Organy podatkowe rozpoczęły masowe kontrole podatników, którzy w 2008 r. mieli do czynienia z opcjami walutowymi. Powód? Zbliżający się termin przedawnienia
Organy podatkowe rozpoczęły masowe kontrole podatników, którzy w 2008 r. mieli do czynienia z opcjami walutowymi. Powód? Zbliżający się termin przedawnienia
Wiele firm, które dokonywały takich transakcji, już upadło. To skutek dużych spadków wartości złotego na przełomie 2008 i 2009 r. Tym, którym udało się przetrwać i które zaliczyły straty z opcji do kosztów, teraz bacznie przygląda się fiskus.
– Można odnieść wrażenie, że przedsiębiorca, który podołał ciężarowi finansowemu związanemu z obsługą opcji walutowych, jest teraz stawiany przed kolejnym wyzwaniem – mówi Ireneusz Krawczyk, radca prawny, partner w kancelarii Ożóg i Wspólnicy.
Jak wyjaśnia Przemysław Szabat, doradca podatkowy z SSW Spaczyński, Szczepaniak i Wspólnicy, możliwość odliczenia strat jest uzależniona od związku pomiędzy opcjami a działalnością prowadzoną przez podatnika.
Ekspert tłumaczy, że organy podatkowe oraz sądy akceptują możliwość zaliczenia straty poniesionej na opcjach do kosztów uzyskania przychodów w sytuacji, gdy zabezpieczają one realne transakcje handlowe, a nie są transakcjami o charakterze czysto spekulacyjnym, niezwiązanym z zakresem prowadzonej działalności gospodarczej.
– Na przykład jeżeli importer lub eksporter zawiera opcje walutowe w celu zabezpieczenia ryzyka kursowego związanego z realizowanymi transakcjami handlowymi, to ma możliwość zaliczenia strat poniesionych na opcjach do kosztów uzyskania przychodów – twierdzi Przemysław Szabat.
Potrzebna dokumentacja
W praktyce jednak nie zawsze uda się udowodnić, że transakcja miała charakter zabezpieczający. Świadczy o tym choćby sprawa, która zakończyła się niekorzystnym dla podatnika wyrokiem Naczelnego Sądu Administracyjnego z 28 marca 2014 r. (sygn. akt II FSK 1009/12).
Izba skarbowa, do której odwoływał się przedsiębiorca po przeprowadzonej u niego kontroli, stwierdziła, że opcje walutowe można by uznać za instrumenty zabezpieczające, gdyby zostały spełnione wymogi z art. 35a ust. 3 ustawy o rachunkowości (t.j. Dz.U. z 2013 r. poz. 330 ze zm.). W tej sprawie tak się nie stało. Spółka nie posiadała dokumentacji zabezpieczeń ani opracowanych zasad zarządzania ryzykiem, w tym walutowym. Nie określiła dopuszczalnego ryzyka wynikającego z prowadzonej działalności i zawieranych kontraktów, mimo że wartość jej zobowiązań przekroczyła wartość majątku spółki. Nie opracowała także sposobu łagodzenia i kompensacji ryzyka ani nie monitorowała zagrożeń wynikających z zawartych kontraktów. Nie może więc zaliczyć strat z tego tytułu do kosztów podatkowych.
Podobnego zdania były Wojewódzki Sąd Administracyjny w Bydgoszczy (wyrok z 19 stycznia 2012 r., sygn. akt I SA/Bd 694/11) oraz Naczelny Sąd Administracyjny. Sąd pierwszej instancji stwierdził, że gdyby spółka przyjęła strategię zabezpieczającą przed ryzykiem walutowym, stosowała zasady rachunkowości i wykazała racjonalność działań, możliwe byłoby zaliczenie strat z opcji walutowych do kosztów.
Również według NSA organ prawidłowo ustalił, że w przypadku kontrolowanej spółki opcje walutowe nie miały na celu zabezpieczenia bieżącej działalności, ale miały charakter czysto spekulacyjny.
Takie podejście krytykuje Ireneusz Krawczyk. Jego zdaniem pokazuje ono, że organy podatkowe i sądy w żaden sposób nie próbują odtworzyć realiów gospodarczych z 2008 r. i lat wcześniejszych związanych z umacnianiem się złotego oraz realnymi stratami przedsiębiorców z tytułu eksportu.
Według eksperta organy i sądy przyjmują uproszczony obraz rzeczywistości polegający na obarczeniu całą odpowiedzialnością przedsiębiorców i wskazywaniu na negatywną rolę banków. Z kolei ignorują informacje makroekonomiczne z tego okresu dotyczące umacniania się złotego oraz raporty Komisji Nadzoru Finansowego.
– Według organów podatkowych kryzys światowy to tylko alibi przedsiębiorców dla nieracjonalnych działań – podkreśla rozmówca. – Prowadzi to de facto do sytuacji, w których fiskus pobiera podatek od instrumentów finansowych, na których podatnik zarobił, a odmawia uznania kosztów przy transakcjach, na których podatnik poniósł stratę – mówi Ireneusz Krawczyk.
Zwraca uwagę, że takie podejście może prowadzić za chwilę do negowania przez organy podatkowe strat na sprzedaży akcji, w sytuacji gdy podatnik nie wykaże, na podstawie jakich analiz wierzył we wzrost ich wartości.
Dalszy ciąg materiału pod wideo
Powiązane
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama