Gdzieniegdzie poprawa wyników

W lepszej sytuacji są Lublin, Wrocław, Bydgoszcz i Kraków. Mariusz Turczyn, kierownik referatu wieloletniego planowania finansowego i zarządzania długiem w Urzędzie Miasta Lublin, przyznaje, że w okresie styczeń – maj dochody z CIT były o 33 proc. wyższe niż w analogicznym okresie 2012 r. Wzrost wynika ze zmiany zasad wpłacania zaliczki CIT. Zagrożone są jednak wpływy z PIT.

Obecnie (po maju) są na poziomie z zeszłego roku, mimo że planowano wzrost o prawie 4,7 proc. Mariusz Turczyn informuje, że utrzymanie tej tendencji grozi luką w budżecie, jeśli chodzi o PIT, na koniec roku na poziomie 10 mln zł.

Na sytuacji finansowej Lublina negatywnie odbija się też zastój na rynku nieruchomości. Do miejskiej kasy może więc wpłynąć mniej, niż oczekiwano, pieniędzy z PCC i sprzedaży majątku. Ogólnie sytuacja nie jest jednak zła. Dochody bieżące, w tym podatkowe, rosną wolniej, niż zakładano, ale po 5 miesiącach tego roku w kasie miasta jest o 76,3 mln zł więcej niż po 5 miesiącach 2012 r. Jest to spowodowane głównie większym napływem środków europejskich na inwestycje (są aż o 82 proc. wyższe w stosunku do tego samego okresu 2012 r.).

W Bydgoszczy z kolei wykonanie całego budżetu jest wyższe, niż planowano, a we Wrocławiu zgodne z planem. Miasto zaplanowało jednak swoje dochody na ten rok na bardzo ostrożnym poziomie. Szczególnie ostrożnie szacowano dochody ściśle powiązane z koniunkturą (np. z CIT), a część znacznie poniżej poziomów z lat ubiegłych. Przykładowo, dochody ze sprzedaży składników majątku miasto prognozuje w tym roku na 256 mln zł, a w latach ubiegłych były to kwoty przekraczające 300 mln zł (np. w 2012 r. – 321 mln zł). Wykonanie na poziomie 100 proc. oznacza więc i tak mniejsze wpływy do miejskiej kasy niż w 2012 r. Mało tego, część dochodów, jak np. wpływy z PIT, co prawda rosną z miesiąca na miesiąc, ale coraz wolniej. Może się więc okazać, że na koniec 2013 r., jeśli chodzi o niektóre pozycje, nie uda się zrealizować nawet tego bardzo ostrożnego planu budżetowego.

– W przypadku Krakowa nie ma istotnych różnic w dochodach budżetowych w porównaniu z ubiegłym rokiem – mówi Jan Machowski z Urzędu Miasta Krakowa. Wpływy z CIT są mniejsze o 1 proc. i nie ma to znaczenia dla budżetu.

Kluczowe kolejne miesiące

Jak przyznaje Teresa Blacharska, mimo że pieniędzy jest mniej, niż planowano na ten rok, Gdańsk na razie analizuje sytuację i czeka na rozwój wydarzeń.

Część miast zamierza jednak nowelizować budżety. Kierunek jest jeden – cięcie wydatków i wprowadzanie oszczędności.

– Jeśli dochodów będzie znacznie mniej, będziemy podejmować decyzje o ograniczeniu wydatków bieżących. Mało realne jest jednak ograniczenie wydatków na kluczowe inwestycje, gdyż większość z nich realizowana jest na podstawie zawartych z wykonawcami umów i finansowana głównie w oparciu o kredyty, środki UE oraz dotacje z budżetu państwa – przyznaje Alina Pawlicka-Mamczura, rzecznik prasowy prezydenta Opola. Z kolei Małgorzata Kamińska z Urzędu Miasta Wrocławia przekonuje, że inwestycje nie są zagrożone. Ewentualne niższe dochody będą jednak zmuszały miasto do poszukania dodatkowego finansowania, np. z kredytów. Ale na taki krok część gmin nie może sobie pozwolić ze względu na wysoki poziom zobowiązań. One będą musiały zacisnąć pasa.

Jeśli koniunktura się nie poprawi, wiele samorządów będzie musiało korygować budżety