Budżet państwa zależy od podatków dochodowego i pośrednich. A to oznacza, że jest zależny od koniunktury. Kiedy ta robi się słabsza, zaraz pojawiają się dziury. No i co to za system, w którym kasjerka z supermarketu płaci większe odsetki od dochodu niż właściciel kancelarii prawnej.
Diagnoza członków Rady Monitorującej DGP jest jednoznaczna – największą wadą polskiego systemu podatkowego jest stopień jego skomplikowania. Po tym jak minister finansów Mateusz Szczurek zapowiedział stworzenie kodeksu podatkowego, zapytaliśmy ekonomistów, co powinno się w nim znaleźć.
Zdaniem członków rady obecny system to pułapka. A podatnik narażony jest na arbitralne decyzje urzędników. – Skomplikowanie systemu osiągnęło rozmiary, które można uzasadnić wyłącznie interesami grupy zawodowej doradców podatkowych – uważa prof. Krzysztof Rybiński.