Konsekwencje grożą za wystawianie i posługiwanie się pustymi fakturami, a nie za sam anons o ich sprzedaży. Oskarżony może być tylko ten, kto już popełnił przestępstwo.
Ministerstwo Sprawiedliwości zna problem i nie wyklucza zmiany przepisów. Znalezienie chętnego, który chciałby sprzedać „koszty i VAT”, nie jest bowiem trudne. De facto jest to oferta sprzedaży pustych faktur, nieodzwierciedlających rzeczywistych transakcji. Takie ogłoszenia pojawiają się wciąż w internecie i są rozsyłane mailingiem wraz z imieniem i nazwiskiem oferenta, jego adresem e-mail i numerem telefonu. Wystarczy więc zadzwonić i dobić targu. Jeśli dojdzie do transakcji, jedna i druga strona mogą trafić do więzienia – maksymalna kara obecnie to nawet 25 lat odsiadki. Co innego jednak samo ogłoszenie czy e-mail z ofertą sprzedaży kosztów. Prokuratura Krajowa i Krajowa Administracja Skarbowa zgodnie przyznają, że za to – jak na razie – nie grozi nic.
Jak tłumaczy Paweł Kołodziejski, prokurator Prokuratury Regionalnej w Gdańsku, ogłoszenia o sprzedaży kosztów uzasadniają podejrzenie popełnienia przestępstwa. – Można je potraktować jako przygotowanie do niego.