- Z jednej strony potępia się szkodliwą konkurencję podatkową, a z drugiej korzysta się z takich rozwiązań. Niektóre państwa same zachowują się jak raje - mówi dr Karolina Tetłak, adiunkt w Katedrze Prawa Finansowego na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego.



Czy po aferze Paradise Papers nastąpi przełom w walce z rajami podatkowymi? Wicepremier Mateusz Morawiecki powiedział, że liczy na to, iż afera ta będzie wstrząsem sejsmicznym, po którym nic już nie będzie takie samo...
Trudno powiedzieć, czy będzie przełom. Wydaje się, że takim przełomem były wcześniejsze skandale – Panama Papers, Luxemburg Leaks i sprawy takich koncernów, jak Google, Amazon czy eBay. Na pewno ujawnienie takich skandali daje większą legitymację rządzącym w walce z wyprowadzaniem pieniędzy do rajów podatkowych. Już spowodowały one działania Unii Europejskiej i OECD, związane z uszczelnianiem systemu podatkowego, wymianą informacji czy współpracą z bankami. Każda kolejna afera będzie zwiększała presję społeczną na podjęcie działań przeciwdziałających wyprowadzaniu pieniędzy do rajów.
Reklama
Czy nie jest tak, że niektóre kraje z jednej strony deklarują chęć walki z rajami podatkowymi, a z drugiej przyzwalają na ich funkcjonowanie?
Niestety, wokół rajów podatkowych panuje hipokryzja polityczna. Leży ona wręcz u podstaw ich funkcjonowania. Z jednej strony potępia się szkodliwą konkurencję podatkową prowadzoną przez raje, a z drugiej korzysta się z rozwiązań, które one oferują. Przykładem jest Wielka Brytania, która posiada terytoria zależne zaliczane do rajów podatkowych. Ostatnio okazało się, że kolejni czołowi politycy brytyjscy, a nawet sama królowa, korzystają ze struktur oferowanych w rajach podatkowych.

Reklama
Jest też inne zjawisko polegające na tym, że niektóre kraje same zachowują się jak raje, czego najlepszymi przykładami są Luksemburg i Irlandia. Z jednej strony są członkami UE, a więc są związane wymogami Komisji Europejskiej dotyczącymi przeciwdziałania rajom podatkowym, a z drugiej same stwarzają możliwości unikania opodatkowania.
Czy te kraje jedynie pozorują walkę z rajami?
Luksemburg i Irlandia są członkami UE i OECD, zawierają dwustronne umowy o wymianie informacji podatkowych, wdrażają dyrektywy unijne dotyczące takiej wymiany. Ale jednocześnie używają własnych instrumentów w prawie krajowym, by oferować atrakcyjne rozwiązania podatkowe. Przypomnę, że Luksemburg wydawał interpretacje podatkowe na rzecz indywidualnych podmiotów, pozwalające na zapłatę symbolicznego podatku. Irlandia również ma prawo wewnętrzne i zawiera umowy o unikaniu podwójnego opodatkowania, które umożliwiają tworzenie struktur optymalizacyjnych z wykorzystaniem spółek lokowanych na terytorium Irlandii.
Zwróćmy uwagę, że oba te kraje nie figurują na listach rajów podatkowych, ale de facto są pararajami, to znaczy mają wewnętrzne regulacje i sieć umów podatkowych zawierających rozwiązania pozwalające uzyskać korzyści podobne do tych, które płyną z lokowania spółek w rajach. Część z nich to rozwiązania kierowane nie do wszystkich podatników, a do konkretnych podmiotów czy grup.
Skoro z rajów korzystają również czołowi politycy na świecie, to czy walka z rajami może być skuteczna?
Przede wszystkim nie można generalizować. W ujawnionych dokumentach pojawia się pewna grupa polityków, ale też są celebryci, a dominują biznesmeni. Nie wszyscy politycy korzystają z rajów. Takie afery na pewno dyscyplinują klasę polityczną, a dla polityków zaangażowanych w zwalczanie tego zjawiska jest to dodatkową motywacją. Afera pokazuje, że informacje o działaniach podatkowych są gdzieś gromadzone i mogą zostać ujawnione. To, że ktoś jest u szczytu władzy albo jest światowym celebrytą, nie oznacza, że jest bezkarny.
Czy Wielka Brytania po brexicie też stanie się takim pararajem podatkowym?
Lista rajów podatkowych zależy od przyjętych kryteriów. Te klasyczne charakteryzują się tym, że nie ma w nich podatku dochodowego lub stawka jest bardzo niska. Ponadto mają przepisy ograniczające możliwość wymiany informacji z innymi krajami, silnie chronioną tajemnicę bankową, brak kontroli dewizowej i wysoki poziom usług telekomunikacyjnych i finansowych. Natomiast do pararajów stosujemy inne kryteria. To zazwyczaj państwa o wysokich lub średnich stawkach podatkowych, mające sieć umów o unikaniu podwójnego opodatkowania, które w ramach swojego reżimu fiskalnego wprowadzają regulacje pozwalające na wykorzystanie np. struktur holdingowych albo niskie opodatkowanie dochodów biernych (np. odsetek). W efekcie z ich przepisów korzystają np. międzynarodowe koncerny.
Co więc z Wielką Brytanią?
