Pobranie 70-proc. PIT od odpraw wypłacanych menedżerom, członkom zarządu, prezesom jest uzależnione od posiadania przez Skarb Państwa co najmniej 50 proc. wszystkich głosów przysługujących z wszystkich praw udziałowych – orzekł NSA.
Od 2016 r. spółki z udziałem Skarbu Państwa muszą pobierać zryczałtowany 70-proc. podatek dochodowy od odszkodowań przyznanych na podstawie przepisów o zakazie konkurencji, odpraw lub odszkodowań z tytułu skrócenia okresu wypowiedzenia umów (ten sam wymóg dotyczy spółek z udziałem jednostki samorządu terytorialnego, związku jednostek samorządu terytorialnego, państwowej lub komunalnej osoby prawnej).
Obowiązek ten spoczywa tylko na tych podmiotach, w których Skarb Państwa (bądź inne wymienione wyżej podmioty) posiada bezpośrednio lub pośrednio większość głosów na zgromadzeniu wspólników albo na walnym zgromadzeniu. W uzasadnieniu do tych regulacji wskazano, że pobranie tak wysokiego zryczałtowanego podatku ma zapobiegać patologiom polegającym na przyznawaniu bardzo wysokich odpraw członkom zarządów spółek państwowych.
Nie powinno więc budzić wątpliwości, że spółką zobowiązaną do pobrania zryczałtowanego podatku będzie tylko taka spółka, w której Skarb Państwa posiada co najmniej 50 proc. + 1 głos w ogólnej liczbie wszystkich głosów w danym organie spółki (walnym zgromadzeniu, zgromadzeniu wspólników).
Reklama

Mniejszość też wystarczy

Reklama
Ta, wydawać by się mogło jedyna interpretacja, nie została jednak zaaprobowana przez organy podatkowe. Powołując się na cel regulacji, uznają one, że w pewnych sytuacjach do uznania stosunku dominacji wystarczające może być posiadanie mniejszościowego pakietu udziałów, który jednak, w zależności od charakteru spółki, może zagwarantować stałe dysponowanie bezwzględną większością głosów na kolejnych zgromadzeniach. To oznaczałoby, że gdy akcjonariat spółki jest rozdrobniony, wówczas nawet udział Skarbu Państwa na poziomie 27 proc. gwarantuje jego dominację, a tym samym taka spółka może być zobowiązana do pobrania zryczałtowanego 70-proc. podatku.
Powołując się na koncepcję racjonalnego ustawodawcy, organy podatkowe uznają, że konieczna jest szeroka interpretacja warunku posiadania większości udziałów, nawet taka, która zmierza do wniosku, że mniejszościowy udział może być w rzeczywistości większościowym udziałem. Przyjęcie innej interpretacji, tej, że większościowy udział to 50 proc. + 1 głos w ogólnej liczbie głosów, prowadziłoby zdaniem organów podatkowych do tego, że art. 30 ust. 1 pkt 15 oraz 16 ustawy o PIT byłyby w rzeczywistości zbędne. Przede wszystkim w żaden sposób nie ograniczałoby to patologii, z którą racjonalny ustawodawca chciał walczyć.
Zdaniem organów, badając większościowy udział, nie powinno się tylko i wyłącznie uwzględniać struktury akcjonariatu czy intencji racjonalnego ustawodawcy, warto wziąć również pod uwagę wszelkie nieformalne porozumienia. W interpretacji organów podatkowych precyzyjna oraz weryfikowalna przesłanka udziału schodzi na dalszy plan. W skrajnych wypadkach w ogóle nie jest uwzględniana. To prowadzi więc do wniosku, że niemal każda spółka, w której udział posiada Skarb Państwa jest zobowiązany do pobrania zryczałtowanego podatku.

Większość to większość

Konsekwentnie forsowana przez organy podatkowe teza, że o większości udziałów nie musi świadczyć posiadanie ponad 50 proc. z nich, ale sama możliwość przegłosowania uchwał przy rozproszonym akcjonariacie, jest równie konsekwentnie kwestionowana przez sądy administracyjne. Przykładem tego są m.in. wyroki wojewódzkich sądów administracyjnych: prawomocne (sygn. akt I SA/Kr 341/19, I SA/Kr 342/19) oraz jeszcze nieprawomocne (sygn. akt I SA/Po 535/18, I SA/Gl 978/18, I SA/Wr 827/17), a ostatnio również Naczelnego Sądu Administracyjnego – z 21 stycznia 2020 r. (sygn. akt II FSK 356/18).
Przyjęta przez sądy wykładnia językowa prowadzi do wniosku, że zwrot „większość” powinien być rozumiany jako więcej niż połowa, tzn. 50 proc. + 1. Przy czym użyte w przepisie odwołanie do walnego zgromadzania (bądź zgromadzenia wspólników) odnosi się do organu spółki, a nie konkretnego walnego zgromadzenia.
Sądy podkreślają, że bez względu na motywacje ustawodawcy, dla stosowania przepisów podatkowych kluczowe znaczenie ma rzeczywiste brzmienie przepisu, a nie domniemane założenia ustawodawcy, na które tak chętnie powołują się organy podatkowe. Sądy wskazują również, że regulacja podatkowa opiera się na zaczerpniętej z kodeksu spółek handlowych koncepcji dominacji, nie ma więc sensu tworzenie na potrzeby ustawy o PIT odrębnej koncepcji większościowego udziału, różnej od tej przyjętej w ustawie o rachunkowości czy k.s.h.
Wydawać by się mogło, że w świetle tak klarownych sformułowań w art. 30 ust. 1 pkt 15 oraz 16 ustawy o PIT ani płatnicy, ani podatnicy, a tym bardziej organy podatkowe nie będą mieć wątpliwości, kiedy stosować zryczałtowaną 70-proc. stawkę podatku. Ku zaskoczeniu wszystkich okazało się jednak, że z tego prostego przepisu można wyprowadzić wnioski, których nikt, a przede wszystkim sam racjonalny ustawodawca by się nie spodziewał. Jak inaczej bowiem można ocenić tezę, że nawet mniejszościowy udział może w rzeczywistości być tym większościowym, przy rozproszonym akcjonariacie?
Jak w świetle zasady demokratycznego państwa prawa ocenić uzupełnianie przepisów w drodze wykładni w myśl założenia, że racjonalnemu ustawodawcy, konstruującemu regulacje dotyczące opodatkowania odpraw, mogło chodzić o wszystkie spółki z udziałem Skarbu Państwa, a nie tylko wybrane?
Przyjęta przez organy podatkowa interpretacja nie znajduje potwierdzenia ani w przepisach, ani w orzecznictwie. Wszelkie więc postępowania nadpłatowe prowadzone w tym zakresie są sztucznie przedłużone przez organy podatkowe, a pozytywne dla podatników rozstrzygnięcia są zawieszane do czasu rozpatrzenia spraw w tym zakresie przez sądy administracyjne.

orzecznictwo

Wyrok NSA z 21 stycznia 2020 r., sygn. akt II FSK 356/18. www.serwisy.gazetaprawna.pl/orzeczenia