statystyki

Gratisowe grabie są przychodem

autor: Patrycja Dudek02.10.2018, 07:21; Aktualizacja: 02.10.2018, 08:31
WSA nie miał wątpliwości, że była to sprzedaż premiowa, przy pomocy której spółka zachęcała rolników do zakupu u siebie zamiast u konkurencji.

WSA nie miał wątpliwości, że była to sprzedaż premiowa, przy pomocy której spółka zachęcała rolników do zakupu u siebie zamiast u konkurencji.źródło: ShutterStock

Jeśli spółka do 10 worków środka ochrony roślin dodaje jedenasty, nasiona bądź narzędzia, to nie jest to sprzedaż z rabatem, tylko premiowa – orzekł Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie.

Chodziło o producenta środków ochrony roślin, który za pośrednictwem dystrybutorów sprzedawał je rolnikom. Chcąc zwiększyć sprzedaż, organizował promocje polegające na tym, że jeśli rolnik kupił określoną ilość środka ochrony roślin (np. 100 worków lub za 1000 zł) albo konkretny produkt (np. nowy środek grzybobójczy), to otrzymywał coś gratis. Był to dodatkowy worek środka ochrony roślin, nasiona albo narzędzia (grabie, sekatory, łopaty).

Wątpliwości dotyczyły tego, czy dostając takie dodatkowe produkty, rolnik osiąga przychód z nieodpłatnych świadczeń. Dla spółki było to istotne z tego powodu, że wówczas ciążyłyby na niej obowiązki płatnika.

Spółka uważała, że nie może być mowy o przychodzie z nieodpłatnych świadczeń, bo dodatki są wydane rolnikowi tylko wtedy, gdy kupi on odpowiednią ilość towarów albo konkretny towar. – Produkt jest więc wydawany w zamian za zakupy, a więc odpłatnie – przekonywała. Uważała zatem, że była to sprzedaż z rabatem.


Pozostało jeszcze 63% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (2)

  • j.(2018-10-02 21:05) Zgłoś naruszenie 30

    Przez lata fiskus się zajmował bzdurami typu: opodatkowanie rozmowy prywatnej ze służbowego telefonu, jeśli pracodawca na to pozwala i nie chce zwrotu kosztów, opodatkowanie kiełbasy zjedzonej na imprezie firmowej, albo karpia i pieroga zjedzonego na firmowej wigilii, a ci, którzy kręcili podatkowe lody na wielką skalę tylko się z tego śmiali, że fiskus gania za kiełbaskami i pierogami, a nie zajmuje się dostatecznie np. karuzelami, albo uciekaniem do tax havenów, przez co traciliśmy (być może nie całkiem zgodnie z prawem) naprawdę duże pieniądze. Ale przecież teraz rząd ściga owe słynne "mafie vatowskie", to czy warto tracić czas i energię na jakieś... grabie?...

    Odpowiedz
  • Gąska(2018-10-02 23:22) Zgłoś naruszenie 00

    To jest chore. Dochodzimy do paranoji . W kraju w króremu posłowie wykorzystują z kilometrówki nie mając prawa jazdy Ani własnego auta mogą otrzymać nawet ponad 30 tys. Zł za benzynę na cele poselskie , podwożą do szkoły dzieci służbowymi autami biorą na koszt sejmu Taxi aby podwiozło ( pani Ziobro ) kobietę do dentysty z dzieckiem( za czasopismem fakt) ściga się firmę że dała rolnikowi w gratisie grabie za zakupy? Chory kraj . Jednocześnie obywatel w miesiącu zwolniony jest jedynie z kwoty 200zł bez podatku . Kto przeżyje za 200 zł miesięcznie ? Chyba tylko poseł przy dostępie do darmowej limuzyny , darmowego żarcia w sejmie i darmowego mieszkania.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Polecane