Pandemia jest trudnym okresem dla firm, dlatego pokusa, by oszczędzać na podatkach, może być duża. Fiskus musi znaleźć złoty środek między twardym zwalczaniem szarej strefy a pomocą firmom – mówi Jan Sarnowski, wiceminister finansów.
Wygląda na to, że ściągalność podatków przestała się poprawiać. Luka w VAT, czyli różnica między tym, co powinno trafić do budżetu, a kwotą, która rzeczywiście tam trafiła, w ubiegłym roku nie spadła.
Porównania trzeba robić w kontekście danych z ostatnich kilku lat, a nie tylko z 2019 r. Notowaliśmy rekordowe w skali Unii Europejskiej tempo zmniejszania luki w VAT, jeszcze w 2015 r. wynosiła ona 24 proc. potencjalnych wpływów, a już w 2018 r. spadła do ok. 12 proc. To, co się stało w poprzednim roku, nazwałbym stabilizacją, co oznacza, że wdrożone wcześniej narzędzia poprawiające ściągalność, działają. W żadnym razie nie ma rozszczelnienia systemu, powrotu karuzel vatowskich ani pustych faktur. Teraz weszliśmy w kolejne stadium uszczelniania: umacniamy zbudowany już system, a kluczem do tego jest poprawa precyzji i szybkości identyfikowania przestępców. I tak się składa, że w tym obszarze wiele się wydarzyło na początku tego roku, gdy w styczniu uruchomiliśmy kolejne rozwiązania.
Jednak brak efektów poprawy ściągalności w sytuacji, gdy planowało się uzyskać z niej miliardy złotych, może rozczarowywać. Krytycy Ministerstwa Finansów mówią tak: ostrzegaliśmy, że MF przesadza w szacowaniu skutków uszczelniania podatków i mieliśmy rację.
Reklama
Nie mają racji, bo zmiany w systemie przyniosły zaplanowany skutek i wciąż działają. Nie ma eksplozji wyłudzeń ani gwałtownego wzrostu szarej strefy.
Mówi pan o nowych narzędziach, które miałyby pomóc zmniejszyć lukę VAT w tym roku. Ale czy zdążymy zobaczyć efekty ich działania? Czy kryzys wywołany pandemią nie spowoduje zwiększenia luki w VAT? Ministerstwo Finansów samo przecież przyznaje w swoich dokumentach, że w czasach pogorszenia koniunktury wpływy z VAT spadają nieproporcjonalnie szybciej.

Reklama
Narzędzia wprowadzone w styczniu sprawiły, że system podatkowy w Polsce stał się mniej narażony na wyłudzenia. Od 1 stycznia uniemożliwiliśmy np. tworzenie sztucznych kosztów poprzez kupowanie cudzych paragonów. Teraz przedsiębiorca dostanie fakturę na podstawie paragonu tylko wtedy, gdy jest na nim jego numer NIP. Kolejnym narzędziem, które zacznie obowiązywać jeszcze w tym roku i doprowadzi do zwiększenia bezpieczeństwa podatników, będzie nowa matryca VAT. Zmniejszy ona liczbę kategorii towarów, dla których można dziś stosować różne stawki podatku, a do tego umożliwi powszechne zastosowanie wiążącej informacji stawkowej. To nie tylko ograniczy pole do nadużyć, ale też rozwieje wątpliwości uczciwych podatników, jakie stawki stosować. Pamiętajmy, że luka w VAT to nie tylko wyłudzenia i manipulacje, ale też błędy w rozliczeniach.
To zapewne uszczelni system podatkowy, ale czy wystarczy, by luka zmalała w czasie tak głębokiej dekoniunktury?
Rozwiązania prawne to jedno, drugie to zwiększenie efektywności administracji skarbowej. Kluczem jest dostęp do jak najszerszego zakresu informacji. Bardzo pomaga biała lista podatników VAT – dzięki temu, że firmy rejestrują konta, na których wykonywany jest obrót i wpłaty VAT, liczba rachunków, które trzeba analizować przez system STIR, jest mniejsza, a analizy są bardziej precyzyjne. Już w ubiegłym roku liczba blokad podejrzanych transakcji dzięki temu systemowi wzrosła sześciokrotnie, pozwoliło to wykryć nieprawidłowości o wartości prawie 600 mln zł. Do tego trzeba dodać obowiązek stosowania kas online w niektórych branżach, co ułatwia namierzanie szarej strefy i walkę z mafiami vatowskimi. Stosowanie kas online praktycznie uniemożliwia przestępcom pranie brudnych pieniędzy poprzez rejestrację na kasie niedokonanych w rzeczywistości transakcji.
