Czy notariusze odnotowują wiele przypadków zawierania umów darowizny między osobami, które nie są ze sobą spokrewnione?

Praktyka pokazuje, że umowy darowizny między takimi osobami – oczywiście tam, gdzie wymagana jest forma aktu notarialnego, a więc w przypadku nieruchomości – należą do rzadkości. Natomiast okoliczności przenoszenia własności mogą w niektórych przypadkach wskazywać na to, że umowy, które strony nazywają sprzedażą, są w istocie darowiznami. Przykładowo transakcja zbycia udziału w mieszkaniu, w którym zameldowane są obie strony – partnerzy.

To sposób na unikanie zapłaty wysokiego podatku od darowizny?

Takie osoby, jako niebędące ze sobą spokrewnione, należą do III grupy podatkowej w rozumieniu ustawy z 28 lipca 1983 r. o podatku od spadków i darowizn (t.j. Dz.U. z 2009 r. nr 93, poz. 768 z późn. zm.; dalej ustawa). W tej grupie obciążenia fiskalne związane z nieodpłatnym przekazywaniem majątku są najwyższe. Stawka podatku sięga nawet 20 proc., gdy tymczasem umowa sprzedaży opodatkowana jest 2-proc. podatkiem od czynności cywilnoprawnych (PCC).

Problemem jest obowiązująca ustawa, która w tym roku będzie obchodziła 30-tą rocznicę uchwalenia. Są to przepisy zakorzenione w duchu realnego socjalizmu, kiedy to podatek od darowizny przekazywanej przez osobę, której się powiodło, postrzegany był jako rodzaj sankcji. W zależności od tego, czy i jak blisko spokrewniony jest obdarowany nakładamy na niego niższą lub wyższą karę. Problem częściowo rozwiązało zwolnienie z opodatkowania od 2007 r. darowizn między osobami najbliższymi. Ciągle jednak pozostaje kwestia opodatkowania nabywców z III, ale także II grupy podatkowej (dalsza rodzina), gdzie stawki podatku niezmieniane od lat są zaporowe w porównaniu z PCC. To z kolei powoduje, że nabywcy robią wszystko, aby obciążenia fiskalne zminimalizować.

Przedstawiciele środowiska notariuszy proponują zracjonalizować obowiązujące przepisy. W jaki sposób?

Nie ma żadnego uzasadnienia do tego, aby nieodpłatne przenoszenie majątku „karać” tak wysokim podatkiem, jaki funkcjonuje obecnie. Nieprzystające do rzeczywistości progresywne skale podatkowe praktycznie nie są stosowane – takie darowizny dokumentujemy bardzo rzadko. Najbardziej tracą na tym samorządy, gdyż podatek od spadków i darowizn (podobnie jak PCC) zasila budżety gmin.

Progresywne skale podatkowe w poszczególnych grupach należałoby zastąpić podatkiem liniowym z niskimi stawkami np. między 2 proc. a 4 proc. Dzięki obniżeniu stawek do racjonalnego poziomu nikomu nie będzie się opłacało dokonywać pozornych czynności sprzedaży i ponosić związanego z tym ryzyka w postaci chociażby nieważności takiej umowy, czy sankcji karnych skarbowych za uszczuplenia podatkowe. Zyskają na tym budżety gmin. Zyskają też osoby uprawnione do zachowku po takim darczyńcy. Osoba obdarowana niejednokrotnie musi wypłacić czy uzupełnić zachowek. Osoba która wystąpiła jako kupujący nie ma takiego obowiązku.

Jakie jeszcze propozycje przedstawiają notariusze?

Niezależnie od zmian podatkowych warto rozważyć wprowadzenie obrotu bezgotówkowego w odpłatnym obrocie nieruchomościami. Kwota odpowiadająca cenie przed zawarciem umowy trafiałaby na depozyt w banku pozostającym pod kontrolą państwa. Środki byłyby wypłacane sprzedawcy po zajściu określonego zdarzenia, np. po wpisaniu nabywcy do księgi wieczystej. Taki mechanizm, który z powodzeniem stosują inne kraje, np. Francja, gwarantuje bezpieczeństwo transakcji. Zapewne stanowiłby też blokadę przed zawieraniem umów pozornych.