Wielka Brytania nie będzie rajem podatkowym. Natomiast gdy wyjdzie z UE, będzie miała silniejszy bodziec i większe możliwości, aby wprowadzać zachęty podatkowe dla międzynarodowych firm. Podobnie robią Stany Zjednoczone. Z jednej strony walczą z rajami, a z drugiej niektóre stany mają rozwiązania, które śmiało można zaliczać do pararajowych.
Na czym mogłaby więc polegać walka z rajami? Czy można je zmusić do rezygnacji z rozwiązań pozwalających na unikanie opodatkowania?
Nie, zmuszanie nie może być metodą stosowaną w relacjach międzynarodowych, a wprowadzenie podatku dochodowego czy określenie jego stawki jest suwerenną decyzją każdego państwa. Uważam, że powinno się przede wszystkim przyjrzeć własnemu systemowi podatkowemu i korzystać z instrumentów dostępnych w prawie krajowym do ochrony własnych interesów fiskalnych. Można ponadto stosować sankcje ekonomiczne i wywierać presję polityczną oraz rozwijać systemy gromadzenia i wymiany informacji podatkowych. Umowy w tym zakresie są wykorzystywane od pewnego czasu do ograniczania możliwości wykorzystania rajów podatkowych. Zobowiązują one do wprowadzenia wewnętrznych regulacji nakładających np. na banki i instytucje finansowe obowiązek przekazywania informacji fiskalnych o obywatelach, spółkach i innych podmiotach państwa, z którym została zawarta umowa.
Czy faktycznie da się walczyć z rajami za pomocą wewnętrznych przepisów?
Tak. Takie regulacje mamy też w Polsce. Chodzi np. o przepisy, które nie pozwalają na zaliczenie do kosztów uzyskania przychodów lub odliczenie VAT od wydatków wiążących się ze współpracą z kontrahentem z raju podatkowego. W ten sposób nie zwalczamy bezpośrednio raju podatkowego, ale zabieramy korzyść wynikającą z wykorzystania go przez krajowego podatnika, nad którym mamy władztwo podatkowe. Państwa wpływają w ten sposób na zachowania swoich podatników.
Czy problem rajów podatkowych dotyczy również Polski?
Oczywiście. W aferze Panama Papers ujawniono m.in. nazwiska polskich podatników i nazwy spółek. Podejrzewam, że w Paradise Papers również się one pojawią. Problem dotyczy więc naszego kraju w takim zakresie, w jakim podatnicy korzystają ze struktur opartych na rozwiązaniach funkcjonujących w rajach. Polska ogłosiła już jakiś czas temu walkę z oszustwami podatkowymi. Wprowadzane są rozwiązania minimalizujące to zjawisko. Afera Paradise Papers będzie też dodatkową mobilizacją dla rządu, aby zintensyfikować działania uszczelniające system podatkowy.
Czy umowy o wymianie informacji w praktyce są skuteczne?
Tak, choć zależy to od praktyki danego państwa. Kraj otrzymuje przede wszystkim wiedzę, której sam podatnik najczęściej nie ujawnił. Następnie może sprawdzić, czy dochód zadeklarowany w raju został uzyskany legalnie, dlaczego został wyprowadzony do innego państwa i czy powinien być opodatkowany w kraju rezydencji. Chodzi też o bezpieczeństwo. Afery takie jak Paradise Papers czy Panama Papers dotyczą bowiem nie tylko podatków, ale też prania pieniędzy czy finansowania nielegalnej działalności, czyli zjawisk zagrażających państwu i jego obywatelom.
Najlepszym przykładem skuteczności w pozyskiwaniu danych jest amerykańska FATCA. Stany Zjednoczone zawarły ok. 80 umów w ramach FATCA z różnymi krajami, w tym z Polską. W rezultacie zmieniliśmy nasze wewnętrzne regulacje, aby dostosować się do wymogów umowy FATCA. Informacje o transakcjach są zbierane i przekazywane przez banki. To ogranicza możliwość ukrywania dochodów w zagranicznych instytucjach finansowych. Na tym etapie trudno powiedzieć, czy będzie to efektywny instrument zwalczania rajów, ale na pewno umożliwia gromadzenie danych. Skuteczność FATCA wiąże się z sankcjami za jej niestosowanie. Oczywiście USA są silnym krajem, który mógł narzucić swoje rozwiązania innym państwom.
A czy Polska mogłaby narzucić podobne wymogi innym krajom?
Raczej nie byłoby to możliwe, o czym świadczy choćby fakt, że Polska nie przystąpiła do umowy FATCA na równorzędnych warunkach jak USA. Zgodziliśmy się na amerykańskie wymogi, ale jesteśmy na słabszej pozycji, jeśli chodzi o pozyskiwanie informacji od USA. Polska powinna jednak wysuwać swoje propozycje dotyczące działań w sprawie rajów i forsować swoje stanowisko na forum międzynarodowym.
Jaka jest skala biznesu polegającego na doradzaniu w unikaniu opodatkowania?
To gigantyczny biznes przynoszący ogromne zyski. Podmiotów zajmujących się unikaniem opodatkowania jest bardzo wiele. To są firmy lokalne oferujące swoje usługi mniejszym podatnikom, a także międzynarodowe firmy doradcze posiadające oddziały w rajach podatkowych i obsługujące największe podmioty na rynkach. Wypływ informacji od kolejnej już kancelarii zajmującej się optymalizacjami nie jest więc żadnym zaskoczeniem. Myślę, że kwestią czasu jest ujawnienie następnych dokumentów z kolejnych firm.