Jest jednak i taka teoria, że efektywność administracji – i w ogóle uszczelnianie podatków – nie byłyby tak duże, gdyby nie zostały wymuszone przez obowiązujące reguły fiskalne. Rząd chciał mieć więcej pieniędzy na swoje programy, a musiał działać pod rygorem reguły wydatkowej narzucającej mu limit wydatków. Czy to, że reguła jest zawieszana, nie oznacza, że motywacja do zwiększania ściągalności podatków będzie teraz mniejsza?
Walka z luką podatkową to nie tylko zwiększanie wpływów podatkowych, ale przede wszystkim wyrównywanie szans na rynku, zwalczanie nieuczciwej konkurencji. Nie ma więc mowy o tym, żeby wstrzymywać uszczelnianie podatków z powodu pandemii COVID-19. Nie wrócimy do gospodarczej normalności, jeśli odpuścimy walkę z nieuczciwą konkurencją, a ta jest konsekwencją nadużyć podatkowych. Uczciwy biznes nie ma szans konkurować z oszustami podatkowymi czy firmami, które nie płacą podatków. Zresztą samo zawieszenie reguły wydatkowej będzie mieć również długofalowe pozytywne skutki dla finansów państwa: dochody budżetowe zależą od bazy podatkowej, a ta od tego, ile firm działa w gospodarce, jakie mają obroty i ile zapewniają miejsc pracy. Najważniejsze jest teraz utrzymanie firm w dobrej kondycji, żeby w kolejnych latach mogły wrócić na ścieżkę wzrostu. Zawieszenie reguły i zwiększanie wydatków publicznych, aby pomóc przedsiębiorcom i ochronić miejsca pracy, jest inwestycją, również w przyszłe wpływy podatkowe.
Wracając do nowych narzędzi, które miałyby poprawiać ściągalność podatków: kryzys wymusił opóźnienie we wprowadzaniu wielu z nich, a kasy fiskalne online są tego przykładem. Czy choćby z tego powodu nie należałoby zakładać, że luka podatkowa zwiększy się w tym roku?
Jeśli chodzi o kasy online, to od stycznia tego roku muszą je stosować niektóre branże, np. warsztaty samochodowe czy stacje benzynowe. Ale zanim stało się to obligatoryjne, firmy instalowały je dobrowolnie – do końca 2019 r. zarejestrowano ponad 170 tys. takich kas. Kolejne etapy wprowadzania obowiązku instalacji kas online opóźniliśmy z powodu epidemii o pół roku: dla tych, którzy mieli je wprowadzić od lipca, termin przesunięto na styczeń 2021 r., a dla branż, które miały je wdrażać z początkiem nowego roku, obowiązująca dziś data to lipiec 2021 r. Ale mimo to liczba zarejestrowanych kas online rośnie bardzo szybko. Do czerwca zwiększyła się ona o jedną trzecią i w sumie działa ich już ponad 220 tys.
Opóźni się też wdrożenie nowego ujednoliconego JPK_VAT, który ma zastąpić obecnie składane deklaracje VAT?
Data wejścia w życie nowego JPK została przesunięta z 1 kwietnia na 1 października. Ale nie mogło być inaczej, kwiecień był miesiącem całkowitego zamrożenia gospodarki. Żeby zrealizować to bezpiecznie dla bieżącej działalności podatników, trzeba było przesunąć ten termin.
Jedno jeszcze chcę podkreślić: uszczelnianie podatków to nie tylko zbieranie i analizowanie danych z transakcji krajowych. Kluczowe znaczenie ma dla administracji szybki dostęp do informacji o transakcjach zagranicznych, bo właśnie obrót między krajami UE jest miejscem, w którym oszuści są najaktywniejsi. Chcemy przyspieszyć międzynarodową wymianę danych, a także dzielić się z innymi państwami sprawdzonymi w Polsce technologiami i e-usługami administracji. Dzięki wdrożeniu ich w innych krajach będziemy mieli szybszy dostęp do potrzebnych nam danych, a otrzymywane przez nas informacje będą dużo lepszej jakości. Po zakończeniu epidemii chcemy zawierać już konkretne porozumienia z innymi administracjami podatkowymi. Zainteresowane są kraje bałtyckie, Czechy oraz Ukraina. W poniedziałek, 15 czerwca, podpisujemy w tej sprawie list intencyjny ze Słowacją i oficjalnie rozpoczniemy prace nad stworzeniem modelu wymiany informacji.
Podsumowując: czy stwierdzenie, że przez pandemię luka w VAT się zwiększy – choćby ze względu na te wszystkie przesunięcia w uruchamianiu kolejnych narzędzi do uszczelniania podatków – jest prawdziwe, czy nie?
