Wynalazcy, którzy chcą skorzystać z unijnego wparcia na rozwój innowacyjnej gospodarki, muszą płacić nawet kilkaset tysięcy złotych podatku. Teraz Platforma chce ulżyć ich doli – na zapłatę będą mieli pięć lat, chyba że wcześniej sprzedadzą swoje udziały w firmie.

Pierwsze czytanie ustawy planowane jest na dziś – dowiedział się „DGP”. Projekt przygotowywany jest w ekspresowym tempie, jeszcze w zeszłym tygodniu zbierano pod nim podpisy.

Zimny prysznic od fiskusa

Program Operacyjny Innowacyjna Gospodarka był szeroko promowany w telewizji i na billboardach. W reklamach przypominano, że to Polacy wymyślili np. wycieraczki samochodowe, i zachęcano, by naukowcy sięgali po pieniądze z kasy UE. Ale tym, którzy z dotacji chcieli skorzystać, zimny prysznic zgotował fiskus.

– Naukowiec zakładający spółkę musi od razu zapłacić podatek od kwoty, na jaką wyceniono jego pomysł i udział w spółce – tłumaczy Sławomir Neumann z PO, autor zmian podatkowych. Według jego szacunków jest 12 takich spółek. Ale jeśli przepisy będą sprzyjające, może powstać ich kilkaset. Jak informuje Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości, na program jest aż 110 mln euro dofinansowania, ale podatek odstrasza chętnych. Jak twierdzą przedstawiciele inkubatorów innowacyjności, które pomagają zakładać spółki i pośredniczą w przekazywaniu unijnych pieniędzy, chodzi o niebagatelne kwoty 150 – 200 tys. zł, a nawet ponad milion złotych, gdy pomysł jest szczególnie cenny. – Gdy wartość intelektualna lub patentowa wyceniona jest na 200 tys. euro, a my wnosimy drugie tyle, projekt wart jest w sumie 400 tys. euro. Pomysłodawca obejmuje 50 proc. plus jeden udział w spółce, czyli musi zapłacić ponad 150 tys. zł podatku – mówi Paweł Szydłowski z funduszu JCI Venture powołanego w ramach Jagiellońskiego Centrum Innowacji. Dodaje, że właśnie z powodu podatku dwa zespoły planujące wdrożenie innowacyjnych rozwiązań w ochronie zdrowia zrezygnowały.

Projekty czekają

– Zmiana prawa jest bardzo potrzebna – uważa Marcin Bielówka, prezes Funduszu Zalążkowego KPT. Podkreśla, że fundusze finansujące z unijnych pieniędzy zakładanie innowacyjnych spółek zastanawiały się, jak umniejszyć podatek, by nie obciążać naukowców i nie zmuszać ich do zaciągania kredytów czy też odsprzedaży udziałów w spółce. – Mamy wiele projektów dotyczących np. nowych technologii budowy jachtów, robotów przemysłowych, nanotechnologii. Pieniądze z dotacji powinny w pierwszej kolejności pracować w spółce, a nie trafiać do urzędu skarbowego – mówi Bielówka.

Krzysztof Kaczmarek, partner zarządzający w TPA Horwath

Proponowany przepis może być rzeczywiście ulgą dla wnoszących know-how do spółek kapitałowych. Osoby te mogłyby skorzystać z wakacji podatkowych w okresie 5 lat. To dosyć duży okres dla wygenerowania zysków z zaoszczędzonego podatku. Problemem może być jednak zmiana stawki podatku dochodowego w kolejnych latach. Jeśli zostanie podwyższona, to osoby te zapłacą wyższy podatek. Innym problemem może być moment zbycia udziałów przed upływem pięcioletniego okresu odroczenia, który został zaproponowany w projekcie. Wtedy w momencie sprzedaży udziałów wspólnik będzie musiał opodatkować dochód w wysokości nominalnej udziału z dnia objęcia, którego opodatkowanie zostało odroczone, oraz opodatkować dochód ze sprzedaży tego udziału.