Zdaniem Brukseli polskie przepisy faworyzują przemysł generujący zanieczyszczenia powietrza, a więc stoją w sprzeczności z unijnymi priorytetami ekologicznymi. Z tego powodu w ubiegłym tygodniu do Polski trafiła uzasadniona opinia dotycząca naruszenia prawa (jest to drugi etap postępowania naruszeniowego). Nasz rząd ma teraz dwa miesiące na reakcję. Jeśli Komisja Europejska nie będzie z niej zadowolona, to sprawa może trafić na wokandę Trybunału Sprawiedliwości UE.

Pokaźne koszty

– Spór z Brukselą znalazł się na niebezpiecznym etapie, więc reakcja rządu musi być bardzo przemyślana. Pamiętajmy bowiem, że z zakwestionowanego przez KE systemu prośrodowiskowego korzysta duża grupa polskich przedsiębiorców – zwraca uwagę Krzysztof Wiński, starszy menedżer w dziale doradztwa prawnopodatkowego w PwC.

Zdaniem eksperta scenariusze w tej sytuacji mogą być dwa. Zakłady energochłonne mogą albo zapłacić więcej za ogrzewanie (jeśli przepisy zostaną zmienione), albo ponieść koszty wdrożenia jednego z czterech pozostałych systemów prośrodowiskowych, aby zachować zwolnienie z akcyzy (patrz grafika).

– W obu przypadkach przedsiębiorcy będą musieli ponieść dość pokaźne koszty – mówi Krzysztof Wiński.

Ekologia w przemyśle

Chodzi o art. 31a ust. 8, art. 31b ust. 1 pkt 5 i art. 31c ustawy o podatku akcyzowym. Przepisy te wdrażają do polskiego prawa art. 17 unijnej dyrektywy 2003/96/WE z 27 października 2003 r. w sprawie restrukturyzacji wspólnotowych przepisów ramowych dotyczących opodatkowania produktów energetycznych i energii elektrycznej.

Konsekwencje dla firm energochłonnych mogą być dwie: albo zapłacą więcej za ogrzewanie, albo poniosą koszty wdrożenia innego systemu prośrodowiskowego

Wynika z nich, że węgiel bądź gaz do celów opałowych kupi bez podatku jedynie zakład energochłonny, który wykorzystuje jeden z pięciu systemów „prowadzących do osiągania celów dotyczących ochrony środowiska lub do podwyższenia efektywności energetycznej”. Należy do nich m.in. obowiązujący od 2005 r. Europejski System Handlu Emisjami CO2 (EU ETS).

– Początkowo nie było większych wątpliwości, że można go uważać za system prośrodowiskowy, co potwierdzały nawet orzeczenia TSUE – zwraca uwagę Krzysztof Wiński. Z drugiej jednak strony same przepisy dyrektywy energetycznej miały w założeniu promować firmy energochłonne, które realnie dbają o środowisko, np. przez ograniczenie marnotrawstwa energii.

– To zaś oznacza, że powinny one pójść dalej niż tylko wdrożyć system EU ETS, do czego zresztą i tak są zobowiązane przez Unię – dodaje Krzysztof Wiński.

Podobnego zdania jest doradca podatkowy Jacek Arciszewski.

– Bruksela prezentuje w ostatnim czasie konsekwentnie proekologiczne stanowisko, co potwierdza np. planowane ograniczenie kredytowania dla inwestycji w węgiel lub gaz. W tym kontekście trudno się też dziwić temu, że KE chce zmienić aktualne polskie przepisy – mówi Jacek Arciszewski. W ocenie eksperta zrozumiałe jest też wyczekujące stanowisko Warszawy, bo zmiany mogą uderzyć w finanse wielu przedsiębiorstw.

– Niewielkim tylko pocieszeniem byłoby dla nich to, że węgiel czy gaz kupiony przed ewentualną nowelizacją pozostałyby nieopodatkowane – zauważa ekspert.

Nie tylko elektrownie

Listę 776 podmiotów korzystających z EU ETS można znaleźć w wykazie załączonym do rozporządzenia Rady Ministrów z 31 marca 2014 r. (t.j. Dz.U. z 2016 r. poz. 1684). Znajdują się na niej nie tylko elektrownie, ale również spółdzielnie mieszkaniowe, jak np. cukrownie.

– Każdy z tych podmiotów, jeśli spełnia dodatkowo definicję zakładu energochłonnego, musiałby, po ewentualnych zmianach przepisów, przeanalizować, czy przysługuje mu jakiekolwiek inne zwolnienie z akcyzy, albo wdrożyć któryś z pozostałych systemów prośrodowiskowych – przestrzega Krzysztof Wiński.

Sami przedsiębiorcy niechętnie jednak oceniają skutki restrykcyjnego stanowiska Brukseli. Przedstawiciele Izby Gospodarczej Ciepłownictwo Polskie odmówili nam komentarza, podkreślając, że na tym etapie jest to problem, do którego powinni odnosić się przedstawiciele rządu.

Z kolei Ministerstwo Finansów, odpowiadając na pytanie DGP, przyznało, że ciągle analizuje zarzuty Brukseli. Resort zapewnił jednak, że KE otrzyma odpowiedź na swoje zastrzeżenia w odpowiednim czasie.

– Obecnie nie można przesądzać o ostatecznym jej kształcie, a tym bardziej ewentualnej zasadności rewizji polskich przepisów regulujących zwolnienie dla zakładów energochłonnych – informuje MF.

Pechowe przepisy

To nie pierwszy raz, gdy Bruksela wyraziła zastrzeżenia do polskich regulacji o zwolnieniach z akcyzy dla węgla lub gazów wykorzystywanych do celów opałowych. Jeszcze do lipca 2017 r. z preferencji mogły korzystać albo zakłady energochłonne, albo firmy, które wdrożyły jeden z pięciu systemów prośrodowiskowych. Polska znowelizowała przepisy na skutek krytycznych uwag KE i połączyła oba warunki w jeden. Teraz mogą nas czekać kolejne zmiany.

Ten kontrakt wypycha Gazprom z Polski