w orzecznictwie Trybunału Konstytucyjnego.
– Jednym z elementów wskazanych przez TK w wyroku z 8 lipca 2014 r. (sygn. akt K 7/13) przy ocenie przychodu podatkowego jest przyniesienie wymiernej korzyści w postaci powiększenia przez podatnika aktywów lub uniknięcia wydatku, który musiałby ponieść. Trudno doszukiwać się tego elementu w przypadku przekazania egzemplarza autorskiego – podkreśla Małgorzata Samborska.
Fiskus jest jednak innego zdania.
– Nawet gdyby przyjąć, że takie egzemplarze są przychodem autora, przychylałbym się do zaliczenia ich do przychodów z praw majątkowych (tu: praw autorskich) zamiast do pozostałych przychodów – twierdzi Damian Kłosowicz.
Dodaje, że przychód uzyskany przez autora jest w tej sytuacji związany ściśle z przeniesieniem autorskich praw majątkowych na wydawcę. – Taka kwalifikacja bardziej odpowiada gospodarczej naturze czynności i dodatkowo uzasadnia zastosowanie 50-proc. kosztów uzyskania przychodu – uważa ekspert. ©℗
Obowiązki wydawcy i twórcy