Przedsiębiorca, który kupi towary, a następnie sprzeda je po niższej cenie, musi liczyć się z tym, że fiskus sam ustali mu podstawę opodatkowania VAT – potwierdził NSA.
Chodziło o firmę, która świadczyła usługi transportowe, spedycyjne i najmu. Kupiła samochody w transakcji pakietowej, a sześć dni później odsprzedała je znacznie taniej innym podmiotom. Cena była niższa od tej, za którą spółka sama nabyła pojazdy. Znacznie też odbiegała od rynkowej (od 50 proc. do 78 proc.). Firma tłumaczyła to w ten sposób, że obawia się pogorszenia sytuacji na rynku transportowym, chce uniknąć kosztów utrzymania zbędnych i uszkodzonych pojazdów i że nie ma doświadczenia w handlu pojazdami.
Naczelnik urzędu skarbowego uznał jednak, że spółka celowo zaniżyła ceny sprzedaży i oszacował jej podstawę opodatkowania VAT w oparciu o ceny rynkowe. Zrobił to na podstawie art. 23 ordynacji podatkowej. Nie odwołał się natomiast do art. 32 ustawy o VAT, który zawęża możliwość szacowania podstawy opodatkowania VAT (m.in. do sytuacji, gdy sprzedający i kupujący są podmiotami powiązanymi lub gdy wynagrodzenie jest niższe niż wartość rynkowa a nabywca nie ma prawa do odliczenia podatku naliczonego).
Reklama
Naczelnik uwzględnił natomiast opinię biegłego i wziął pod uwagę czynniki, które faktycznie mogły wpływać na obniżkę ceny. Mimo wszystko jednak była ona wyższa niż ta, którą zadeklarowała spółka.
Początkowo WSA w Warszawie nakazał fiskusowi zbadać, czy pojazdy nie miały usterek i czy firma nie znajdowała się w kiepskiej sytuacji finansowej, co uzasadniałoby wyprzedaż majątku ze stratą. Fiskus ustalił jednak, że taka sytuacja nie miała miejsca. Co więcej, dowiedział się, że nabywcy aut zgłosili je do ubezpieczenia, wykazując znacznie wyższą wartość niż ta, za którą rzekomo kupili samochody.
Gdy więc sprawa ponownie trafia do sądu, ten orzekł, że firma zaniżyła wartość sprzedawanych pojazdów, a przyjęta przez organy metoda szacowania podstawy opodatkowania była prawidłowa. Sąd dodał, że racjonalny przedsiębiorca, który obawia się kryzysu gospodarczego i zachwiania swojej płynności finansowej, zazwyczaj ogranicza inwestycje, a nie inwestuje i sprzedaje ze stratą.
Spółka podkreślała jednak, że nie zawierała transakcji z podmiotami powiązanymi i że w związku z tym liczą się kwoty wykazane na fakturach. Przegrała jednak również w Naczelnym Sądzie Administracyjnym. Sędzia Małgorzata Fita zwróciła uwagę na to, że organy podatkowe i tak były dla podatnika łaskawe. Przyjęły bowiem, zgodnie z opinią biegłego, ceny niższe od najniższych rynkowych.
ORZECZNICTWO Wyrok NSA z 4 stycznia 2018 r., sygn. akt I FSK 669/16