Jeśli klient wynegocjuje sobie korzystniejsze warunki cenowe u sprzedawcy lub usługodawcy, to w związku z tym nie powstaje u niego przychód – orzekł WSA w Warszawie.
Reklama
Chodziło o podatkowe skutki stosowania promocyjnych warunków cenowych wobec klientów banku i związane z tym obowiązki płatnika. Bank wyjaśnił, że zasadniczo upusty mają charakter sformalizowany. Słowem, większość z nich jest udzielana na podstawie regulaminu promocji, oferty specjalnej lub programu retencyjnego. Zdarza się jednak, że upusty są ustalane w wyniku indywidualnych negocjacji z klientami. Spór toczył się o to, czy u otrzymującego rabat powstaje przychód.
Dyrektor Izby Skarbowej w Warszawie uznał, że jeśli oferta adresowana jest do szerokiego grona klientów, to przychód nie powstaje. Co innego, gdy cena jest obniżona na skutek indywidualnych ustaleń między klientem a bankiem. Wówczas osoba otrzymująca rabat ma przychód, skoro uzyskuje korzyść niedostępną dla szerokiego grona odbiorców na jednakowych zasadach. Efekt jest taki, że pojedynczy klient wychodzi na transakcji lepiej niż inni. Zaoszczędza bowiem na wydatku, który inni muszą co do zasady ponieść – stwierdził fiskus.
Innego zdania był WSA w Warszawie. W ocenie sądu nie można mówić o przychodzie tylko z tej przyczyny, że korzystniejsza cena jest ustalana indywidualnie. Zwrócił uwagę, że każdy może negocjować korzystniejsze warunki transakcji i jest to normalna praktyka prowadzenia działalności gospodarczej stosowana nie tylko przez banki, ale i sklepy. Jeśli klient kupi więcej towaru, to może otrzymać lepszą cenę, ale to nie oznacza, że tym, co zaoszczędził musi się dzielić z fiskusem – uznał WSA. Dodał, że ma nadzieję, że intencją organu podatkowego nie było wkraczanie w ten obszar działalności gospodarczej, bo taka ingerencja mogłaby prowadzić do paraliżu.
Wyrok jest nieprawomocny.
ORZECZNICTWO
Wyrok WSA w Warszawie z 23 maja 2018 r., sygn. akt III SA/Wa 1618/17.