Czym innym jest luka w VAT, a czym innym kształtowanie się bieżących wpływów podatkowych. Rzeczywiście, obserwujemy, teraz spadek wpływów. Trudno jednak powiedzieć, w jakim stopniu wywołany jest on zamrożeniem gospodarki, a w jakim stanowi skutek działania narzędzi tarczy antykryzysowej. Przepisami w tarczy przesunęliśmy terminy płatności podatków, w CIT i PIT opóźniliśmy roczne rozliczenia o – odpowiednio – dwa miesiące i miesiąc. Przesunęliśmy również termin wpłaty pobranych przez pracodawców zaliczek na PIT. Podatnicy mają też możliwość odraczania płatności innych podatków bez żadnych dodatkowych opłat. W sumie do tej pory przedsiębiorcy złożyli już 63 tys. uzasadnionych pandemią wniosków o ulgi w spłacie podatków. W dwóch trzecich przypadków skończyło się to udzieleniem wnioskowanej ulgi, a ujemny skutek dla budżetu to obecnie ok. 2 mld zł.
Luka to inna sprawa. Jej dwie najważniejsze składowe to przestępstwa podatkowe i szara strefa. Jeśli chodzi o to pierwsze, to Ministerstwo Finansów nadal będzie prowadzić walkę z mafiami podatkowymi, pandemia nam w tym nie przeszkodzi. Natomiast co do wzrostu szarej strefy, to rzeczywiście pandemia jest trudnym okresem dla firm, dlatego pokusa, by oszczędzać na podatkach, może być duża. Szczególnie w tych branżach, które walczą o utrzymanie się na rynku. Biznes został dotknięty konsekwencjami tego kryzysu w bardzo różny sposób i trzeba to brać pod uwagę. Inaczej to wygląda np. w hotelarstwie, któremu w pewnym okresie obroty spadły do zera, a inaczej np. w handlu.
Czy wzrost szarej strefy jest nieuchronny?
Teoretycznie każdy kryzys może prowadzić do zwiększenia skali obrotów nierejestrowanych, ale pandemia ma swoją specyfikę i w niektórych obszarach nawet zmniejszyła szarą strefę. Choćby skalę nierejestrowanego handlu przygranicznego takimi towarami, jak papierosy i alkohol, ponieważ jednym z obostrzeń było zamknięcie granic. Z kolei przez wzrost produkcji środków biobójczych cena alkoholu etylowego gwałtownie wzrosła tak, że stał się on mniej dostępny dla podmiotów działających w szarej strefie. Bardzo pożądanym zjawiskiem jest rosnący wolumen obrotu bezgotówkowego, a więc takiego, który zostawia po sobie ślad w systemach bankowych. W naturalny sposób wyciąga on podmioty z szarej strefy. Według danych MF jeszcze w ubiegłym roku płatności za pobraniem przy zakupach przez internet wybierał co drugi kupujący. Teraz ten odsetek spadł o połowę.
Bez względu na epidemię Ministerstwo Finansów aktywnie działa, by ograniczać szarą strefę. Poszerzamy zakres e-usług administracji, które zmniejszają koszty działalności firm. Dzięki nim maleje skłonność do ucieczki w szarą strefę. Inny przykład to możliwość stosowania tańszych dla biznesu kas wirtualnych. Rozporządzenie w tej sprawie weszło w życie 1 czerwca. Z kolei konsumentom chcemy udostępnić e-paragon. Odpowiednie przepisy weszły w życie już w kwietniu. To nie tylko wygoda dla kupującego, ale e-paragon jest również narzędziem zachęcającym firmy do fiskalizacji obrotu.
To przykłady metody marchewki. A kij? Czy w czasie kryzysu da się znaleźć równowagę między restrykcyjnym ograniczaniem szarej strefy a utrzymaniem aktywności gospodarczej, choćby nierejestrowanej?
Staramy się znaleźć złoty środek między uszczelnieniem systemu podatkowego a pomocą firmom w utrzymaniu się na rynku, podtrzymaniem ich potencjału, bez którego regeneracja gospodarki po ustąpieniu pandemii byłaby znacznie trudniejsza. Wprowadzane przez nas narzędzia uszczelniania systemu podatkowego nie zawsze oznaczają nakładanie na przedsiębiorców dodatkowych obowiązków. Są również takie, które przyniosą im korzyść, przykład to nowa matryca VAT. W sprawie innych rozwiązań jesteśmy w stałym kontakcie z przedsiębiorcami, tak jest choćby przy nowym JPK_VAT. I tak będzie przy podatku od sprzedaży detalicznej. Czekamy jeszcze na ostateczne rozstrzygnięcie Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, wiedząc, że na początku czerwca w podobnej sprawie wyrok zapadł na korzyść rządu Węgier. Na razie pobór podatku handlowego jest zawieszony do 1 stycznia 2021 r. Ale wcale nie jest przesądzone, że ta data zostanie utrzymana. Gdyby się okazało że kondycja firm – potencjalnych podatników – pogorszy się, np. z powodu drugiej fali epidemii, to będziemy reagować w odpowiedni sposób.