Co dziś może zrobić notariusz, który ma podejrzenia co do tego, że strony zawierają umowę pozorną albo zaniżają wartość rynkową nieruchomości po to, aby zapłacić niższy PCC od umowy sprzedaży?

Jako płatnik podatku ma oczywiście obowiązek poinformowania stron transakcji o związanych z tym zagrożeniach. Urząd skarbowy może więc przede wszystkim zweryfikować cenę lub wartość przedmiotu darowizny, a jeśli nie odpowiada ona wartości rynkowej – podwyższyć podstawę opodatkowania. W przypadku dokonania takiego domiaru trzeba też zapłacić odsetki od zaległości podatkowej, liczone od dnia transakcji.

Na informowaniu stron umowy rola notariusza się kończy. Z tego powodu panuje przekonanie, że w kancelarii notarialnej można powiedzieć wszystko, nie ponosząc przy tym żadnych konsekwencji. To niestety powoduje, że jako płatnicy jesteśmy słabym narzędziem w rękach aparatu skarbowego, a nie powinno tak być.

W jakim kierunku należałoby to zmienić?

Notariusz jako płatnik podatku niewątpliwie jest częścią aparatu skarbowego. Należałoby zatem sankcjonować wprowadzanie notariuszy w błąd, tak jak to jest w przypadku podawania nieprawdziwych danych w deklaracjach podatkowych składanych do urzędu skarbowego.

Dziś za świadome podawanie danych nieprawdziwych do aktu notarialnego, który jest przecież quasi-zeznaniem podatkowym, nie grozi nic. Powinno natomiast skutkować odpowiedzialnością karną skarbową na tych samych zasadach, co wprowadzanie w błąd organu podatkowego. Zmniejszyłoby to liczbę postępowań prowadzonych przez urzędy skarbowe w zakresie podwyższania podstawy obliczenia podatku od spadków i darowizn oraz PCC, istotnie odciążając urzędy.

W tym celu notariuszom powinny być udostępniane tabele opracowywane w urzędach skarbowych, które służą ustalaniu wartości rynkowej nieruchomości do celów podatkowych. Praktyka taka funkcjonowała niemal powszechnie jeszcze kilka lat temu, niestety zaniechano jej. Dziś nasza rola ogranicza się do obliczenia podatku od ceny lub wartości darowizny podanej w umowie, pobrania go i odprowadzenia na rachunek beneficjenta.

Z drugiej strony nie można zapominać o odpowiedzialności, jaką ponoszą notariusze jako płatnicy podatku. Jak wygląda ten aspekt ich pracy?

Notariusz jako płatnik odpowiada całym swoim majątkiem za obliczenie, pobranie i odprowadzenie podatku, a są to podatki o wartości setek milionów złotych rocznie. Jesteśmy więc najbardziej obciążonym podmiotem prywatnym, który współdziała z aparatem skarbowym i w dodatku robi to nieodpłatnie. Ponieważ notariusze pobierają podatki będące dochodem gmin, a nie budżetu państwa, nie przysługuje im z tego tytułu prowizja. Zależy ona bowiem od podjęcia uchwały przed radę gminy, co w praktyce się nie zdarza.

Niezależnie od tego, zależy nam aby, rolę płatnika wypełniać jak najlepiej, niestety często stoją temu na przeszkodzie niejasne przepisy. Jako przykład można podać głośny problem obciążania notariuszy obowiązkiem zapłaty PCC w sytuacji, gdy sprzedający deklarował, iż jest podatnikiem podatku VAT, a następnie w toku kontroli okazywało się, że nim nie był. Za niedobranie PCC odpowiadać musiał notariusz, nawet w sytuacji, gdy ten sam podatnik uzyskał wcześniej potwierdzenie w interpretacji indywidualnej, że jest podatnikiem VAT. Płatnika niestety taka interpretacja już nie chroni (sam musiałby o interpretację indywidualną wystąpić). To również powinno się zmienić. Interpretacje powinny bowiem omawiać skutki podatkowe stosunku prawnego jako całości, a nie jego poszczególnych uczestników.

Stawki nowego podatku powinny być niskie i wynosić 2–4 proc.