Różne stawki w Unii

Zastosowanie różnych stawek VAT wynika z Dyrektywy VAT. Jak wskazuje Radosław Szczęch, partner w Ernst & Young, oprócz stawki podstawowej, nie niższej niż 15 proc., państwa członkowskie mogą wprowadzać stawki obniżone, nie niższe niż 5 proc., i powszechnie z tej możliwości korzystają. Za szczególną formę stawki obniżonej można też potraktować zwolnienie z VAT. Stawkami obniżonymi lub zwolnieniem są objęte towary i usługi o tzw. dużej wrażliwości społecznej, np. żywność, wyroby medyczne, nawozy, transport publiczny, usługi edukacyjne, kulturalne, ochrony zdrowia, finansowe.

- Podniesienie stawek spowodowałoby wzrost cen, czyli również relatywny wzrost wydatków na artykuły pierwszej potrzeby w budżetach domowych, w szczególności dotkliwy dla tych najmniej zasobnych. Jednoczesne obniżenie stawki podstawowej zapewne nie zrekompensowałoby w pełni wyższych wydatków na żywność i inne artykuły podstawowe - wylicza Radosław Szczęch.

Dodaje, że per saldo budżet pewnie by zyskał, społeczne konsekwencje byłyby natomiast bolesne.

VAT lekarstwem na kryzys

W dobie trudnych warunków gospodarczych różne kraje upatrują skutecznych lekarstw na kryzys w rozbieżnym podejściu do stawek VAT: Wielka Brytania obniża stawkę podstawową (licząc na zwiększenie popytu wewnętrznego), Łotwa, Litwa i Irlandia ją podwyższają (szukając bezpośrednich dodatkowych wpływów budżetowych). Zdaniem Radosława Szczęcha to nie zmienia faktu, że UE przydałaby się gruntowna reforma systemu VAT, może jednak lepiej ją zacząć od mniej kontrowersyjnych tematów, od dawna zdiagnozowanych, jak choćby opodatkowanie usług finansowych. Z drugiej strony niekiedy kryzys jest najlepszym czasem na przeprowadzenie naprawdę fundamentalnych zmian. Wprowadzenie jednej stawki VAT byłoby taką zmianą. Jej dolegliwość dla części podatników mogłaby być zamortyzowana np. przez ujednolicenie stawki VAT ze (zmniejszonymi, płaskimi) stawkami w podatkach dochodowych.

- Ciekawe, że jeśli popatrzymy na ewolucję stawek obniżonych i stawki podstawowej VAT w krajach UE na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat, wyraźnie widać, że zarówno jedne, jak i drugie są systematycznie podwyższane, co w niektórych przypadkach oznacza, że dzisiejsze stawki preferencyjne są porównywalne ze stawkami podstawowymi sprzed lat (np. w Danii: 9,25 proc. i 10 proc., w Niemczech: 7 proc. i 10 proc., we Włoszech: 10 proc. i 12 proc.) - podsumowuje Radosław Szczęch.