Spółka będzie musiała wybrać, czy skorzysta z systemu estońskiego czy z innych preferencji podatkowych, np. ulgi na działalność badawczo-rozwojową. Wynika to z informacji zamieszczonych na stronie Ministerstwa Finansów.
W najbliższych dniach resort ma przedstawić projekt zmian dotyczący tzw. estońskiego CIT. Chodzi o rozwiązanie skierowane dla mikro i małych przedsiębiorstw, których przychody nie przekraczają 50 mln zł i które zatrudniają co najmniej trzech pracowników. Ma ono polegać na tym, że dochód tak długo nie będzie opodatkowany, jak długo będzie zatrzymany w firmie i reinwestowany. Fiskus pobierze daninę dopiero w momencie wypłaty dywidendy. W Polsce – w odróżnieniu od Estonii, gdzie jest to system podstawowy – rozwiązanie to będzie fakultatywne.

Brak ulg